Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

10-06-2016, 06:41

Tomasz Zimoch odpowiada Polskiemu Radiu: nie boję się walki w sądzie, zmierzę się z zarządem  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
10-06-2016

Dziennikarz sportowy Tomasz Zimoch odpowiedział na zapowiedź Polskiego Radia o domaganiu się odszkodowania za naruszenie dobrego imienia i wizerunku spółki. – Wierzę w polski wymiar sprawiedliwości. Będzie to walka z zarządem, bo z Polskim Radiem walczyć nigdy nie będę – wyjaśnia Zimoch.

Tomasz Zimoch

Zimoch w poniedziałek rozwiązał umowę o pracę w Polskim Radiu. W połowie maja, po skrytykowaniu w wywiadzie prasowym niektórych zmian w spółce, został zawieszony i usunięty z ekipy dziennikarskiej relacjonującej Euro 2016. Od piątku będzie komentował Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej na antenie TVN24.

Wczoraj Polskie Radio poinformowało, że będzie się domagać odszkodowania i zadośćuczynienia od Tomasza Zimocha. Zdaniem nadawcy dziennikarz bez stosownego uzasadnienia rozwiązał umowę, a zarzucając firmie w wypowiedziach publicznych szykanowanie go, naruszył jej dobre imię i wizerunek.

Dziennikarz sportowy odpowiedział we wpisie na Facebooku, że do tej pory nie otrzymał z Polskiego Radia odpowiedzi na pisma skierowane do nadawcy. Podkreśla też, że spór prawny pomiędzy nim a spółką, nie powinien być prowadzony za pośrednictwem mediów. – Obecnie z niewiadomych dla mnie przyczyn jest to generowane przez Polskie Radio – dodaje.

- Po udzielonym przeze mnie wywiadzie, to Zarząd Polskiego Radia pierwszy wydał komunikat oceniający moją wypowiedź. Następnie, podczas spotkania z panią prezes Polskiego Radia, pojawił się w mediach komunikat o moim zawieszeniu. Następnie sprawa trafiła do Komisji Etyki i jej nie komentowałem. Otrzymałem opinię Komisji Etyki, nie wysłałem jej żadnemu dziennikarzowi. Wiedziałem bowiem, że postępowanie przed Komisją jest niejawne. Następnego dnia Zarząd poinformował o treści opinii Komisji – wyjaśnia Tomasz Zimoch. – Do tych wszystkich działań ostatecznie musiałem się ustosunkować. Dlatego poinformowałem, że rozwiązałem umowę o pracę z winy pracodawcy, dlatego też informowałem o przyczynach takiego działania i poinformowałem o treści odpowiedzi przygotowanej przez mojego pełnomocnika, na opinię Komisji Etyki – podkreśla.

Dodaje, że rozwiązał umowę o pracę z winy pracodawcy, ponieważ – w jego ocenie – został źle potraktowany przez zarząd Polskiego Radia. – Dlatego też nie boję się zmierzyć z tym w sądzie. Wierzę w polski wymiar sprawiedliwości. Przy czym będzie to walka z zarządem Polskiego Radia. Z Polskim Radiem mam nadzieję, walczyć nigdy nie będę. I wierzę, że ludzie tworzący tę instytucję są ze mną, nawet jeśli boją się dać temu wyraz – zaznacza.

Zimoch zaprzeczył również, że przeszedł do TVN24 na stałe i negocjował swoją umowę od dawna. – Stwierdzenia p. Łukasza Kubiaka są niczym nieuzasadnionymi insynuacjami. Nie rozumiem, dlaczego rzecznik Polskiego Radia stara się wmówić społeczeństwu, że cała ta trudna dla mnie sytuacja była przeze mnie z góry planowana. Jeśli zarząd Polskiego Radia wysuwa taką tezę, to na nim spoczywa ciężar dowodu – i proszę mi to udowodnić. Rozwiązałem stosunek pracy z radiem, znam swoją wartość jako dziennikarza, a zarabiać na życie muszę – podkreśla dziennikarz.

