30-04-2015, 08:31
Wyrok dla dziennikarki »
(kiro)
30-04-2015
Dyrektor DMiT chętnie sięga po prawo karne przeciwko swoim oponentom
Przed Sądem Rejonowym w Zabrzu zapadł trzeci już wyrok w sprawie prywatnego oskarżenia Wiesława Śmietany, dyrektora Domu Muzyki i Tańca, przeciwko dziennikarce nie istniejącego już portalu internetowego zabrzanie. pl – Gracjanie Ch. Po dwóch wcześniejszych uniewinnieniach uchylonych w instancjach odwoławczych, tym razem sąd dopatrzył się winy oskarżonej, jednakże z racji jej dotychczas nienagannej postawy, zastosował wobec niej tryb tzw. warunkowego umorzenia postępowania. Została ona poddana także rocznemu okresowi próby, będzie musiała zwrócić oskarżycielowi ponad 2 tys. zł z tytułu kosztów adwokackich i zamieścić przeprosiny na łamach lokalnej prasy. Wyrok nie jest prawomocny i zapewne złożona zostanie kolejna apelacja.
Witryna zabrzanie.pl oraz związana z nią internetowa telewizja Zabrze TV były przed laty mediami obywatelskimi, sympatyzującymi z zabrzańską Platformą Obywatelską, a przez to nastawionymi głównie na krytykowanie prezydent Zabrza Małgorzaty Mańki-Szulik oraz jej urzędników. Na celowniku znalazł się więc także Dom Muzyki i Tańca oraz jego szef. Głośno było zwłaszcza o incydencie w gabinecie Śmietany, w którym – w grudniu 2009 roku – zamknięto na czas jakiś operatora internetowej telewizji, żądając od niego skasowania nagrywanego materiału.
Właśnie po tym wydarzeniu do Zabrza przyjechała ekipa regionalnej telewizji Silesia, która przygotowała materiał na ten temat do głównego wydania serwisu informacyjnego. Stając przed kamerą w roli komentatora Gracjana Ch. wyraziła przekonanie, iż dyrektor może mieć problemy z nadużywaniem alkoholu i jako przykład podała jego zachowanie podczas miejskiej imprezy plenerowej w 2008 roku. Śmietana uznał, iż ta wypowiedź naraziła go na zniesławienie i pozwał dziennikarkę – jednak nie w trybie cywilnym, lecz karnym, wykorzystując kontrowersyjny artykuł 212 kodeksu karnego, uznawany powszechnie w środowisku dziennikarskim jako bat na zbyt dociekliwych polskich żurnalistów.
Trzecią odsłonę procesu prowadziła sędzia Małgorzata Ciecierska-Hendryk. W obszernym uzasadnieniu wyroku zwróciła m.in. uwagę, iż niektóre zeznania Śmietany były “nie w pełni wiarygodne”. Podczas pierwszego procesu nie wykluczał on, iż podczas imprezy plenerowej spotkał się z dziennikarką (podczas tego spotkania ta miała rzekomo nabrać podejrzeń). Później jednak nagle zmienił zdanie i kategorycznie upierał się, że nie miał z nią wówczas kontaktu. “Co do kwestii, czy byt on po użyciu alkoholu, to okoliczności tej jako niezweryfikowanej w żaden dowodowy sposób, nawet poprzez analizę zeznań świadków, jak też wyjaśnień oskarżonej — nie można ocenić w sposób zdecydowany. Jednak co do samej wypowiedzi oskarżonej przed kamerą, to zgodzić się można z oskarżycielem prywatnym, że mógł on odczuwać dyskomfort po niejednokrotnym wyemitowaniu takiej wypowiedzi, jaka jest przedmiotem zarzutu” - czytamy w uzasadnieniu wyroku.
Sąd zwrócił przy tym uwagę, iż dziennikarka nie wezwała policji do zweryfikowania swych podejrzeń, co do stanu trzeźwości dyrektora w trakcie gminnej imprezy. Z drugiej strony dziennikarka wskazywała, iż podczas incydentu w gabinecie dyrektora policja odmówiła zbadania go alkomatem. Jednocześnie sędzia oceniła Śmietanę jako człowieka porywczego, którego dziennikarze łatwo mogli prowokować, skłaniając do często niewybrednych wypowiedzi. W efekcie powstawały materiały filmowe, które służyły – zdaniem sądu – reklamie i nagonce na człowieka, a nie interesowi społecznemu.
To nie pierwszy raz dyrektor DMiT, jako bodaj jedyny pracownik samorządu, ciąga po sądach swych krytyków. Jak potwierdziliśmy w zabrzańskim sądzie, w 2012 roku uniewinniono inną znaną ongiś zabrzańską dziennikarkę – Grażynę Herich. Też została pozwana przez Śmietanę w trybie artykułu 212 kodeksu karnego, tym razem za materiał wyemitowany w internetowej telewizji Zabrze TV. Z kolei w tej chwili toczy się trzeci już proces z oskarżenia Śmietany – przeciwko… anonimowej osobie, która zamieściła krytyczną opinię na jego temat na portalu internetowym. A przypomnijmy, że jeszcze przed rokiem dyrektor groził sądem także radnej opozycyjnej PO – Urszuli Potyce, która zaangażowała się w wyjaśnianie sprawy mieszkania przyznanego DMiT-owi poza kolejnością i wyremontowanego z publicznych pieniędzy, a w którym zamieszkała wybrana rodzina zatrudniona w DMiT.
Tym razem Urząd Miejski ustami naczelnika Dariusza Krawczyka zapewnia, iż na obsługę prawną procesu przeciwko dziennikarce, z publicznych pieniędzy DMiTu nie wydano ani złotówki. - Mam zapewnienie pana dyrektora, że prawnika opłacił z własnej kieszeni - przekazał nam Krawczyk.
Całość: http://www.gloszabrza24.pl/


