Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

13-01-2016, 04:59

W “Wiadomościach” TVP 1 trzęsienie ziemi, w “Panoramie” TVP 2 bez czystek  »

Press
(RUT)
13-01-2016

Redakcją “Wiadomości” TVP 1 kieruje od wczoraj Marzena Paczuska, a szefem “Panoramy” TVP 2 jest Piotr Lichota. Z “Wiadomościami” musieli się pożegnać wydawcy i reporterzy. Doszły nowe osoby, w tym dziennikarz Telewizji Trwam.

Pożegnalne zdjęcie zespołu "Wiadomości" TVP1

Po prawie 25 latach pracy z Telewizji Polskiej musiał odejść Piotr Jaźwiński, główny wydawca “Wiadomości”. Zwolniony został też Maciej Czajkowski, który od 2012 roku pełnił obowiązki sekretarza programu. “Wiadomości” nie będzie już też wydawał Grzegorz Sajór, ale pozostaje on wydawcą TVP Info. Z kanału informacyjnego przeszedł zaś na wydawcę “Wiadomości” Grzegorz Pawelczyk. Niektórzy zwalniani żegnali się publicznie na Twitterze, jak np. Jaźwiński i Czajkowski.

Marzena Paczuska zmieniła też wczoraj od razu ekipę reporterów. Odeszli: Elżbieta Byszewska i Jacek Tacik. Do zespołu dołączył Klaudiusz Pobudzin z Telewizji Trwam (robił wczoraj materiał o Trybunale Konstytucyjnym). Materiały polityczne będzie teraz przygotowywał Jarosław Olechowski (był w TVP Info), któremu powierzono wczoraj pierwszy temat wydania, o stosunkach polsko-niemieckich. Ponadto wczoraj pojawił się pierwszy materiał Marcina Tulickiego, o fotoradarach (dziennikarz pracował w “Aktualnościach” TVP Katowice). Związane ze zdrowiem i medycyną tematy Elżbiety Byszewskiej przejęła Małgorzata Wiśniewska, która przeszła do “Wiadomości” z “Panoramy”. W tym drugim programie nowy szef Piotr Lichota zapowiedział, że nie planuje zwolnień, lecz chciałby raczej wzmocnić zespół.

Pierwsze “Wiadomości” pod kierownictwem Paczuskiej oglądali wczoraj uważnie dziennikarze sprzyjający zmianom w TVP. I chwalili, że od razu zmieniły się na lepsze. Igor Janke napisał na Twitterze: “Pierwszy raz od b dawna z ciekawości obejrzałem »Wiadomości«”. Jak informowaliśmy, od prowadzenia “Wiadomości” odsunięto Dianę Rudnik i Piotra Kraśkę, poprzedniego szefa programu. Od soboty wszystkie główne wydania prowadził Krzysztof Ziemiec.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/51168,W-Wiadomosciach%E2%80%9D-TVP-1-trzesienie-ziemi_-w-%E2%80%9EPanoramie%E2%80%9D-TVP-2-bez-czystek

13-01-2016, 04:56

Jarosław Kulczycki, Piotr Maślak i Adam Feder zwolnieni z TVP Info  »

Press
(RUT)
13-01-2016

W kanale informacyjnym TVP Info pracę stracili wczoraj niektórzy dziennikarze: Jarosław Kulczycki, Piotr Maślak i Adam Feder.

- Dyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Mariusz Pilis poinformował mnie, że jest teraz nowa koncepcja kanału informacyjnego i nie ma w niej miejsca dla mnie. Odbyło się to kulturalnie. Liczyłem się zresztą z takim obrotem spraw – mówi Jarosław Kulczycki. Ma dwa tygodnie wypowiedzenia (prowadzi działalność gospodarczą), ale zwolniono go w tym czasie z obowiązków. – Żałuję, że nie miałem okazji pożegnać się z widzami – dodaje Kulczycki. Wczorajszego wydania programu “Godzina po godzinie”, emitowanego w TVP Info o 22.55, już nie poprowadził. – Nie będzie niczym chlubnym firmować swoją twarzą to, co się teraz będzie działo w telewizji publicznej. Goście w programach TVP, podobnie jak niedawno profesor Gliński, mówią, że były u nas manipulacje. To nieprawda. Nawet niezależne badania przeprowadzone na zlecenie Krajowej Rady wykazały, że byliśmy bezstronni – podkreśla Kulczycki. Pracował w TVP od 1995 roku. Prowadził m.in. “Wiadomości” i “Panoramę”.