Dwa tygodnie temu w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Tomasz Zimoch podkreślił, że nie żałuje swoich słów z wywiadu w “DGP”, i zaprzeczył pogłoskom, jakoby miał już pewną pracę w którejś ze stacji komercyjnych.

Zimoch z Polskim Radiem był związany przez prawie 40 lat. Zajmował się komentowaniem meczów piłkarskich, zawodów kolarskich, pływackich i konkursów skoków narciarskich. Relacjonował najważniejsze wydarzenia sportowe: letnie i zimowe igrzyska olimpijskie, a także finały piłkarskich mistrzostw świata i Europy. Jego cechą charakterystyczną jest bardzo emocjonalny komentarz i oryginalne metafory.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tomasz-zimoch-odpowiada-polskiemu-radiu-nie-boje-sie-walki-w-sadzie-zmierze-sie-z-zarzadem

10-06-2016, 06:39

Opóźnienie ustawy medialnej porażką Czabańskiego, media publiczne pozostaną słabe finansowo  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Tomasz Wojtas
10-06-2016

Fiasko planu wprowadzenia z początkiem przyszłego roku opłaty audiowizualnej to bezdyskusyjna porażka wiceministra kultury Krzysztofa Czabańskiego. Media publiczne nie zostaną szybko wzmocnione finansowo, a o obsadzie ich władz dalej będzie decydować partia rządząca – oceniają dla Wirtualnemedia.pl Bogusław Chrabota, Marek Sowa, Jacek Karnowski, Jacek Żakowski i Michał Broniatowski.

W środę wiceminister kultury Krzysztof Czabański, rządowy koordynator reformy mediów publicznych, przyznał, że nie ma szans, żeby z początkiem lipca zaczęły obowiązywać trzy procedowane w Sejmie projekty ustaw składających się na tzw. dużą ustawę medialną. Powodem jest konieczność notyfikacji nowych przepisów w Unii Europejskiej, co może potrwać od 8 do 18 miesięcy. Oznacza to, że z początkiem przyszłego roku nie zostanie wprowadzona powszechna składka audiowizualna.

We wtorek do Sejmu trafił projekt ustawy przejściowej, powołującej Radę Mediów Narodowych, która ma przejąć kompetencje ministra skarbu państwa w zakresie powoływania i nadzoru nad władzami spółek mediów publicznych.

Publicyści pytani przez Wirtualnemedia.pl są zgodni, że znaczne opóźnienie składki audiowizualnej jest dużym niepowodzeniem Krzysztofa Czabańskiego. – Jeżeli autorzy przygotowywanej przez długie miesiące nowelizacji ustawy medialnej są „zaskoczeni” koniecznością jej notyfikacji w Unii Europejskiej raptem trzy tygodnie przed zakładanym terminem wejścia ustawy w życie, to jest to kompromitacja ministra Czabańskiego i partyjnej ekipy zawłaszczającej obecnie media publiczne. Polska jest członkiem Unii Europejskiej, rewolucyjna gorączka nie zastąpi znajomości prawa i rzeczowych negocjacji w Brukseli – ocenia Marek Sowa, ekspert rynku mediów, w przeszłości m.in. prezes Agory i Ringier Axel Springer Polska. – Z pewnością jeśli politykowi nie udaje się zrealizować projektu, który publicznie ogłasza wraz z kalendarzem, to nie jest to jego sukces. Prawdziwie bolesną porażką byłoby jednak wprowadzenie opłaty, która nie zostałaby zaakceptowana przez Komisję Europejską, zmuszając media publiczne do wyboru: albo reklama, albo abonament czy też opłata – stwierdza Jacek Karnowski, redaktor naczelny “W Sieci”. – Uważam, że w tak delikatnej materii lepiej powstrzymać się przed pochopnymi decyzjami, i dobrze, że takie hamujące decyzje zapadły – zaznacza.

