Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

10-09-2015, 16:05

Prezes TVP zapowiada audyt w oddziałach terenowych  »

Press
(RUT, PAP)
10-09-2015

W najbliższym czasie do oddziałów terenowych Telewizji Polskiej zostaną wysłani przedstawiciele centrali spółki – zapowiedział prezes TVP Janusz Daszczyński na wczorajszym posiedzeniu sejmowej komisji skarbu.

“Będą oni pomagać dyrektorom oddziałów terenowych prowadzić dany ośrodek wzorcowo i robić coś na kształt ich audytu” – stwierdził Daszczyński. Obecny prezes TVP w latach 1990-1993 kierował oddziałem TVP w Gdańsku. “Wydaje mi się, że czuję, jak powinny wyglądać oddziały regionalne. Niestety nie działają teraz dobrze” – powiedział na posiedzeniu sejmowej komisji skarbu. Dodał, że oddziałów jest za dużo, ale ich liczbę (16) reguluje ustawa o radiofonii i telewizji.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/49986,Prezes-TVP-zapowiada-audyt-w-oddzialach-terenowych

10-09-2015, 14:33

Na rynku prasowym przybywa tytułów. Polacy chętnie sięgają po pisma o zdrowiu, kuchni czy historii  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
10-09-2015

Wśród czytelników prasy jest zapotrzebowanie na nowe tytuły. Jak pokazał przykład segmentu tygodników opinii, który znacząco rozrósł się w ostatnich czterech latach, nowe pozycje nie odbierają czytelników istniejącym tytułom, lecz przyciągają nowych. Rośnie także udział prasy kobiecej.

Polacy coraz chętniej sięgają po pisma o charakterze poradnikowo-hobbistycznym. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się tytuły o zdrowiu, rekreacji, kuchni i historii.

- Najbardziej rozbudował się segment prasy kobiecej. Jej udział rośnie z roku na rok i jest tam największa chęć powoływania nowych tytułów w stosunku do potrzeb. W tej chwili cały segment pism tzw. relaksowych, czyli dotyczących zdrowia oraz sportu i rekreacji ciągnie ten rynek – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy.

Dużym zainteresowaniem czytelników cieszą się gazety o kuchni i gotowaniu. Taki sam trend występuje w przypadku programów telewizyjnych. Polacy chcą coraz więcej wiedzieć o gotowaniu, chcą odkrywać nowe smaki, a dodatkowo z kuchnią coraz częściej łączą spotkania towarzyskie.

W wyborach czytelników widać także rosnący trend prozdrowotny. Polacy dużo czytają o zdrowym odżywianiu, dietach czy treningach. Ostatnio segment ten wzbogacił się o trzy tytuły. Stale powiększa się także segment pism yellow, czyli gazet plotkarskich.

- Bardzo mocny jest także segment pism historycznych. Nastała moda na historię, tak samo jak na psychologię, a więc jest coraz większe zapotrzebowanie na wiedzę specjalistyczną – mówi Hoffman.

Tę tendencję dostrzegają też tradycyjni wydawcy. Tytuły znane na rynku od lat uzupełniane są dodatkami specjalistycznymi (naukowymi, historycznymi, psychologicznymi), które często też stają się samodzielnymi pismami.

Jak podkreśla Hoffman, przykład segmentu tygodników opinii pokazuje, że wchodzące na rynek tytuły nie muszą odbierać czytelników już istniejącym gazetom, mogą za to przyciągać nowych.

- Od 4 lat obserwowaliśmy, że rósł segment czasopism opinii – podkreśla Maciej Hoffman. – Monopol “Wprost”, “Newsweeka”, “Polityki” i “Niedzieli” już się skończył, a powstały nowe tytuły, np. “W sieci”, “Uważam Rze” i inne, które ten rynek powiększyły. Okazało się, że jest znacząca grupa czytelników, którzy po prostu byli do tej pory niezagospodarowani, bo istniejącym tytułom nie spadło albo niewiele spadło czytelnictwo.

