Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

19-06-2016, 07:45

Karwat: O Wilhelmie Szewczyku i kajzerze Wilhelmie II  »

Dziennik Zachodni
Krzysztof Karwat
19-06-2016

Wili, Wilek, Wilk, Wiluś… Wilhelm. Tak się do niego zwracano lub tak o nim mówiono. Dziś to imię rzadkie, odczuwane jako nieco “dziwne”, “takie germańskie”. A jednak nikt mu go siłą nie zmienił ani za sanacji, ani za Stalina. Dlatego, że sam tego nie chciał? To by nie wystarczyło. Po prostu Wilhelm Szewczyk był kimś. Kolejne reżimy musiały się z nim liczyć. Inna rzecz, że on z nimi też…

Wilhelm Szewczyk

Jeśli wierzyć prozaikowi Wojciechowi Żukrowskiemu – dobrze znającemu nasze realia – przyszłemu pisarzowi, mentorowi kolejnych generacji śląskich literatów i dziennikarzy, imię nadała matka, bo ojca przebrano już wtedy w mundur koloru feldgrau i – jak tysiące podobnych do niego Ślązaków – pognano w roli mięsa armatniego na zachodnie fronty.

Czy mama maluśkiego Wilusia chciała – poprzez to imię – oddać cześć Wilhelmowi II Hohenzollernowi i wyrazić mu wdzięczność, że wspaniałomyślnie zechciał jej męża Hieronima, górnika z kopalni Dębieńsko, powołać do niemieckiej armii? A może zapragnęła – jak to kożdo baba – owym mianem wybranym dla pierworodnego, zaczarować rzeczywistość i “wymodlić” u władzy powrót swoigo chopa do chałpy, sprawić, by wrócił cały i zdrowy?

Był dopiero rok 1916 i jeszcze wielu Ślązaków wierzyło (propagandzie, rozentuzjazmowanym patriotom i nacjonalistom niemieckim, którzy aż rwali się do bitki z Francuzami), że cysorz Wiluś tej wojny przeca nie może przegrać! A na całym Górnym Śląsku – tym bardziej w niewielkim Człuchowie (dziś: Czerwionka-Leszczyny) – nikt nie wiedział, że zadufany w sobie Wilhelm II siedział już wtedy w Pszczynie i tylko mu się wydawało, że to on tą swą szpotawom rynkom (bo przecież od urodzenia był kaleką) kieruje wojskami. W rzeczywistości generalicja odsuwała go od władzy i to ona wzięła na siebie ciężar dowodzenia, a Wiluś mógł sobie już tylko w pałacowej komnacie jednym z nielicznych zdrowych palców po mapie wodzić.

Powolutku Pani Historia wyganiała go tam, gdzie za dwa lata się znalazł – na śmietniku historii, w miejscu, na które sobie w pełni zasłużył (podejrzewam, że dziś niewielu już Niemców pamięta, jakie imię nosił ich ostatni cesarz, zaś współcześni Prusacy to na sto procent nie wiedzą, że on był ich “wielkim królem”).

Ale wróćmy pod Rybnik, do parafii Wielkie Dębieńsko, gdzie zapisano, że owo nowe dziecię, które – jak słusznie mogli podejrzewać pruscy urzędnicy – jeszcze nie umiało szczebiotać ani po niemiecku, ani po polsku, ani nawet po śląsku, będzie nazywało się Wilhelm Szewczyk.

Wspomniany Żukrowski podał, że – cytuję za Maciejem Ficem, autorem świetnej naukowej monografii o Szewczykowych losach – “za zapisanie dziecka w księdze metrykalnej pod imieniem Wilhelm rodzina otrzymała dodatkowe 5 kg mąki, chyba tyleż kg rubego cukru i funt smalcu”. Niewykluczone, że państwo dorzuciło jeszcze ponadprzydziałowe kartki na kaszę i margarynę, o czym pod koniec życia Szewczyk też wspominał.