Szansę pożegnania się z widzami miał za to Piotr Maślak we wczorajszym wydaniu “Pulsu Polski”, ostatnim, które poprowadził. Maślak pracował w TVP Info od 2011 roku, robił też materiały do “Wiadomości”. W przeszłości był m.in. dziennikarzem TV Puls.

Adam Feder pożegnał się na Twitterze. W TVP pracował 13 lat. Do sierpnia ub.r. był reporterem “Wiadomości”, przeniesiono go jednak do TVP Info, gdy wieczorny serwis przeformatowano na poważniejszy i felietony Federa przestały do niego pasować.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/51169,Jaroslaw-Kulczycki_-Piotr-Maslak-i-Adam-Feder-zwolnieni-z-TVP-Info

12-01-2016, 18:06

Fronda.pl wytyka nowemu członkowi zarządu Polskiego Radia proputinizm  »

Press
KOZ
12-01-2016

Prawicowy serwis Fronda.pl krytykuje powołanie do zarządu Polskiego Radia Marcina Palade – m.in. publicysty “Tygodnika do Rzeczy”, współzałożyciela Polskiej Grupy Badawczej i byłego prezesa Radia Opole. Zauważa, że nominacja ta nie podoba się nawet posłom PiS.

”Wielbiciel Putina i Noworosji w Polskim Radiu” – pisze Fronda.pl o Marcinie Palade. Serwis wytyka dopiero co powołanemu członkowi zarządu Polskiego Radia związki z Ruchem Narodowym i publikacje w proputinowskiej ”Gazecie Warszawskiej” należącej do Piotra Bachurskiego. Jak podaje Fronda.pl, dziennikarce współpracującej z Telewizją Republika Biance Zalewskiej, relacjonującej wydarzenia na Ukrainie, Palade zarzucał ”plucie na polskość”, ”rusofobię” i ”banderofilię”, atakował także posłankę PiS Małgorzatę Gosiewską za wyjazdy na Ukrainę.

”Jestem wiernym, lojalnym członkiem mojej partii, ale to nie oznacza, że ślepo zgadzam się ze wszystkimi decyzjami. Z tą decyzją zgodzić bym się nie mogła, bo byłaby ona szkodliwa dla Polski” – skomentowała nominację dla Palade we Fronda.pl Gosiewska.

W wyniku nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji przygotowanej przez posłów PiS skrócone zostały kadencje zarządów i rad nadzorczych Polskiego Radia i Telewizji Polskiej. Od piątku prezesem Polskiego Radia jest Barbara Stanisławczyk, a członkami zarządu właśnie Marcin Palade i Jerzy Kłosiński.

Całość: http://www.press.pl/newsy/internet/pokaz/51158,Fronda_pl-wytyka-nowemu-czlonkowi-zarzadu-Polskiego-Radia-proputinizm

12-01-2016, 16:04

Sądy apelacyjne mogą prenumerować “Nasz Dziennik” i “W Sieci”, a “Wyborczej” już nie  »

Press
(IKO)
12-01-2016

Na liście tytułów prasowych, które sądy apelacyjne mogą prenumerować, nie ma “Gazety Wyborczej” i “Polityki”. Katalog przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości i 30 grudnia ub.r. przesłało do dyrektorów sądów. “Bez tych prenumerat damy radę” – zapewniają w “Wyborczej”.

