Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

31-12-2015, 08:05

Andrzej Gajcy i Marcin Dobski dziennikarzami “Rzeczpospolitej”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
31-12-2015

Z początkiem stycznia 2016 roku do zespołu dziennika “Rzeczpospolita” (Gremi Business Communication) dołączą dziennikarze Andrzej Gajcy i Marcin Dobski. - Uzupełniamy skład redakcji – mówi Wirtualnemedia.pl Bogusław Chrabota, redaktor naczelny “Rz”.

O przejściu Gajcego i Dobskiego do działu krajowego „Rzeczpospolitej” jego szef Michał Szułdrzyński poinformował na Twitterze. W rozmowie z Wirtualnemedia.pl zapowiada, że obaj będą zajmować się tematami politycznymi, w tym pracami Sejmu.

Andrzej Gajcy przez ostatnia lata był reporterem Polskiej Agencji Prasowej – ostatnio zajmował się tematyką międzynarodową, wcześniej polską polityką. Z kolei Marcin Dobski był dotąd dziennikarzem politycznym dziennika “Polska” i Agencji Informacyjnej Polska Press.

Przypomnijmy, że na początku grudnia br. z “Rzeczpospolitej” odszedł dziennikarz polityczny Paweł Majewski, który został podsekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Zajmie się przygotowaniami do Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku w Krakowie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/andrzej-gajcy-i-marcin-dobski-dziennikarzami-rzeczpospolitej

31-12-2015, 07:54

SDP protestuje przeciw “destabilizacji społeczeństwa przez agresywnych dziennikarzy informacyjnych”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
31-12-2015

Zarząd warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wyraził protest przeciw “niespotykanemu wzrostowi agresji dziennikarzy informacyjnych”, którzy “tworzą zmanipulowany i nieprawdziwy przekaz, mający zastraszyć społeczeństwo”.

Marcin Wolski

W oświadczeniu opublikowanym w środę zarząd warszawskiego oddziału SDP protestuje przeciw “praktykom mediów publicznych i prywatnych prowadzącym do destabilizacji polskiego społeczeństwa poprzez dezinformację i budowanie fałszywego obrazu sytuacji społeczno-politycznej naszego kraju”.

- Niespotykany wzrost agresji dziennikarzy informacyjnych, którzy zamiast rzetelnie  informować o pracach prezydenta,  rządu i parlamentu , tworzą zmanipulowany i nieprawdziwy przekaz, mający zastraszyć społeczeństwo, budzi nasz zdecydowany sprzeciw – ocenia zarząd. – Szczególnie naganne jest wykorzystywanie zagranicznych mediów, które powielają jednostronne i nierzetelne przekazy. Staje się to nieuprawnioną ingerencją w wewnętrzne sprawy Polski, i narusza polską rację stanu – czytamy w oświadczeniu.

Pod oświadczeniem podpisali się wszyscy członkowie warszawskiego oddziału SDP, na czele z prezesem Marcinem Wolskim.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/sdp-protestuje-przeciw-destabilizacji-spoleczenstwa-przez-agresywnych-dziennikarzy-informacyjnych

31-12-2015, 07:32

Kraśko zakpił z plotki o pożegnaniu dziennikarzy “Wiadomości” z widzami  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
31-12-2015

Na zakończenie środowego głównego wydania “Wiadomości” prowadzący serwis Piotr Kraśko pożegnał się z widzami i złożył sylwestrowe życzenia. – Widzimy się dziś po raz ostatni. W tym roku – powiedział dziennikarz.

Piotr Kraśko

W środę rano na Twitterze krążyła plotka o wspólnej inicjatywie redakcji “Wiadomości” TVP – dziennikarze mieliby pożegnać się z widzami i razem opuścić studio. Informacja została szybko zdementowana, ale na koniec głównego wydania serwisu prowadzący Piotr Kraśko odniósł się do niej w zabawny sposób.