Wygląda na to, że Anna Sochol (raczej: Anna Sokół?), rodzicielka Wilusia, najpierw wydudkała, a potem wycyckała wszystkich “pruskich militarystów” i ich urzędasów, sycąc swego synka jakże zasłużonym rubym cukrem i sznitami z fetym (kromkami chleba ze smalcem). To trudne do udowodnienia, ale kto wie, czy to właśnie nie z tych powodów redaktor Wilhelm Szewczyk, który przez kilkadziesiąt lat redagował w Katowicach tyle pism literacko-kulturalnych i napisał tyle książek, tysiące artykułów, szkiców itp., wytrwał w tej pisarskiej harówie tylko dlatego, że go tak dobrze w czasie I wojny światowej Niemcy wykarmili?

Może dlatego został potem niepoprawnym sybarytą, który – jak sobie porządnie nie podjadł (tłusto i niezdrowo), nie zakurzył (cygara) i wszystkiego tego nie popił (no, mniejsza o to, czym…) – to nie wiedział, jak się nazywa i pracować nie mógł. Tak, to tej niemieckiej cud-diecie zawdzięczał, że tak szybko – od urodzenia! – zmieścił się w “zakamuflowanej opcji polskiej”. Zapewne pomogła mu w tym też, jak przystało na “prawdziwą Ślązaczkę”, jego zapobiegliwa matka. I cała ta gromadka dziadków, babć, wujków czy innych ciotek, która – nie wiedzieć czemu – chciała być Polakami i Ślązakami na rodzinnym Śląsku.

Szewczyk w czasie drugiej wojny nie doznał już takich luksusów, jak podczas pierwszej. Wprawdzie państwo niemieckie znowu postanowiło go dobrze karmić, ale przebranego w mundur wermachtowca. Jak tylu innych Ślązaków “wszystkich opcji”, Szewczyka też nie zapytano, czy chce ginąć za Führera. “Wermachtowski garb” nosił przez resztę życia. Ukrył go i chyba nie zdążył zrzucić. Umarł “zbyt wcześnie”, w roku 1991. Obiecuję sobie i Państwu, że i o tym parę słów napiszę. Kiedy, jak nie teraz – w roku jego setnych urodzin.

Krzysztof Karwat

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/opinie/komentarze/a/karwat-o-wilhelmie-szewczyku-i-kajzerze-wilhelmie-ii,10117984/

18-06-2016, 09:12

Nagroda im. Macieja Płażyńskiego przyznana po raz piąty  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
18-06-2016

W Muzeum Emigracji w Gdyni wręczono Nagrodę im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii. Wśród nagrodzonych znaleźli się Edyta Poźniak, Iness Todryk-Pisalnik i Wilnoteka.lt.

Maciej Płażyński

Edyta Poźniak została nagrodzona w kategorii „Dziennikarz krajowy publikujący na tematy polonijne” za cykl publikacji na głównych antenach Polskiego Radia oraz w serwisie Informacyjnej Agencji Radiowej o historii Polonii i współczesnych problemach Polaków żyjących poza granicami kraju.

W kategorii “Dziennikarz medium polonijnego” laureatką została Iness Todryk-Pisalnik, dziennikarka “Głosu znad Niemna na uchodźstwie”, nagrodzona za cykl publikacji pod wspólnym tytułem “Dziadek w polskim mundurze”. Wyróżnienie przyznano Jolancie Reisch-Klose z portalu MyPolacy.de za publikacje o życiu Polaków w Niemczech.

Najlepszą redakcją medium polonijnego została redakcja portalu Wilnoteka.lt, prezentującego informacje o Polakach na Litwie

Jury nie przyznało nagrody dla dziennikarza zagranicznego publikującego na temat Polski, Polaków i Polonii.

Laureatów wyłoniło jury w składzie: Jakub Płażyński (przewodniczący), Jarosław Gugała (Telewizja Polsat), Jerzy Haszczyński („Rzeczpospolita”), Małgorzata Naukowicz (Polskie Radio) oraz Karolina Grabowicz-Matyjas (dyrektor Muzeum Emigracji w Gdyni).

