Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

04-07-2016, 07:52

Marta Piasecka przeszła z TV Republika do Telewizji Polskiej, poprowadzi “Teleexpress” i “Panoramę Info”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Tomasz Wojtas
04-07-2016

Dziennikarka Marta Piasecka (z domu Jeżewska) odeszła z Telewizji Republika i zaczyna pracę w Telewizji Polskiej. Będzie prowadzić programy “Teleexpress” i “Panorama Info” – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl.

Marta Piasecka

Marta Piasecka z TV Republika była związana od startu kanału na początku 2013 roku. Prowadziła przede wszystkim wieczorny program informacyjny “Suma dnia”, była też reporterką przy niektórych wydarzeniach. W “Sumie dnia” po raz ostatni pojawiła się w czwartek.

- Będę pracowała w innej telewizji. Już w najbliższych dniach widzowie zobaczą mnie na antenie innej stacji – poinformowała nas Piasecka w piątek.

Jak dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl, Marta Piasecka zaczyna pracę w Telewizji Polskiej. Będzie prowadziła wieczorny program “Panorama Info” w TVP Info oraz “Teleexpress” w TVP1 i jego ciąg dalszy “Teleexpress Extra” TVP Info. W tym pierwszym zadebiutowała w niedzielę.

Pogłoski o przejściu Piaseckiej do Telewizji Polskiej (dokładnie do “Wiadomości” TVP1) pojawiły się już w połowie stycznia br., wtedy jednak zostały zdementowane.

Marta Piasecka to kolejna osoba przechodząca z TV Republika do TVP. W styczniu br. pracę jako reporterzy “Wiadomości” TVP1 zaczęli Bartłomiej Graczak i Karolina Tomaszewicz, jako prowadzący serwisy informacyjne w TVP Info – Bartłomiej Maślankiewicz, a jako szef publicystyki w TVP Info – Michał Rachoń (w połowie marca zastąpił go w tej funkcji Dawid Wildstein), natomiast Rachoń zaczął częściej prowadzić programy publicystyczne “Minęła dwudziesta” i “Woronicza 17”. Dyrektorem TVP1 został Jan Pawlicki, a szefami TVP Kultura – Mateusz Matyszkowicz i Jakub Moroz. Z kolei Piotr Gociek ma prowadzić w TVP1 talk-show “Gociek wieczorową porą”, którego start przesunięto na jesień, więc dziennikarz wznowił współpracę z TV Republika, jest tam jednym z prowadzących w programie “Odkodujmy Polskę!”.

W pasmach informacyjnych i publicystycznych pojawili się w ostatnich miesiącach także inni nowi dziennikarze: Agnieszka Oszczyk (poprzednio w TVP3 Gdańsk), Edyta Lewandowska (od wielu lat związana z TVP), Adrian Klarenbach (poprzednio w Tele 5), Sławomir Mokrzycki (poprzednio TVP3 Kraków), Dariusz Nowakowski (poprzednio w TVP3 Poznań), Marek Durmała (poprzednio w TVP3 Katowice) i Miłosz Kłeczek (poprzednio w Superstacji).

Jednocześnie od stycznia br. z TVP Info rozstali się m.in. Kamila Biedrzycka-Osica, Jarosław Kulczycki, Piotr Maślak, Marcin Kowalski, Joanna Osińska, Diana Rudnik, Igor Sokołowski i Radomir Wit. Natomiast “Teleexpress” w marcu br. przestała prowadzić Danuta Dobrzyńska.

Według danych Nielsen Audience Measurement w maju br. udział TVP Info w rynku telewizyjnym wyniósł 3,09 proc.

Redaktor naczelny Telewizji Republika Tomasz Terlikowski poinformował Wirtualnemedia.pl, że prowadzony dotychczas przez Martę Piasecką program “Suma dnia” będzie dalej emitowany o niezmienionej porze. Jego gospodarzami będą jak na razie inni dziennikarze i publicyści stacji, natomiast zaczęła się już rekrutacja nowej osoby do tej funkcji.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/marta-piasecka-przeszla-z-tv-republika-do-telewizji-polskiej-poprowadzi-teleexpress-i-panorame-info

03-07-2016, 08:15

Karwat: “Ja, Szewczyk, Niemiec?! Przecież należę do innego świata”  »

Dziennik Zachodni
Krzysztof Karwat
03-07-2016

Zapowiadałem, że w stulecie urodzin Wilhelma Szewczyka – przez kilkadziesiąt lat redaktora górnośląskich pism opiniotwórczych – raz jeszcze dotknę paru epizodów z jego życia. Warto to zrobić już teraz, jeszcze przed ukazaniem się tomu esejów poświęconych rozległej twórczości katowickiego literata, a także jego – przez tyle lat skrywanej przed światem – wehrmachtowskiej przeszłości.