- Ponieważ widzimy się dziś po raz ostatni… w tym roku, to z okazji nadchodzącego Nowego Roku z okazji całej redakcji “Wiadomości” chcemy życzyć państwu szczęśliwego Nowego Roku i bardzo podziękować za to, że są państwo z nami. Bo to miliony widzów Wiadomości codziennie sprawiają, że to jest wciąż najchętniej oglądany program informacyjny w Polsce i to zaszczyt móc pracować dla państwa, i zaszczyt pracować ze wspaniałymi ludźmi, którzy ten program i tę telewizję tworzą. W imieniu całej redakcji “Wiadomości” wszystkiego dobrego dla państwa na Nowy Rok – powiedział do kamery Piotr Kraśko.

Piotr Kraśko, obok Tomasza Lisa i Karoliny Lewickiej, jest wskazywany przez niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości jako dziennikarzy, który powinien stracić pracę w Telewizji Polskiej po wprowadzeniu reformy medialnej. Ostatnio jego wizerunek w wojskowym stroju opublikowano na okładce wydania tygodnika “W Sieci”. Kraśko zapowiedział pozew przeciwko wydawcy i autorom promowanej w ten sposób publikacji. Artykuł o kulisach pracy w redakcji “Wiadomości” potępiło również kierownictwo TVP.

Na “pożegnanie” Kraśki uwagę zwróciła posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, która na Facebooku przeprosiła za swój poprzedni wpis, w którym nazwała dziennikarzy TVP “kłamczuchami” oraz wysyłała ich na kursy medialne do Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

- A nowe przepisy medialne Sejm – jak mówiłam – dziś uchwalił. Jutro Senat. Od poniedziałku lub wtorku w publicznej tv – PRAWDA o Polsce i świecie współczesnym. P. Kraśko miał dziś ostatnie pożegnanie z bronią. Pani Tadla może nie zdąży się pożegnać – napisała posłanka PiS.

Przypomnijmy, że w środę po południu Sejm przyjął nowelizację ustawy medialnej, która wygasza kadencje dotychczasowych władz TVP i Polskiego Radia oraz zmienia sposób wyboru zarządów i członków rad nadzorczych. Kolejny etap reformy został zaplanowany na wiosnę.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/krasko-zakpil-z-plotki-o-pozegnaniu-dziennikarzy-wiadomosci-z-widzami-wideo

31-12-2015, 05:15

Eksperci o nowelizacji ustawy medialnej: to szybki łup polityczny, media po upartyjnieniu bez szans na sukces  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Beata Goczał
31-12-2015

Po awanturze z Trybunałem Konstytucyjnym wiadomo, że zmiany w mediach publicznych nie będą przeprowadzane w rękawiczkach. Taka uroda nowej miotły. Merytoryczna dyskusja o „małej nowelizacji” i “wielkiej reformie” mediów publicznych nie ma sensu w sytuacji, w której nadrzędnym celem zmian ma być całkowite podporządkowanie mediów publicznych anachronicznej wizji świata tej czy innej partii politycznej. Nie można przechodzić do porządku nad wskazywaniem przez partyjnych działaczy nazwisk dziennikarzy którzy powinni stracić pracę – nowelizację ustawy medialnej oceniają dla Wirtualnemedia.pl Wiesław Godzic, Adam Łaszyn i Marek Sowa.

W środę Sejm głosami PiS-u przyjął nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. Projekt został zgłoszony w poniedziałek wieczorem przez grupę posłów PiS. Zakłada on, że nowe zarządy i rady nadzorcze mediów publicznych (Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i państwowych rozgłośni regionalnych) będzie powoływał i odwoływał jedynie minister skarbu państwa. To duża zmiana, bo dotąd członków rad nadzorczych powoływała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, a Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwo Skarbu Państwa wskazywały po jednym przedstawicielu. Z kolei zarządy TVP i Polskiego Radia były wybierane w konkursach przez rady nadzorcze, przy czym rozstrzygnięcia musiała zaakceptować KRRiT.

Nowelizacja znosi kadencyjność zarządów i rad nadzorczych mediów państwowych. Dyrektorów regionalnych oddziałów TVP będzie wybierać zarząd spółki, a nie jak dotychczas rada nadzorcza na wniosek zarządu. Wejdzie w życie zaraz po podpisaniu przez prezydenta i ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw. Będzie obowiązywać do 30 czerwca 2016 r.