Nagroda im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii powstała z inicjatywy Press Clubu Polska, Jakuba Płażyńskiego, prezydentów Gdańska, Sopotu i Gdyni oraz Marszałka Województwa Pomorskiego. W każdej z kategorii przyznawana jest nagroda finansowa w wysokości 10 tys. zł.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/nagroda-im-macieja-plazynskiego-przyznana-po-raz-piaty

18-06-2016, 06:12

“Rzeczpospolita” i “Gazeta Polska” promowane w wieczornym przeglądzie prasy w TVP Info  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
18-06-2016

W wieczornym paśmie TVP Info emituje cykl “Na pierwszej stronie”, w którym omawiane są artykuły z pierwszych stron wydań dzienników i tygodników. Telewizja Polska lokuje tam komercyjnie kilka tytułów, m.in. “Rzeczpospolitą” i “Gazetę Polską”.

Program “Na pierwszej stronie” w TVP Info emitowany jest codziennie około godz. 23.00. W jednominutowym cyklu prezentowane są okładki trzech pism drukowanych, a lektor krótko omawia artykuły na pierwszej stronie.

Na planszy początkowej widnieje informacja o lokowaniu produktu, a na końcu TVP Info podaje, które konkretnie tytuły były w tym odcinku promowane komercyjnie.

Jak wyjaśnia portalowi Wirtualnemedia.pl centrum informacji TVP, pisma do przeglądu prasy wybierane są każdego dnia.

- Obecnie jest to wybór spośród dziewięciu tytułów. Część z tytułów jest lokowana w sposób komercyjny. Szczegółów handlowych niestety nie możemy ujawniać – tłumaczy Wirtualnemedia.pl biuro prasowe TVP.

Umowy z wydawcami zawierało biuro reklamy TVP. Wśród promowanych komercyjnie tytułów znalazły się m.in. “Rzeczpospolita” i “Gazeta Polska”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/rzeczpospolita-i-gazeta-polska-promowane-w-wieczornym-przegladzie-prasy-w-tvp-info

17-06-2016, 16:34

Zbigniew Ziobro: ruszyły śledztwa ws. nacisków na zmiany naczelnych “Faktu” i “Rzeczpospolitej”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
17-06-2016

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro poinformował, że krakowska prokuratura podjęła dwa śledztwa dotyczące m.in. rzekomych nacisków czołowych ministrów rządu PO-PSL na zmiany redaktorów naczelnych “Rzeczpospolitej” i “Faktu”.

Zbigniew Ziobro

O możliwym wpływie polityków rządu PO-PSL na zmianę redaktora naczelnego “Faktu” (Ringier Axel Springer Polska) w maju 2014 roku, kiedy Grzegorza Jankowskiego zastąpił na tym stanowisku Robert Feluś, zrobiło się głośno ponad miesiąc temu, po tym jak tygodnik „Do Rzeczy” opublikował zapis podsłuchanej rozmowy z kwietnia 2014 roku ówczesnego rzecznika rządu Pawła Grasia i biznesmena Jana Kulczyka. Obaj krytykowali “Fakt” i Jankowskiego za publikacje uderzające w rząd i rodzinę Donalda Tuska, a Kulczyk obiecał, że porozmawia w tej sprawie z Friede Springer, wdową po Axlu Springerze, obecnie współwłaścicielką Axel Springer SE i wiceprzewodniczącą rady nadzorczej firmy.

Szybko po publikacji podsłuchanej rozmowy przedstawiciele Ringier Axel Springer Polska zaprzeczyli, jakoby jakiekolwiek zewnętrzne naciski miały wpływ na zmianę naczelnego “Faktu”, a teorie wysnuwane z rozmowy Grasia i Kulczyka określili jako całkowicie absurdalne. Za to Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zapowiedziało skierowanie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa utrudniania lub tłumienia krytyki prasowej przez Pawła Grasia

W piątek Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej poinformował, że tej i kilku innych zmian w mediach dotyczyło wiele zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa złożonych w ostatnim czasie w prokuraturach. Minister sprawiedliwości wymienił tezy i pytania zawarte w tych zawiadomieniach.