Całość: http://media2.pl/media/127835-Na-rynku-prasowym-przybywa-tytulow.-Polacy-chetnie-siegaja-po-pisma-o-zdrowiu-kuchni-czy-historii.html

10-09-2015, 09:50

Trwają konkursy na najlepsze reportaże i dokumenty radiowe  »

Press
Magdalena Buczek
10-09-2015

Studio Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia zaprasza do udziału w konkursach o Grand Prix Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, o Grand Prix Prezesa Polskiego Radia i XXI Konkursie Stypendialnym im. Jacka Stwory. Termin nadsyłania prac upływa 9 października.

Grand Prix KRRiT to nagroda przyznawana za najlepszy reportaż radiowy, Grand Prix Prezesa Polskiego Radia honoruje twórców radiowych form dokumentalnych. Natomiast celem konkursu im. J. Stwory jest stworzenie warunków rozwoju młodym twórcom, którzy nie ukończyli 35 lat– Polskie Radio zapewnia zdobywcy stypendium środki na realizację autorskiego projektu, a Studio Reportażu i Dokumentu nadzór artystyczny i pomoc organizacyjną.

Organizowane corocznie przez SRiD konkursy skierowane są do pracowników i współpracowników Polskiego Radia lub regionalnych rozgłośni publicznych. W konkursie stypendialnym mogą ponadto wziąć udział studenci szkół dziennikarskich, którzy mają już pewien dorobek w dziedzinie reportażu (co najmniej 3 zrealizowane i wyemitowane prace).

Audycje konkursowe w 5 egzemplarzach na opisanych płytach CD z dołączoną odpowiednią kartą zgłoszeniową (w 5 egzemplarzach) należy wysyłać na adres Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia (ul. Myśliwiecka 3/5/7, 00-977 Warszawa), z dopiskiem: “Grand Prix KRRiT”, “Grand Prix Prezesa PR” lub “Stwora”. Termin nadsyłania prac upływa 9 października (decyduje data stempla pocztowego).

Rozstrzygnięcie konkursów nastąpi w dniach 17-19 listopada br. w Studiu Muzycznym Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej podczas Ogólnopolskiego Seminarium Reportażu i Dokumentu.

Regulaminy oraz karty zgłoszeniowe można pobrać ze strony: www.polskieradio.pl.

Magdalena Buczek
specjalista ds. public relations
Polskie Radio S.A. – Agencja Promocji

Całość: http://www.press.pl/komunikatyprasowe

10-09-2015, 03:15

Sławomir Jastrzębowski: drastyczne zdjęcia na okładkach tabloidów są często impulsem antyzakupowym  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
bg
10-09-2015

- W całej tej sprawie uderzyła mnie hipokryzja Niemców: całkiem niedawno upokorzyli swoją polską gazetę przymuszając do przeprosin za opublikowanie drastycznych zdjęć ciężko zranionego dziecka. Teraz, kiedy to niemiecki “Bild” pokazał brutalne fotografie martwego syryjskiego chłopca, Niemcy uruchomili lekko histeryczną akcję “drastyczne zdjęcia są ważne, bo takie jest życie” – manifestacyjną rezygnację przez “Bild” z fotografii w jednym wydaniu komentuje Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Grupy Super Express.

Sławomir Jastrzębowski

We wtorek niemiecki dziennik “Bild” (wydawany przez Axel Springer), zarówno w wersji papierowej jak i internetowej, ukazał się bez zdjęć. Była to odpowiedź redakcji na krytykowanie tego tabloidu i innych tytułów prasowych za publikację drastycznych zdjęć, m.in. martwego dziecka z Syrii.

Według Sławomira Jastrzębowskiego, redaktora naczelnego Grupy Super Express, taki ruch pokazuje hipokryzję niemieckiego wydawcy (w Polsce Axel Springer działa wspólnie ze szwajcarskim Ringier AG). – Całkiem niedawno upokorzyli swoją polską gazetę przymuszając do przeprosin za opublikowanie drastycznych zdjęć ciężko zranionego dziecka. Nawet nie kryli się z tym, że to oni kazali polskim dziennikarzom przepraszać nazywając decyzję “wspólną” – przypomina Jastrzębowski.