Zdaniem Adama Łaszyna, eksperta od strategii wizerunkowych, to że PiS przejmie media publiczne jest i było oczywiste od wygrania przez tę partię wyborów, więc nie ma co ronić krokodylich łez – takie jest bowiem prawo łupów wyborczych, jakkolwiek absmak może budzić obecny sposób korzystania z tego prawa. – W przypadku ludzi poprzedniej ekipy można było wcześniej myśleć np. o prywatyzacji tych mediów lub przynajmniej części, przy zachowaniu ich publicznego charakteru, a nie teraz biadolić. Po awanturze z Trybunałem Konstytucyjnym wiadomo też, że zmiany w mediach publicznych nie będą przeprowadzane w rękawiczkach. Taka z kolei uroda nowej miotły. I tu już jest ciekawa rzecz – styl wprowadzania zmian. No i jaki będzie rynkowy efekt tych zmian. Styl kształtuje bowiem wizerunek, a ten ma krytyczny wpływ na to jak będą postrzegane media publiczne po obecnych zmianach i jaka będzie ich realna siła – podkreśla Łaszyn w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Dodaje, że kluczowe parametry efektywności “posiadania mediów” to zaufanie i oglądalność czy słuchalność.

- Jeśli zaś media stają się „branką” nowej władzy – ich postrzeganie może dużo stracić i, paradoksalnie, zwiększyć pozycję oraz wpływ innych mediów (prywatnych), dla których pozycjonowanie w kontrze do mediów postrzeganych jako „reżimowe” może stać się po prostu świetnym narzędziem zwiększania przewagi konkurencyjnej i rynkowej. Przypomnę, że historia 25-lecia mediów w Polsce wskazuje, iż – poza jednym wyjątkiem – ten kto ma media publiczne, zawsze przegrywał wybory. Kapitalne znaczenie – i to dla samego PiSu – ma więc nie to, że PiS przejmuje media publiczne, ale jak to robi. Wspomniane rękawiczki i nieco finezji, by “na miękko” przejmować publiczne znacznie bardziej by im się przysłużyło. No, ale rewolucja ma swoje wymogi formatu. Jak serial sensacyjny, czy reality show – komentuje Adam Łaszyn.

- Wydaje się, że w tej nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji chodzi wyłącznie o dwie sprawy: władzę, czystą władzę oraz prostackie rozumienie roli mediów publicznych w dzisiejszych warunkach rynkowych – uważa prof. dr hab. Wiesław Godzic, medioznawca z Uniwersytetu Humanistyczno-Społecznego SWSP w Warszawie. – Co do pierwszej kwestii – zainstalowanie jakiegoś prezesa i wyposażenie go w atrybuty władzy niczego nie załatwia. Jeszcze potrzebny jest drobiazg: te programy musi ktoś chcieć oglądać, rozmawiać o nich. Wiele – jeśli nie wszystko – zależy od zastosowanej polityki kadrowej. Jak dotąd słyszy się o transferach dziennikarzy ziejących chęcią odwetu za lata przymusowego trwania w opozycji albo o znacznie okrojonych odprawach kadry menedżerskiej niedawno wybranej. Już widzę kolejkę menedżerów, chętnych do pracy na takich warunkach. Tak się nie robi telewizji – żadnej, tym bardziej publicznej – zwraca uwagę Wiesław Godzic w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Podkreśla, że telewizja publiczna wymaga porozumienia ze światem nauki, sztuki i godziwej rozrywki. – Tworzenie zespołów profesjonalno-artystycznych w tej branży jest niezmiernie ważne – tymczasem głosy okołoprojektowe zapewniają o walce i oczyszczaniu, a nie o współpracy i łączeniu. Żadne media, żadna sztuka nie lubią rewolucji – mówi Godzic.