Brak odpowiednich kompetencji Krzysztofowi Czabańskiemu zarzuca Jacek Żakowski, publicysta “Polityki” i TOK FM. – Każdy, kto interesuje się chociaż trochę problemami systemu medialnego w Polsce, wie od lat, że jedną z barier jest sposób zbierania opłaty od użytkowników, m.in. dlatego że podlega notyfikacji, kontroli merytorycznej instytucji unijnych. Nie wiem, dlaczego rząd PiS nie brał tego pod uwagę – mówi Żakowski portalowi Wirtualnemedia.pl. – Nie wiem, dlaczego posłowie PiS łudzili się, że składkę audiowizualną można wprowadzić jak na pstryknięcie. To pokazuje skalę niekompetencji ministra Czabańskiego, który jako polityk mógł tego nie wiedzieć, ale powinien mieć ekspertów, którzy mu powiedzą. To nie jest bardzo wyrafinowana wiedza, takich ekspertów w Polsce są setki – dodaje.

Z opłaty audiowizualnej, według różnych wariantów jej wysokości i grup społecznych zwolnionych z jej płacenia, do mediów publicznych miało trafiać rocznie przynajmniej ok. 1,5 mld zł. Tymczasem wpływy z abonamentu RTV, regulowanego przez niewiele ponad milion gospodarstw domowych, w ub.r. wyniosły 734 mln zł.

- W długim okresie media publiczne nie utrzymają swojej pozycji i skali bez poważnego wzmocnienia finansowego. Rząd i większość sejmowa, które od lat deklarują chęć wspierania TVP i Polskiego Radia, powinny poszukać innego sposobu pomocy mediom publicznym. Można też zabiegać o zwiększenie ściągalności abonamentu - komentuje Jacek Karnowski. - Od lat dziwię się, że w tej sprawie panuje taka niemoc. Skoro miasta potrafią ściągać – także z mojego konta – należności za kary związane z parkowaniem, to dlaczego państwo nie potrafi wyegzekwować płatności abonamentu w przyzwoitym wymiarze? - pyta naczelny “W Sieci”.

Z kolei Jacek Żakowski nie martwi się, że dodatkowe środki od obywateli nie trafią na razie do mediów publicznych. – Niech ich tam trochę przyciśnie, bo na razie rozrzutnie i niemądrze zarządzają, więc nie ma powodu, żeby entuzjastycznie wspierać ich starania o pieniądze – stwierdza. Zauważa też jednak negatywne konsekwencje obecnej sytuacji. – Boję się, że skutek będzie taki, że ci polityczni pieczeniarze zgarną całą kasę, a na to, co sensownego media publiczne powinny robić, czyli wspierać kulturę narodową i komunikację społeczną, zabraknie. Pieniądze będą malały przede wszystkim po stronie reklamowej, bo mediom publicznym szybko ubywa widzów i słuchaczy, więc jest mniej kasy z reklamy – prognozuje.

Podobnego zdania jest Marek Sowa. – Wszystko wskazuje na to, że powszechna składka audiowizualna nie zacznie obowiązywać od początku przyszłego roku, a tym samym partyjne media publiczne nie dostaną zakładanego wsparcia finansowego. O kondycji mediów publicznych będą więc nadal decydować spadające ratingi i powiązane z nimi wpływy z reklam, co nie wróży dobrze Telewizji Polskiej i Polskiemu Radiu – ocenia.

Za to Jacek Karnowski nie sądzi, że pozycja rynkowa i wpływy reklamowe mediów publicznych będą się pogarszać. – Uważam, że spadek udziałów TVP jest dyskusyjny (sprawa wiarygodności badania), względny (wynika również z ogólniejszych procesów) oraz czasowy (siła TVP wciąż jest bardzo duża, i z pewnych przyczyn będzie rosła). Przy zaangażowanym zarządzie – a Jackowi Kurskiemu nie brakuje ani zaangażowania, ani pasji, ani pomysłów – TVP nawet w obecnej sytuacji może realizować dobre, nowatorskie projekty. Warunkiem jest ustabilizowanie sytuacji i jasne określenie celów – mówi.