Przesłana przez ministra lista zawiera 146 tytułów, spośród których sądy apelacyjne mogą samodzielnie zakupić prasę (wcześniej za zakup prenumerat dla wszystkich sądów w Polsce odpowiadało Centrum Zakupów dla Sądownictwa w Krakowie). O sprawie jako pierwszy napisał Marcin Pietraszewski w serwisie Katowice.wyborcza.pl. 140 tytułów znajdujących się na liście to specjalistyczna prasa prawnicza, pozostałe zaś to: “Nasz Dziennik”, “Rzeczpospolita”, “Dziennik Gazeta Prawna”, “W Sieci”, “Tygodnik do Rzeczy” i dziennik regionalny. Wczoraj wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki napisał na Twitterze: „Przez ostatnie lata preferencje miały »GW«, »Newsweek« i »Polityka«. Teraz w ramach pluralizmu wybraliśmy inne tytuły. To zawsze był katalog zamknięty. (…) Sądy mają do wyboru »ND«, »W Sieci« lub »Rzeczpospolitą« i »DGP«, które trudno zaliczyć do prawicowych”

- Mogę domyślać się intencji stojących za tą decyzją, która ośmiesza tego, kto ją podjął – mówi Wojciech Fusek, dyrektor wydawniczy i zastępca redaktora naczelnego “Gazety Wyborczej”. – Jeśli ma to w nas uderzyć finansowo, to zapewniam, że i bez tych prenumerat damy radę. Jeśli ma to odciąć pracowników wymiaru sprawiedliwości od niewygodnych dla władzy informacji, to znak, że minister bardzo źle ocenia podwładnych. To też pokazuje, jak staromodnie myśli nowa władza, nie rozumiejąc nie tylko demokracji, ale i nowych mediów – dodaje Fusek.

Wiesław Władyka, publicysta tygodnika “Polityka” i członek zarządu Polityki, wydawcy tygodnika, jest przekonany, że w ślad za ministrem sprawiedliwości pójdą kolejne organy państwowe. – Wszystko zależy od dyspozycji z góry, ale należy się spodziewać, że będą one podobne. Będzie to dla nas z pewnością dotkliwe, ale być może zrekompensujemy to pozyskaniem nowych czytelników – mówi Władyka.

Wydawcy przyznają, że pominięcie ich tytułów w prenumeracie zamawianej przez sądy utrudni dotarcie do części opiniotwórczego środowiska. – Prawnicy i sędziowie muszą mieć dostęp do całego spektrum opinii, to elita kraju. W “Gazecie Wyborczej” mamy kilkoro bardzo dobrych dziennikarzy zajmujących się tą tematyką – podkreśla Wojciech Fusek.

Wydawcy tygodników „Newsweek Polska” (Ringier Axel Springer Polska) i “Wprost” (AWR Wprost) nie chcieli komentować faktu, że nie znaleźli się w katalogu tytułów, które polskim sądom wolno prenumerować.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/51157,Sady-apelacyjne-moga-prenumerowac-Nasz-Dziennik-i-W-Sieci_-a-Wyborczej-juz-nie

12-01-2016, 15:08

Naczelni o okładkach “Wprost” i “W Sieci”: straszenie Niemcami to tani greps, którego “ciemny lud nie kupi”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
12-01-2016

Okładki “Wprost” i “W Sieci” z europejskimi politykami jako nazistami i zaborcami Polski są elementem straszenia narodem niemieckim, to tani greps. Ale również – te okładki są silną manifestacją niezgody na traktowanie Polski jak wasala – kontrowersyjne “jedynki” oceniają dla Wirtualnemedia.pl redaktorzy naczelni.

Okładki "W Sieci" i "Wprost"

Na okładkach bieżących wydań tygodników “W Sieci” i “Wprost” promowane są artykuły dotyczące krytyki rządu premier Beaty Szydło przez europejskich polityków i międzynarodowe organizacje. Na pierwszych stronach obu tytułów zaprezentowano kanclerz Angelę Merkel, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza i Guya Verhofstadta, byłego premiera Belgii i szefa brukselskich liberałów, porównując ich do nazistów i zaborców. “Wprost” przerobił zdjęcie ze spotkania Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego, a “W Sieci” krytykę polskiego rządu porównał do rozbiorów Polski.