Jego zdaniem, zamiast myśleć o prezesach należy zastanowić się, jaka ma być telewizja najbliższych lat. Zwraca uwagę, że obecnie jej najbliższe otoczenie to silna i nie raz świetna jakościowo telewizja komercyjna plus potężny YouTube z setkami wideoblogów. - Po co więc media publiczne, co takiego tworzą, na co inni nie mają szans, dla kogo to wszystko tworzą? – pyta medioznawca. – Warto o tym rozmawiać pod warunkiem, że znajdziemy inną porę niż środek nocy, a zwycięzcy zechcą potraktować i Krajową Radę, i mnie, szarego odbiorcę, jako partnerów, którzy widzą szansę dla rozwoju mediów publicznych. Jeśli nie – to czeka nas piękna katastrofa. Za kilka lat w Polsce będzie jeden typ telewizji, ale nie będzie to publiczna – co najwyżej partyjno-państwowa: jej oglądanie będzie obowiązkiem członków rządzącej partii - prognozuje Wiesław Godzic.

Według Marka Sowy, eksperta rynku mediów i telekomunikacji, reforma polskich mediów publicznych jest potrzebna, ale najbardziej potrzebne jest uniezależnienie ich od polskich polityków. Wyjaśnia, że w normalnym, demokratycznym kraju po prostu nie ma miejsca na nocne, gorączkowe głosowania w tak kluczowych dla obywateli kwestiach jak konstytucyjny trójpodział władzy, jak policyjna inwigilacja obywateli, jak “reforma” sprowadzająca się do bezpośredniego uzależnienia mediów publicznych od rządu. – We współczesnym, złożonym świecie zadaniem mediów jest patrzeć na ręce każdej władzy, ale w szczególności władzy, która uzurpuje sobie prawo do naruszania konstytucyjnych podstaw funkcjonowania państwa i do decydowania o “właściwym” zakresie podstawowych praw obywateli – uważa Marek Sowa.

- Merytoryczna dyskusja o “małej nowelizacji” i “wielkiej reformie” mediów publicznych nie ma sensu w sytuacji, w której nadrzędnym celem zmian ma być całkowite podporządkowanie mediów publicznych anachronicznej wizji świata tej czy innej partii politycznej. Nie można przechodzić do porządku nad wskazywaniem przez partyjnych działaczy nazwisk dziennikarzy którzy powinni stracić pracę, nad niefrasobliwymi komentarzami członków rządu o wypychaniu z rynku mediów konkretnych, “niepolskich” inwestorów, nad straszeniem prywatnych mediów haraczem na rzecz partyjnych mediów “narodowych” - ostrzega Sowa.

W jego ocenie przedstawiciele rządzącej partii zdają się nie rozumieć, że we współczesnym, skomplikowanym świecie nic nie dzieje się w próżni, że każda zdecydowana akcja rodzi wywołuje reakcję. Międzynarodowe firmy zainwestowały już na polskim rynku mediów i zaawansowanych technologii miliardy euro i dolarów, stworzyły tysiące miejsc pracy, Polska jest częścią międzynarodowych struktur.

- Jest pewne, że jeżeli jak twierdzi przewodnicząca sejmowej komisji kultury, “kapitał ma narodowość, nie tylko na rynku medialnym”, to konsekwencje ewentualnej dyskryminacji medialnych i technologicznych inwestorów międzynarodowych sięgną daleko poza obszar mediów. Trzeba mówić wprost, że obecna dyskusja nie dotyczy tylko polskich mediów publicznych, że ma oczywiste konsekwencje dla całego rynku mediów i nowych technologii w Polsce. Trzeba mówić wprost, że to nie politycy byli i to nie politycy będą autorami sukcesu współczesnej Polski, że cywilizacyjny skok ostatnich 25 lat to zasługa milionów obywateli oraz polskich i międzynarodowych przedsiębiorców, również w obszarze mediów i nowych technologii. Polska wolą swoich obywateli jest od lat istotnym członkiem Unii Europejskiej, tym bardziej dziwi więc fascynacja przedstawicieli aktualnie rządzącej partii rozwiązaniami zapożyczonymi żywcem z putinowskiej Rosji, która hołubi „narodowe”, kontrolowane przez rząd media, i w której od 1 stycznia 2016 roku będą obowiązywać drastyczne ograniczenia udziału zagranicznych podmiotów w rosyjskim rynku mediów – uważa Marek Sowa.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/eksperci-o-nowelizacji-ustawy-medialnej-to-szybki-lup-polityczny-media-po-upartyjnieniu-bez-szans-na-sukces#

30-12-2015, 20:02

Sejm uchwalił nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji  »

Press
(PAP)
30-12-2015

Sejm uchwalił w środę nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, która zakłada m.in. wygaśnięcie mandatów dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych Telewizji Polskiej oraz Polskiego Radia z chwilą opublikowania zmian w Dzienniku Ustaw.