- Czy redaktor naczelny opiniotwórczego dziennika “Rzeczpospolita” stracił stanowisko, ponieważ w rozmowie z wydawcą tej gazety zażądał bądź wpływał na to pan minister Graś? Czy premier polskiego rządu pan Donald Tusk i jego minister Paweł Graś interweniowali u kanclerz Angeli Merkel, by odwołać redaktora naczelnego dziennika “Fakt”? Kto podjął decyzję o najściu służb specjalnych i prokuratorów na redakcję “Wprost”, mimo że nie było powodów do podjęcia tak drastycznych kroków, a poza tym właściwość działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie mieściła się w zakresie kwalifikacji prawnej czynu, w stosunku do którego było wówczas prowadzone postępowanie karne? Kto za poprzednich rządów kazał inwigilować na tak szeroką skalę część środowiska dziennikarskiego, nie mając ku temu żadnych przesłanek i powodów? I wreszcie czy prawdą jest, że faktycznym redaktorem naczelnym największego dziennika w Polsce “Fakt” jest obywatel Niemiec przedstawiany jako doradca tej gazety? – wyliczył Ziobro.

W przypadku “Rzeczpospolitej” minister sprawiedliwości nie sprecyzował, czy chodzi o odwołanie z funkcji naczelnego Pawła Lisickiego w październiku 2011 roku czy Tomasza Wróblewskiego (razem z nim zwolniono kilku dziennikarzy) w listopadzie 2012 roku, wskutek publikacji artykułu Cezarego Gmyza o trotylu na wraku prezydenckiego tupolewa w Smoleńsku. W tej drugiej sytuacji Paweł Graś w nocy poprzedzającej ukazanie się tekstu spotkał się z Grzegorzem Hajdarowiczem, właścicielem firmy wydającej “Rzeczpospolitej”.

Zbigniew Ziobro poinformował, że dwa śledztwa w sprawach wynikających z zawiadomień będzie prowadzić Prokuratura Regionalna w Krakowie. Ich wstępna kwalifikacja prawna to nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego (za co według Kodeksu karnego grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności) oraz utrudnianie i tłumienie krytyki prasowej (za co zgodnie z Prawem prasowym grozi grzywna lub pozbawienie wolności).

- Śledztwa, które są ze sobą związane, skierowaliśmy je świadomie do jednej prokuratury, żeby były pod jednym nadzorem – zaznaczył minister sprawiedliwości. – Materiały kilka dni temu zostały przesłane do Prokuratury Regionalnej w Krakowie. Prokuratura zarejestrowała już te sprawy i zostały podjęte pierwsze czynności – poinformował.

Ziobro podkreślił, że w tej sprawie chodzi o niezależność mediów i dziennikarzy od nacisków politycznych.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/zbigniew-ziobro-ruszyly-sledztwa-ws-naciskow-na-zmiany-naczelnych-faktu-i-rzeczpospolitej

17-06-2016, 10:51

Nowy numer Fabryki już w sklepie internetowym  »

Fabryka Silesia
Krzysztof Karwat
17-06-2016

GRANICE (ich wielowymiarowe znaczenie: linia zamykająca lub oddzielająca pewien określony obszar, linia podziału lub czynniki różnicujące coś, ograniczony zasięg lub miara czegoś dozwolonego, kres możliwości fizycznych lub psychicznych człowieka).


Całość: https://www.fabrykasilesia.pl/aktualnosci/nowy-numer-fabryki-juz-w-sklepie-internetowym,142.html

17-06-2016, 10:44

Oko.press od początku stoi po jednej ze stron podziału polityczno-medialnego  »

Press
(JM)
17-06-2016

Dziennikarze z zaciekawieniem patrzą na nowo otwarty serwisu fact checkingu – Oko.press (Fundacja Ośrodek Kontroli Obywatelskiej „Oko”). Zauważają jednak, że twórcy serwisu od początku stoją po jednej ze stron podziału polityczno-medialnego. Zaczęli bowiem od tematów niewygodnych dla Prawa i Sprawiedliwości.