W poniedziałek wieczorem Guy Verhofstadt odniósł się do okładki “Wprost”, nazywając ją “skandaliczną”. – Podobnie skandaliczne są słowa polskiego ministra sprawiedliwości, który porównał niemiecką krytykę polskiego rządu z nazistowskim nadzorem z czasów II wojny światowej – napisał na Facebooku szef brukselskich liberałów. – Nasza Unia Europejska jest wspólnotą wartości. Wolności myśli i wolności słowa. Trybunał Konstytucyjny jest mechanizmem demokratycznej kontroli i gwarancją równowagi. Obowiązkiem nas wszystkich – bez względu na to, czy jesteśmy kanclerzami czy komisarzami – jest zabierać głos, kiedy rząd atakuje demokratyczne instytucje. Zabierałem głos w sprawie decyzji rządu Orbana na Węgrzech i nie będę przepraszał za to, że uczyniłem to samo, komentując politykę polskiego rządu – dodał Verhofstadt.

Polityk nawiązał do listu ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry do komisarza europejskiego Günthera Oettingera, w którym przedstawiciel polskiego rządu nawiązał do wywiadu “Frankfurter Allgemeinen Sonntagszeitung”: “Zażądał Pan, by postawić Polskę pod nadzorem. Tego rodzaju słowa, wypowiadane przez niemieckiego polityka, budzą wśród Polaków jak najgorsze skojarzenia. Także moje. Jestem wnukiem polskiego oficera, który w czasie II wojny światowej walczył w podziemnej Armii Krajowej z niemieckim nadzorem”.

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny “Rzeczpospolitej”, uważa, że w Polsce toczy się brutalna walka polityczna, która na rynku tygodników opinii powoduje skrajną polaryzację. Jego zdaniem, nie ma w tej walce miejsca na tytuły neutralne i dlatego publikowane są tak kontrowersyjne okładki.

- Jest się “za” lub “przeciw”; towar jest “lewicowy” lub “prawicowy”, a okładka to obwoluta, w którą „towar” jest zapakowany. Stąd te brutalne okładki. Myślę, ze będą coraz brutalniejsze, bo coś musi rekompensować skrajnie przewidywalną (przez to coraz mniej istotną) treść. Tradycję tak emocjonalnych okładek rozpoczęło w Polsce “Wprost”. Dziś za tym tytułem podąża reszta rynku. Czy mają świadomość, że w ten sposób dokonują auto-tabloizacji? Nie wiem. Wiem natomiast, ze cała ta zabawa prowadzi w ślepy zaułek. Ileż można bowiem podkręcać emocje? A przyzwyczajony do nich jak do adrenaliny czytelnik czeka na więcej. Co, gdy zabraknie im pary? Myślę, że efektem finalnym może być dramatyczne załamanie czytelnictwa – ocenia naczelny “Rzeczpospolitej”.

Zastępca redaktora naczelnego “Gazety Wyborczej” Piotr Stasiński idzie o krok dalej i nazywa okładki “Wprost” i “W Sieci” pisowską propagandą. – Obie odwołują się do prymitywnego, głupiego “poglądu”, że „okupację sowiecką zastąpiła brukselska”. Kiedyś był to slogan Samoobrony, dzisiaj został przejęty przez PiS, Kukiza oraz faszyzujących nacjonalistów – zauważa Stasiński.