Za uchwaleniem noweli głosowało 232 posłów (PiS oraz Paweł Kukiz i Kornel Morawiecki z Kukiz’15, jeden poseł PSL i jeden niezależny), przeciw było 152 posłów (PO, PSL, Nowoczesna), a 34 (33 z klubu Kukiz’15 i jeden z PSL) wstrzymało się od głosu.

Sejm zaakceptował poprawki zgłoszone do projektu przez klub PiS. Jedna z nich zobowiązuje ministra skarbu państwa do dostosowania statutów Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i regionalnych rozgłośni Polskiego Radia do przepisów nowelizacji oraz stwierdza nieważność tych przepisów statutów mediów, które są sprzeczne z nowelizacją.

Sejm odrzucił wszystkie wnioski mniejszości, które w większości dotyczyły wykreślenia z projektu poszczególnych przepisów, lub wydłużenia jej okresu vacatio legis.

Projekt nowelizacji oprócz wygaśnięcia mandatów dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych Telewizji Polskiej oraz Polskiego Radia zakłada m.in. zmniejszenie liczebności rad nadzorczych spółek medialnych, a także powoływanie ich nowych organów przez ministra skarbu państwa “do czasu wprowadzenia nowej organizacji mediów narodowych”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/51057,Sejm-uchwalil-nowelizacje-ustawy-o-radiofonii-i-telewizji

30-12-2015, 18:11

KRRiT: Nowa ustawa zmienia media publiczne w media rządowe  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
30-12-2015

PiS-owski projekt nowelizacji ustawy medialnej wprowadza znany z przeszłości model mediów państwowych zależnych od rządu – ostrzega szef KRRiT. Dodaje także, że jest działanie niwelujące dystans konieczny na linii władza – media publiczne, służący zachowaniu wolności słowa, niezależności informacyjnej i twórczej.

Jan Dworak

Pełna treść stanowiska przewodniczącego KRRiT:

Skierowany późnym wieczorem 28 grudnia, w przyspieszonym trybie do dalszych prac parlamentarnych poselski projekt ustawy zawarty w druku sejmowym nr 158, wbrew wcześniejszym zapowiedziom polityków Prawa i Sprawiedliwości, nie odnosi się w sposób kompleksowy do problematyki funkcjonowania mediów publicznych w Polsce, lecz jedynie wprowadza zmiany, których uchwalenie umożliwi natychmiastowe powołanie nowych władz w spółkach publicznej radiofonii i telewizji.

Projektodawcy przygotowali swoją propozycję zmian w oderwaniu od dotychczasowego dorobku demokratycznego państwa prawa, w tym bez respektowania znanego od dwudziestu lat orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który podkreślił, iż “zasada niezależności publicznej radiofonii i telewizji odnosi się w szczególnie intensywny sposób do jej pozycji wobec Rządu. Wykładnia postanowień ustawy o radiofonii i telewizji, w tym także postanowień dotyczących organizacji spółek publicznej radiofonii i telewizji oraz pozycji rad nadzorczych tych spółek, winna być dokonywana z uwzględnieniem tego aksjologicznego punktu wyjścia”.

Wywód prawny Trybunału Konstytucyjnego pozostaje w pełni aktualny zważywszy, iż określona w Konstytucji RP pozycja ustrojowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w okresie od wydania orzeczenia nie uległa zmianie. Orzekając w pełnym składzie o możliwości odwoływania członków rad nadzorczych przez organ rządowy (w 1995 roku przez Ministra Finansów), Trybunał Konstytucyjny nie miał wątpliwości co do prawnego umocowania kompetencji KRRiT, źródeł ich pochodzenia, czy sposobu ich wykonywania. Natomiast, zdaniem Trybunału, to odwoływanie członków rad nadzorczych przez przedstawiciela rządu groziłoby personalnym uzależnieniem rad nadzorczych oraz “byłoby to całkowicie sprzeczne z konstytucyjnym rozumieniem zasady niezależności publicznej radiofonii i telewizji, a także naruszałoby konstytucyjnie ustaloną odpowiedzialność Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za należyte funkcjonowanie tych środków masowego przekazu”.