“Najsmutniejsze, że koncepcja działalności śledczej, której tak ostatnimi laty brakuje w polskim dziennikarstwie, podporządkowana została celom politycznym, o czym niewątpliwie świadczy opis Oko.press cyt. »Chcemy stać się obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. ZWŁASZCZA OBECNEJ«. Niestety, całe przedsięwzięcie wygląda jak »dziennikarze w służbie KOD«” – skomentował na Facebooku Krzysztof M. Kaźmierczak, dziennikarz śledczy “Głosu Wielkopolskiego”.

Krytyczny jest też Michał Szułdrzyński, p.o. zastępca redaktora naczelnego “Rzeczpospolitej”: – Ten zespół bardziej nadaje się do tygodnika opinii, a nie dziennikarstwa newsowego czy fact checkingu. Nie rozumiem trochę, czemu serwis składa się w sumie z dziennikarzy tylko trzech redakcji – Tok FM, “GW” i “Polityki”, bo przecież powinien rozliczać nie tylko obecną władzę z obietnic wyborczych. To nie jest najlepszy start dla watchdoga, który chce być uznany za obiektywny.

Nieco mniej krytyczny jest Przemysław Barankiewicz, redaktor naczelny Bankier.pl. – Trzymam kciuki za projekt, bo podoba mi się sama idea prześwietlania, weryfikowania, sprawdzania. Redakcja, w tym Bianka Mikołajewska, daje gwarancję profesjonalizmu i rzetelnej pracy dziennikarskiej. Oby także obiektywizmu, bo skład na razie jest związany z jedną opcją polityczną – ocenia Barankiewicz. Jego zdaniem może to serwisowi zarówno pomóc, jak i przeszkodzić – To może dać finansowanie przez stojących po stronie tej opcji czytelników, bo koszty redakcji uda się moim zdaniem spokojnie pokryć, ale na dłuższą metę utrudni pozycjonowanie produktu jako niezależnego medium. Czytelnik zapłaci, ale za pogłębioną analizę, która – mam nadzieję – dopiero się pojawi. Na razie, przynajmniej w działce, na której się znam – biznesie, tematy traktowane są bowiem dość pobieżnie – ocenia Barankiewicz.

Podobnego zdania jest Szułdrzyński: – Jeśli to będzie wartościowe dziennikarstwo, to może znajdą się osoby, które zdecydują się wpłacić 10 lub 50 zł na fundację. Ale ten pierwszy duży tekst o mężu Beaty Szydło do tego nie przekonuje. Opisał bardzo ciekawą historię, ale to nie jest nic przełomowego.

Nad serwisem sprawdzającym fakty pracuje również Grupa Natemat.pl, która dostała na ten cel dofinansowanie z googlowskiego DNI Innovation Fund. Redaktor naczelny Natemat.pl Tomasz Machała pozytywnie ocenia Oko.press, ale zauważa, że jest to serwis dla starszych użytkowników. – Powstał taki staroświecki serwis prasowy stawiający na solidne dziennikarstwo śledcze i ustalające fakty. Trochę w stylu przypomnianym niedawno przez film “Spotlight”. Czy Oko.press będzie polskim Spotlight? To zależy wyłącznie od dwóch wydawnictw stojących za jego powstaniem, gdyż w datki publiczne wierzę w stopniu umiarkowanym. Oko.press jest oczywiście ze względu na założycieli i fundatorów medium politycznym, publikuje teksty długie i poważne, widać, że powstał dla starszej, KOD-owej grupy docelowej – ocenia Machała.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44407,oko_press-od-poczatku-stoi-po-jednej-ze-stron-podzialu-polityczno-medialnego