Chodzi o sytuację sprzed trzech tygodni, kiedy dziennik “Fakt” (wydawany przez Ringier Axel Springer Polska) zamieścił na pierwszej stronie zdjęcie dziewczynki umierającej po uderzeniu siekierą, za co został mocno skrytykowany przez środowisko dziennikarskie i część czytelników (przy czym Sławomir Jastrzębowski jako bodaj jedyny znaczący dziennikarz bronił tej publikacji). Redaktor naczelny „Faktu” Robert Feluś początkowo przekonywał o słuszności zamieszczenia fotografii, tłumacząc, że tak powinien postępować tabloid, jednak po dwóch dniach przyznał, że był to błąd i przeprosił wszystkich urażonych, zwłaszcza rodzinę zmarłej dziewczyny.

- Teraz, kiedy to niemiecki “Bild” pokazał brutalne fotografie martwego syryjskiego chłopca, Niemcy uruchomili lekko histeryczną akcję „drastyczne zdjęcia są ważne, bo takie jest życie” i pokazali gazetę bez zdjęć. Logiki nie ma w tym żadnej, chyba, że jest to logika wyższego rzędu, czyli biznesowa – analizuje Sławomir Jastrzębowski. – Cała mowa redaktora naczelnego “Bilda” Kaia Diekmanna stoi dokładnie w sprzeczności z działaniem spółki na terenie Polski, chociaż się z tą mową co do zasady zgadzam – dodaje. – Osobiście nie miałem żadnych wątpliwości, że zdjęcie martwego chłopczyka na plaży trzeba publikować, ponieważ skupiało w sobie dramat setek tysięcy niewinnych ofiar. Czytałem tłumaczenie wielu redaktorów, którzy opublikowali je w swoich gazetach, uważam je za równie celne co zbyteczne. To zdjęcie tłumaczy się samo – ocenia Jastrzębowski.

“Super Express” również wielokrotnie pokazywał drastyczne zdjęcia na pierwszej stronie. – Dlatego że życie jest drastyczne, a my pokazujemy życie, ponieważ tabloid życia dotyka, wącha, ogląda i słucha. To ja pisałem przy okazji opublikowania przestrzelonego policzka pewnego żałosnego prokuratora, że „albo będziemy pokazywać życie, albo firanki”. My pokazujemy życie – tłumaczy Sławomir Jastrzębowski, przypominając publikację fotografii płk. Mikołaja Przybyła zaraz po nieudanej próbie samobójczej na konferencji prasowej w styczniu 2012 roku (“SE” został za to skrytykowany przez Radę Etyki Mediów). – Co nie oznacza jednak, że mamy publikować każde zdjęcie. Zdjęcia publikuje się, żeby pokazać swoim przyjaciołom czytelnikom coś ważnego, żeby czymś istotnym się podzielić, żeby razem coś przeżyć i czegoś niepowtarzalnego doświadczyć. Także rzeczy strasznych i szokujących. Odpowiedzialność za wydrukowanie fotografii jest olbrzymia i w błędzie jest ten, kto myśli, że są to łatwe decyzje – zaznacza naczelny “Super Expressu”.

Sławomir Jastrzębowski nie zgadza się z wysuwaną nieraz tezą, że tabloidy zamieszczają na pierwszych stronach drastyczne fotografie w celach koniunkturalnych, żeby podwyższyć swoją sprzedaż. - Prosta informacja dla wszystkich mądrusi: to mit, drastyczne zdjęcia są często impulsem antyzakupowym - stwierdza Jastrzębowski.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/slawomir-jastrzebowski-drastyczne-zdjecia-na-okladkach-tabloidow-sa-czesto-impulsem-antyzakupowym

10-09-2015, 03:04

Ostrzejsza moderacja komentarzy w serwisie “Polityki”. “Walka z rosnącą falą hejtu i niechlujstwa”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
10-09-2015

Polityka

W notce zamieszczonej w nowym wydaniu “Polityki” i na stronie internetowej tygodnika redaktorzy wyliczają, jakie wpisy będą teraz usuwane z serwisu.