Zdaniem redaktora naczelnego “W Sieci” Telewizja Polska  i Polskie Radio powinny pozostać spółkami skarbu państwa. – ponieważ funkcjonują w elastycznym otoczeniu rynkowym, a zmiana w kierunku instytucji państwowej jest ryzykownym eksperymentem. Pewna presja na wyniki jest niezbędna, bez niej media publiczne mogą szybko stać się mediami ambitnymi, ale niszowymi – ocenia Karnowski.

Z kolei Michał Broniatowski, redaktor naczelny polskiej edycji “Forbesa”, uważa, że kluczowe jest, kto mianuje władze mediów publicznych, a ta kompetencja od początku br., po wejściu w życie tzw. małej nowelizacji ustawy medialnej, należy do ministra skarbu państwa. – Proponowana Rada Mediów Narodowych faktycznie likwiduje konstytucyjny organ jakim jest KRRiT, bo odbiera mu podstawowe narzędzie kontroli, jakim jest mianowanie władz mediów publicznych – stwierdza Broniatowski.

- Ponadto “mała” ustawa, oddając w ręce urzędników państwowych nadzór nad mediami publicznymi, faktycznie czyni je państwowymi – w tym sensie więc kwestia finansowania tych mediów staje się sprawą budżetową. Składka staje się po prostu kolejnym podatkiem i można go wprowadzać lub nie, ale finansowanie dla mediów państwowych i tak się znajdzie – to jeden podpis ministra finansów – ocenia szef polskiego “Forbesa”.

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny “Rzeczpospolitej”, zauważa natomiast, że obecne zamieszanie jest kolejną odsłoną kłopotów z zmianą regulacji ustawowych rynku medialnego. - W przepisach najbardziej boję się chaosu. Od dziesięciu lat czekam na nową ustawę o mediach elektronicznych. Wisi nad nią jakieś fatum, bo znów nic nie wyszło z planów, tym razem Czabańskiego. A może to nie fatum, a jednak skomplikowana materia? Czego nie doceniono - ocenia Chrabota. - Oczywiście najłatwiej traktować media publiczne polityczną pałką. Wykreowanie nowych rozwiązań wymaga już wyższych umiejętności. Chyba ich zabrakło, na równi z wyobraźnią - dodaje.

Według szefa “Rzeczpospolitej” ustawa wprowadzająca Radę Mediów Narodowych nie przyniesie pozytywnych zmian. – Skutek? Wejdą rozwiązania nieprzygotowane, częściowe. Łatwo sobie wyobrazić kurs kolizyjny między ustawą z 1993 roku i nowymi zapisami o mediach narodowych. Będzie chaos, przepychanka i konflikty. A za nimi usychające media publiczne. Słabe, bez pomysłu, środków finansowych, coraz bardziej arbitralnie zarządzane – prognozuje Bogusław Chrabota.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/opoznienie-ustawy-medialnej-porazka-czabanskiego-media-publiczne-pozostana-slabe-finansowo

09-06-2016, 16:30

KRRiT zgodziła się na zastąpienie Czwórki przez Polskie Radio 24 w nadawaniu analogowym  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
bg
09-06-2016

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wydała zgodę na zmianę nazwy Programu IV Polskiego Radia na Polskie Radio 24 w nadawaniu analogowym. Stacja w nowym formacie według wstępnych założeń ma ruszyć jesienią br.

Pierwsze informacje o tym, że w nadawaniu analogowym obecna Czwórka zmieni nazwę na Polskie Radio 24 oraz zostanie przekształcona ze stacji młodzieżowej w informacyjno-publicystyczną pojawiły się wiosną br. Prezes Polskiego Radia Barbara Stanisławczyk poinformowała o takich planach pracowników rozgłośni. Uzasadniła wówczas, że rynek potrzebuje takiej stacji, dlatego nie będzie to projekt “na chwilę”, ale docelowa zmiana.