- Aluzja do Hitlera jest wyłącznie inwektywą antyniemiecką, typowym dla pisowskiej propagandy “odwracaniem znaków”, gdzie np. łamanie demokracji nazywa się jej umacnianiem, a atak na Trybunał Konstytucyjny – jego “naprawą”. Aluzja do faszyzmu i hitleryzmu odwraca znaki w tym sensie, że to właśnie w niszczeniu lub opanowywaniu przez rządzącą partię instytucji demokratycznego państwa prawnego widać elementy faszystowskiego państwa korporacyjnego. Takie państwo nie toleruje niezależnych instytucji, które na mocy konstytucji ograniczają samowolę większości parlamentarnej i jej rządu – ocenia wicenaczelny “GW”. – Aluzja do rozbiorów jest nonsensowna, ma działać na negatywne emocje. Angela Merkel ma tylko wspólne z carycą Katarzyną niemieckie pochodzenie – i nic więcej. Żadnych rozbiorów nie ma i nie będzie. Polska wciąż należy do Unii Europejskiej – więc musiałaby być zarazem podmiotem rozbiorów i przedmiotem – dodaje.

Z kolei jako banalne i nudne ocenia okładki “Wprost” i “W Sieci” Michał Kobosko, prowadzący pasmo “Dzieje się na żywo” w Wirtualnej Polsce i redaktor portalu Project Syndicate, pomimo, że autorzy założyli wielki ładunek emocjonalny w projekty. – Odwołań do rozbiorów i agresji hitlerowskiej było po prostu tak wiele, że kolejne mało kogo ruszają. Zwłaszcza, że temat jest ciągnięty za uszy i nakręcany pod polityczne zamówienie. Nikt Polski nie bombarduje, czołgi nie stoją na granicy, Merkel z Putinem nie dzielą nas po linii Wisły itd. Straszenie Niemcami to tani greps, którego ciemny lud nie kupi – stwierdza Michał Kobosko. – Pytanie brzmi, czy pisma takie jak tygodniki opinii mają przy dzisiejszym poziomie emocji społecznych nakręcać je jeszcze bardziej, czy też próbować tonować. Ja uważam, że to drugie. Szanujące się tygodniki nie gaszą pożaru benzyną – podkreśla były redaktor naczelny “Wprost”.

Zdaniem Piotra Stasińskiego, autorom okładek chodzi o przedstawienie Niemców jako „genetycznych wrogów Polski”. – Podczas gdy przez prawie cały okres po 1989 roku Niemcy były i są najważniejszym partnerem i adwokatem Polski jako członka Zachodu, NATO i UE – zauważa zastępca redaktora naczelnego “Gazety Wyborczej”.

- A czy polskie media mają prawo porównywać politykę UE wobec Polski do “zdrady” i “spisku”? Prawo mają, niestety. Wolność słowa dopuszcza też wolność kłamstwa i chamstwa – w tym przypadku podobnie finezyjnego jak antyniemieckie diatryby niejakiego Władysława Gomułki – jeśli autorzy tych okładek w ogóle wiedzą, kto to był. Sądzę, że autorzy tych okładek uważają, że kłamstwo jest tym bardziej skuteczne, im bardziej nachalne i bezczelne – dodaje Stasiński. – To żerowanie na najniższych instynktach czytelniczych. Osobiście mam większy szacunek do słów. Bo jak potem nazwać zjawiska faktyczne, jeśli deprecjonuje się pewne pojęcia dla czystej hucpy? – podkreśla Bogusław Chrabota.

Tomasz Machała, redaktor naczelny naTemat.pl, porównuje treści z bieżących wydań “Wprost” i “W Sieci” do kontrowersyjnych wypowiedzi Donalda Trumpa, kandydata w wyścigu do nominacji Partii Republikańskiej w wyborach na prezydenta USA (m.in. nielegalnych imigrantów z Meksyku określił jako “kryminalistów i gwałcicieli”).