Chodzi o komentarze, które:
- zawierają groźby, treści wulgarne, obsceniczne, nienawistne, agresywne, dyskryminujące i inne tego rodzaju;
- obrażają i deprecjonują inne osoby ze względu na ich pochodzenie, wykonywany zawód, przekonania, wyznanie, światopogląd, wiek, płeć czy orientację seksualną;
- dotykają prywatności innych osób, naruszają ich godność, dobra osobiste, prawa autorskie i inne dobra prawem chronione;
- zawierają oskarżenia, które nie są podparte dowodami w postaci ustaleń prokuratury czy wyroków sądów;
- są niezgodne z obowiązującym prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami;
- zawierają wiadomości z prywatnymi adresami poczty elektronicznej, danymi osobowymi i teleadresowymi innych osób;
- są nie na temat, tzn. nie odnoszą się do tematu artykułu/wpisu blogowego lub poruszanych w nim wątków;
- zawierają materiały i linki reklamowe lub są “łańcuszkami szczęścia”.

Redaktorzy podkreślają, że są wdzięczni internautom za wszystkie merytoryczne komentarze, także te krytyczne, i nadal są otwarci na taką dyskusję. - Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa. Warto, aby serwis Polityka.pl pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem - opisuje redakcja tygodnika. - Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy - przyznają redaktorzy. - Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, Jakim miał być i może być internet - deklarują.

Na początku lipca br. serwis technologiczny The Verge tymczasowo zablokował dodawanie komentarzy pod artykułami, tłumacząc to rosnącą liczbą agresywnych wpisów. Zapytani przez Wirtualnemedia.pl przedstawiciele największych polskich portali przyznali, że hejt jest coraz większym problemem w sieci, ale lepiej walczyć z nim inaczej niż zrobił to The Verge.

W zeszłym tygodniu Agora w swoich portalach Gazeta.pl i Wyborcza.pl zablokowała komentowanie tekstów dotyczących uchodźców, tłumacząc, że to skutek zamieszczania “wyjątkowo agresywnych treści propagujących przemoc, sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, etnicznej i wyznaniowej”. Wcześniej dodawanie komentarzy przy artykułach na wybrane tematy było częściej blokowane na Gazeta.pl niż Wyborcza.pl.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/ostrzejsza-moderacja-komentarzy-w-serwisie-polityki-walka-z-rosnaca-fala-hejtu-i-niechlujstwa

09-09-2015, 17:57

TVP zapowiada wyższy poziom rozrywki. “Nie trzeba ulegać masowym gustom”  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
09-07-2015

Trzeba inaczej pozycjonować rozrywkę w Telewizji Polskiej, eksponować perełki, nie ulegać masowym gustom i nie gubić autentycznych talentów – to główne wnioski z dyskutowali o jakości programów rozrywkowych w telewizji publicznej oraz rozwiązaniach, także organizacyjnych, które wpłyną na podniesienie ich poziomu.

Punktem wyjścia do tej dyskusji było opracowanie Jacka Fedorowicza “Kilka słów o rozrywce w TVP” – życzliwa, acz niepozbawiona akcentów krytycznych ocena sporządzona przez mistrza tego gatunku. Zwrócił on uwagę przede wszystkim na brak dostatecznej różnorodności w ofercie rozrywkowej Telewizji Polskiej, w której – jak stwierdził – “okrętem flagowym” są programy ze słowem kabaret w tytule. W ramach tych programów obserwuje się dominację transmisji amfiteatralnych nad widowiskami kameralnymi, bardziej wysmakowanymi, adresowanymi do lepiej przygotowanego, a nawet elitarnego odbiorcy.