Zarząd Polskiego Radia zdecydował, że Polskie Radio 24 zastąpi Czwórkę na częstotliwościach UKF, w sygnale emitowanym przez nadajniki w 46 miejscowościach. Według zapowiedzi z marca br., Program IV ma dalej produkować audycje, ale będą one dostępne jedynie w naziemnej radiofonii cyfrowej DAB+ oraz w internecie.

W czwartek KRRiT wydała zgodę na zmianę nazwy Czwórki na Polskie Radio 24 oraz zmianę charakteru nadawanego programu z rozrywkowego na informacyjny.

W ostatnich tygodniach Czwórka zakończyła już współpracę z niektórymi osobami prowadzącymi programy, m.in. Filipem Chajzerem i Dawidem Podsiadło.

Według badania Radio Track, od lutego do kwietnia br. udział Czwórki w rynku radiowym pod względem słuchalności wyniósł 0,4 proc.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/krrit-zgodzila-sie-na-zastapienie-czworki-przez-polskie-radio-24-w-nadawaniu-analogowym

09-06-2016, 16:21

Polskie Radio zamierza wystąpić o odszkodowanie od Tomasza Zimocha  »

Press
09-06-2016

Rzecznik prasowy Polskiego Radia podejrzewa, że Tomasz Zimoch planował zmianę pracy i z premedytacją doprowadził do rozstania z Polskim Radiem.

Tomasz Zimoch

Po tym jak wczoraj TVN 24 poinformował, że Tomasz Zimoch podczas turnieju Euro 2016 będzie prowadził na antenie tego kanału swój program, odniosło się do tego Polskie Radio.

“Koincydencja wydarzeń pozwala przypuszczać, że Tomasz Zimoch planował od jakiegoś czasu zmianę pracy (negocjacje nowej umowy wymagają czasu), potrzebował jednak szumu medialnego i pretekstu do rozwiązania umowy o pracę bez zachowywania terminu wypowiedzenia” – napisał rzecznik prasowy stacji Łukasz Kubiak. Zaznacza, że Polskie Radio zamierza skorzystać z art. 611 Kodeksu pracy, który mówi, że w przypadku nieuzasadnionego rozwiązania przez pracownika umowy o pracę bez wypowiedzenia, pracodawcy przysługuje roszczenie o odszkodowanie. Dodatkowo Polskie Radio będzie domagało się od Tomasza Zimocha “zadośćuczynienia za wypowiedź naruszającą dobre imię i godzącą w wizerunek pracodawcy”.

Przypomnijmy, że Tomasz Zimoch 6 czerwca br. rozwiązał z Polskim Radiem umowę o pracę bez wypowiedzenia i z winy pracodawcy. Według prawnika dziennikarza został on bezpodstawnie odsunięty od wykonywania pracy – 16 maja br. został zawieszony w związku z wywiadem jakiego udzielił “Dziennikowi Gazecie Prawnej”.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44312,polskie-radio-zamierza-wystapic-o-odszkodowanie-od-tomasza-zimocha

09-06-2016, 10:05

Seweryn Blumsztajn ponownie prezesem Towarzystwa Dziennikarskiego  »

Press
(RUT)
09-06-2016

Walne zebranie Towarzystwa Dziennikarskiego wybrało władze Towarzystwa na kolejną, roczną kadencję.

Prezesem ponownie został Seweryn Blumsztajn, a wiceprezesami – Krzysztof Bobiński i Jan Ordyński. Do komisji rewizyjnej weszli: Weronika Kostyrko, Anna Kwiatkowska i Robert Walenciak. Natomiast do sądu koleżeńskiego: Renata Kim, Ewa Szprynger i Jarosław J. Szczepański.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44302,seweryn-blumsztajn-ponownie-prezesem-towarzystwa-dziennikarskiego?target=pressletter&uid=556

09-06-2016, 06:39

Agata Młynarska pożegnała się ze “Świat się kręci”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
09-06-2016

Na koniec środowego wydania “Świat się kręci” Agata Młynarska podsumowała swoją trzyletnią obecność w programie. – W tym sezonie jest to mój ostatni program w tym, a kto wie czy w ogóle nie mój ostatni – zaznaczyła.