Przedstawiony obecnie projekt poselski przenosi prawo powoływania i odwoływania zarządów oraz rad nadzorczych jednostek publicznej radiofonii i telewizji do kompetencji organu rządowego – ministra właściwego do spraw Skarbu Państwa, nie formułuje także żadnych ograniczeń prawnych w zakresie realizacji tych uprawnień, pozwalając ministrowi na niczym nieograniczone wprowadzanie zmian personalnych.

Nowy model powoływania władz mediów publicznych odchodzi od prowadzenia postępowań konkursowych, w których w przypadku członków rad nadzorczych uprawnienia do dokonywania zgłoszeń kandydatów miały organy kolegialne uczelni akademickich. Znosi także kadencyjność organów, która stanowiła istotny gwarant stabilizacji kadrowej, będąc jasnym mechanizmem oceny kierownictwa. Uchyla ponadto obligatoryjne przesłanki odwołania członków zarządów i rad nadzorczych, wprowadzając pełną uznaniowość jednoosobowego organu rządowego, a więc całkowite uzależnienie personalne, przed którym przestrzegał Trybunał Konstytucyjny w 1995 roku, i którego udało się dotychczas uniknąć. Dodatkowo projekt nie przewiduje vacatio legis wprowadzając niczym nieuzasadniony pośpiech przy jego uchwalaniu wbrew przepisom o ogłaszaniu aktów normatywnych.

Te przykładowo wymienione rozwiązania prawne wskazują na to, iż większość parlamentarna zmierza do wprowadzenia znanego z przeszłości modelu mediów państwowych zależnych od rządu. Z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa i jego ustrojowych podstaw to działanie niwelujące dystans konieczny na linii władza – media publiczne, służący zachowaniu wolności słowa, niezależności informacyjnej i twórczej oraz oddzieleniu mediów publicznych systemem buforów od świata polityki.

Przestrogi przed takimi skutkami jak powyżej znalazły się w licznych dokumentach Wspólnoty Europejskiej, które podkreślają, iż niezależność i przejrzystość sposobu powoływania organów mediów publicznych jest fundamentalnym elementem niezależności i autonomii instytucjonalnej publicznej radiofonii i telewizji. Zalecenie nr R(96)10 Komitetu Ministrów Rady Europy dla państw członkowskich w sprawie zagwarantowania niezależności nadawców publicznych stanowi, iż “Zasady, którym podlega status organów nadzorujących nadawców publicznych, a zwłaszcza zasady ich członkostwa, powinny być określone w sposób umożliwiający uniknięcie ryzyka nacisku politycznego i innego na te organy”. W podobnym duchu o statusie prawnym mediów publicznych i ich władz stanowią inne dokumenty przyjmowane przez Radę Europy i Parlament Europejski.

Warto też zauważyć, iż proponowana nowelizacja nie realizuje wcześniejszych zapowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości, w których kładziono nacisk na idee uspołecznienia mediów publicznych, m.in. poprzez system powoływania ich kierownictw w konsultacji z organizacjami zawodowymi dziennikarzy i twórców.

Zmiany w polskim prawie medialnym są konieczne. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji od wielu lat zgłasza taki postulat organom odpowiedzialnym za przebieg procesu legislacyjnego, przedstawiając eksperckie opracowania i projekty de lege ferenda wraz z uzasadnieniem. Zmiany muszą zatem być przygotowane zgodnie z obowiązującą procedurą ustawodawczą. Nie powinny one być wynikiem działań politycznych, które uniezależniając się od obowiązującej procedury, odwołują się wyłącznie do doraźnych powodów ich wprowadzania i partyjnych celów.

Jan Dworak
Przewodniczący KRRiT

Całość: http://media2.pl/media/130741-KRRiT-Nowa-ustawa-zmienia-media-publiczne-w-media-rzadowe.html