“Telewizja powinna pomyśleć nad jednym, może dwoma programami cyklicznymi, do których ulubione gatunki widowisk “amfiteatralnych” nie miałyby prawa wstępu” – argumentował Jacek Fedorowicz. “Niech to będzie OFF kabaretowy, mogą tam się pojawiać młodzi nieznani, ale i ci sławni, popularni, z amfiteatrów, którzy powinni jednak otrzymać jasne zadanie: zróbcie coś dla bardziej wymagających widzów. Niech to ma niską oglądalność! Tak, niech to będzie elitarne”.

Z diagnozą Jacka Fedorowicza zgodziła się przewodnicząca Rady Programowej, Iwona Śledzińska-Katarasińska, dowodząc, że bardziej wyrobiony widz ma często problemy ze znalezieniem w ofercie rozrywkowej TVP “perełek” wyróżniających się poziomem literackim, aktorskim czy reżyserskim. - “Perełki” te giną w masie przeciętnej rozrywki, która nie powinna przeważać u nadawcy publicznego – zauważyła Śledzińska-Katarasińska. Jak powiedziała Przewodnicząca Rady Programowej, warto zastanowić się również nad usytuowaniem rozrywki w strukturze programowej i organizacyjnej TVP i odpowiedzieć sobie np. na pytanie, czy jej miejscem nie powinien być głównie wyspecjalizowany kanał TVP Rozrywka. Obecnie rozrywkę w wymiarze kabaretowym można spotkać przede wszystkim na antenie TVP2, która – zdaniem Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej – powołana jest do innych celów. O “inteligentną rozrywkę” dla odbiorców telewizyjnej Strefy Widza upominała się też inna członkini Rady Programowej, Barbara Bubula.

TVP bronił członek Rady Programowej Marek Kassa przypominając, że w Polsce nie istnieje obecnie kabaret literacki czy artystyczny wysokich lotów, w gatunek ten nie angażują się ani wybitni autorzy, ani utalentowani aktorzy. TVP sięga po to co jest na rynku, nie mając specjalnego wyboru.

Przedstawiciele TVP, w tym Zuzanna Łapicka-Olbrychska z TVP1 i Luiza Jesipowicz z TVP2 przyznawali, że “kameralna, inteligencka rozrywka jest również ich marzeniem”, lecz w obecnych czasach nie można lekceważyć gustów większości widzów. Polemizowali też z niektórymi tezami Jacka Fedorowicza, podnosząc przede wszystkim, że w swoim opisie skoncentrował się na ofercie letniej, której charakter z przyczyn sezonowych odbiega od tego co zwykle przeważa na antenach TVP. Jak przekonywała red. Luiza Jesipowicz, plenerowe eventy kabaretowe to specyfika lata, a w ciągu roku TVP2 chętnie sięga zarówno po ambitniejsze gatunki, jak i ambitniejszych wykonawców. Poza tym rozrywka w Dwójce to nie tylko kabarety, lecz także “The Voice of Poland” – miejsce, w którym objawiają się wielkie nadzieje naszej sceny muzycznej.

Trzeba inaczej pozycjonować ten gatunek, eksponować perełki, nie ulegać masowym gustom i nie gubić autentycznych talentów – to pierwsze wnioski, jakie na gorąco sformułowano po wtorkowej dyskusji. Swój program naprawczy zarysował też Prezes Janusz Daszczyński, wskazując na konieczność sprofilowania głównych anten, nadania im odrębnego charakteru, powołania redakcji tematycznych, w tym redakcji rozrywki oraz promowania młodych talentów odkrytych przez TVP. - Chciałbym utworzyć w TVP impresariat, pod którego opieką ci młodzi ludzie się znajdą – stwierdził Prezes Janusz Daszczyński. Zapowiedział także intensywne wysiłki na rzecz poprawy systemu finansowania nadawców publicznych, co miałoby duży wpływ na podniesienie poziomu ich oferty programowej. Prezes nie ukrywał, że w tych staraniach bardzo liczy na poparcie Rady Programowej TVP.

Całość: http://media2.pl/media/127817-TVP-zapowiada-wyzszy-poziom-rozrywki.-Nie-trzeba-ulegac-masowym-gustom.html