Agata Młynarska - "Świat się kręci"

Na koniec środowego wydania “Świat się kręci” Młynarska podziękowała wszystkim swoim współpracownikom, gościom i innym osobom, z którymi spotykała się w programie. Zaznaczyła też, że dziękuje Telewizji Polskiej za okazane jej zaufanie.

- Mówię to z ogromnym przejęciem i wzruszeniem, ponieważ jest to na pewno w tym sezonie mój ostatni program w tym, a kto wie czy w ogóle nie ostatni mój program “Świat się kręci” – dodał. Zacytowała też fragment tekstu piosenki “Idź swoją drogą” autorstwa jej ojca Wojciecha Młynarskiego: “Bo przecież jest niejeden szlak, gdzie trudniej iść, lecz idąc tak / Nie musisz brnąć w pochlebstwa dym / I karku giąć przed byle kim / Rozważ tę myśl, a potem idź, idź swoją drogą”.

- Będę bardzo za Wami tęsknić… – podsumowała wieczorem dziennikarka listę podziękowań na swoim profilu facebookowym. – Moja podróż telewizyjna na pewno się nie kończy, może jedynie zmienić adres.Idę zawsze własną drogą, bez zginania karku… – zapowiedziała.

Emisja “Świat się kręci” w sezonie wiosennym skończy się w najbliższy piątek. Oprócz Agaty Młynarskiej prowadzącymi w ostatnich miesiącach byli Artur Orzech i Anna Popek, która dołączyła do programu w kwietniu.

“Świat się kręci” jest emitowany od września 2013 roku. Od początku jego główną prowadzącą jest Agata Młynarska, do której po pewnym czasie dołączył Maciej Kurzajewski (zniknął jesienią ub.r., po tym jak podał na antenie informację o programie Polsatu). Na początku maja zmieniła się pora emisji programu: z godz. 18:30 na 16:00, zamieniono go w ramówce z tureckim serialem “Wspaniałe stulecie: Sułtanka Kosem”.

Pod koniec maja członek zarządu Telewizji Polskiej Maciej Stanecki w wypowiedzi dla portalu Wirtualnemedia.pl ujawnił, że niepewna jest kontynuacja “Świat się kręci” po wakacjach. – Ten format jest też w jakiejś części, trudno konkretnie powiedzieć w jakiej – odpowiedzialny za słabsze wyniki oglądalności „Wiadomości”. Zupełnie nie jest skierowany do tej widowni, która wówczas nie ogląda programów informacyjnych konkurencji. Właściwie trudno powiedzieć, do kogo ten program jest skierowany – stwierdził Stanecki. Wytknął też wysokie koszty realizacji “Świat się kręci”.

Agata Młynarska polemizowała ze Staneckim na swoim profilu facebookowym. – Program “Świat się kręci” bez wątpienia znalazł całkiem sporą widownię. I nikt, kto choć trochę rozumie i zna mechanizmy rządzące tv, nie zgodzi się z opinią, że powstał program kierowany do „nieokreślonej publiczności”. Badania określają precyzyjnie kto nas ogląda, tak by scenariusz odpowiadał profilowi widza zasiadającego o konkretnej porze, przed konkretnym kanałem tv. To jest elementarz – napisała. – Stwierdzenie, że program “Świat się Kręci” jest odpowiedzialny za słabsze wyniki “Wiadomości”, które przecież startowały 20 minut po naszym programie, jest argumentacją niemerytoryczną. To już lepiej powiedzieć, że programu nie będzie. Do takiej decyzji każdy zarząd ma wszak prawo – dodała.

Na początku maja dziennikarka wzięła udział w marszu Komitetu Obrony Demokracji i partii opozycyjnych. – Tym, którzy myślą, że media są władzą przypominam o tym, że widzowie mają piloty! I jeśli ktoś tu ma władzę – to publiczność a nie prezesi – skomentowała na swoim profilu facebookowym.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/agata-mlynarska-pozegnala-sie-ze-swiat-sie-kreci-wideo