- Przed 1989 roku słowa “drugi obieg” oznaczały niezależne i nielegalne wydawnictwa antykomunistyczne. Gdy szczęśliwie odzyskaliśmy wolność w drugim obiegu krążyć zaczęły pisma zbyt głupie, zbyt obraźliwe, lub zbyt żałosne, by ktoś chciał je umieszczać w salonach z prasą. Były tam więc antyżydowskie gazetki sprzedawane w niektórych kościołach, wariackie prawicowe i lewicowe fanziny z powielacza i inne intelektualne buble. Ze smutkiem zauważam, że drugi obieg staje się teraz obiegiem pierwszym. A rzeczy głupie, obraźliwe i żałosne eksponowane są w witrynach. No, ale skoro kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych może powiedzieć każdą, nawet skrajną głupotę, to dlaczego polskie niszowe pisemka nie mogą dać skrajnej głupoty na okładce? Spójrzmy na rzecz we właściwej perspektywie. Może po prostu takie mamy czasy. Przyjdą inne – prognozuje dyrektor zarządzający Grupy naTemat.pl.

Natomiast Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Grupy Super Express ocenia okładki bieżących wydań “Wprost” i “W Sieci” jako bardzo dobre projekty. – Niemcy widzą, że wreszcie Polska zaczyna prowadzić samodzielną politykę, w tym także ekonomiczną i w związku z tym próbują wywierać na nas absolutnie niedozwolone naciski. Nasi zachodni sąsiedzi chcieliby, żeby Polska była od nich uzależniona. Tylko, że z Polakami tak się nie da. Wypowiedzi niemieckich polityków o objęciu nas nadzorem, o rzekomym zagrożeniu wolności słowa są absolutnie skandaliczne i niedopuszczalne – stwierdza Jastrzębowski.

- Wolność słowa w Niemczech nie działa, ich dziennikarze są tak zastraszeni i przerażeni latami tresury w poprawności politycznej, że nawet nie potrzeba im cenzorów. Oni cenzurują się już sami. Przykład, w którym ich główne media przez cztery dni milczały o masowych gwałtach i napaściach na ich kobiety przez islamskich emigrantów pokazuje wyraźnie, że ten kraj potrzebuje pomocy i powrotu normalności w pracy dziennikarzy, nie Polska – podkreśla naczelny “SE”. – Okładki “Wprost” i “W Sieci” są silną manifestacją niezgody na traktowanie Polski jak wasala. Żyją jeszcze ludzie, którzy doskonale pamiętają, co stało się, kiedy Niemcy objęli nas nadzorem. Sygnał do Niemców musi być jasny: nie wtrącajcie się w nasze sprawy. Zajmijcie się swoimi kłopotami, a macie ich mnóstwo – dodaje.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/naczelni-o-okladkach-wprost-i-w-sieci-straszenie-niemcami-to-tani-greps-ktorego-ciemny-lud-nie-kupi

12-01-2016, 14:30

W specjalnej grupie do podsłuchiwania m.in. dziennikarzy pracowało 7 osób  »

Press
12-01-2016

Siedem osób miało działać w specjalnej grupie, która podsłuchiwała m.in. dziennikarzy zajmujących się aferą taśmową, podaje RMF FM powołując się na wyniki audytu w Komendzie Głównej Policji.

Podsłuchiwani byli między innymi dziennikarze “Wprost”, którzy opisali aferę taśmową (Sylwester Latkowski i Piotr Nisztor), ale także konkubina biznesmena Marka Falenty, który ma stać za nielegalnym podsłuchiwaniem polityków. Prawdopodobnie nie uda się ustalić wszystkich szczegółów, ponieważ po przesłuchaniu materiału nagrania były niszczone, a podsłuchy zakładane ponownie.

“Specjalna grupa” powstała w lipcu 2014 roku. Jej zadaniem było “ustalenie ewentualnego udziału funkcjonariuszy organów ścigania w rozpowszechnianiu nagrań ze spotkań funkcjonariuszy publicznych w warszawskich restauracjach”. Zadania grupy nie zostały nigdzie oficjalnie zapisane. RMF FM podaje, że wobec siedmiu funkcjonariuszy policji prowadzone będzie postępowanie dyscyplinarne.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/51156,W-specjalnej-grupe-do-podsluchiwania-m_in_-dziennikarzy-pracowalo-7-osob