O tym, że Szewczyka w czasie wojny wcielono do armii, w środowiskach twórczych wiedziano “od zawsze”, choć on sam nigdy publicznie nie zabrał na ten temat głosu. Wiedzieli o tym – rzecz jasna – jego najbliżsi. Wiedzieli koledzy i przyjaciele. Niektórzy z nich szybciutko, bo już po roku 1948, kiedy na dobre rozmościł się na Górnym Śląsku (i w całej Europie Wschodniej) nowy reżim, ochoczo na niego donosili.

W obrzydliwy sposób, bo nawet ubecy nie chcieli uwierzyć, że Szewczyk – przed rokiem 1939 młodziutki poeta związany z narodowcami – tak polubił faszyzm, że nie tylko sam zapisał się do armii i dosłużył się w niej awansów, ale z jego talentów i usług tłumacza korzystało SS! Przykre? Gorzej, bo te donosy chyba złamały mu życie. Niektórych z tych jego “przyjaciół” znałem…

Wreszcie wiemy, jak naprawdę było. Bo fantastyczną robotę wykonali historycy z katowickiego IPN-u, Bartłomiej Warzecha i Grzegorz Bębnik. To oni odnaleźli, przetłumaczyli i naukowo zinterpretowali dokumenty dotyczące dwuletniej służby Szewczyka w Wehrmachcie. Kilka z nich robi niebywałe wrażenie. Oto 26-letni gefrajter (starszy szeregowy) Szewczyk, wcześniej ranny na Ostfroncie, śle z alzackiego Strasburga listy do górnośląskiego gauleitera Fritza Brachta!

Wyjaśnia mu, że on, Szewczyk, jest “Polakiem, polskiego pochodzenia, z polską przeszłością”, więc nie może pogodzić się z tym, że przyznano mu folkslistową “trójkę”. „Choćbym nawet i sto lat był niemieckim żołnierzem – pisał do Brachta, a wcześniej innych hitlerowców – w moich rodzinnych stronach zawsze będę uważany za Polaka (…). Należę do innego świata, w niemieckiej wspólnocie narodowej jestem ciałem obcym i proszę o zrozumienie tego oraz przywrócenie mnie światu, z którego pochodzę”.

Niewyobrażalne, skonfundowany reżim “posłuchał”! Szewczyk zrzucił znienawidzony mundur! Ale za tę jego niezwykłą odwagę i heroizm zapłacili rodzice i brat. Być może dlatego – to tylko hipoteza – nigdy nie chwalił się tym, co robił w czasie wojny. Miał wyrzuty sumienia wobec najbliższych?

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/opinie/felietony/a/karwat-ja-szewczyk-niemiec-przeciez-naleze-do-innego-swiata,10355686/

03-07-2016, 06:17

W Krakowie pożegnano Janinę Paradowską  »

Press
(PAP)
02-07-2016

Uroczystości pogrzebowe Janiny Paradowskiej, publicystki “Polityki”, odbyły się w sobotę w Krakowie. Po mszy urna z jej prochami została złożona w grobowcu w Alei Zasłużonych Cmentarza Rakowickiego.

W pogrzebie uczestniczyła rodzina, przyjaciele, współpracownicy i dziennikarze z rożnych redakcji a także politycy, m.in. przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, były premier Ewa Kopacz i szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. W trakcie mszy pogrzebowej w bazylice oo. karmelitów na Piasku Paradowską w imieniu rodziny żegnał bratanek Paweł. “Powiem o rzeczach strasznie prostych (…), ale tak naprawdę chodzi o miłość, troskę i szacunek. Janka nas tego uczyła. Najpierw uczyli nas tego rodzice, gdy oni odeszli, to Janka przejęła tę rolę jako głowa rodu. Ona zastępowała trochę mamę i tatę naraz” – mówił.

“Kto to jest mama? To ktoś, kto się troszczy, kto kocha, ale kto też nie waha się w ważnym momencie skarcić, ochrzanić, pokazać właściwy azymut i tak właśnie było. Myśmy się bardzo dużo nauczyli i wierzę bardzo (…) i tego życzę, żebyśmy żyli tym, czego się nauczyliśmy” – dodał.

Po mszy urnę z prochami przewieziono na Cmentarz Rakowicki, gdzie spoczęła obok męża Jerzego Zimowskiego.

Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika “Polityka” powiedział podczas uroczystości pogrzebowej, że Paradowska była postacią niezwykłą nie tylko w historii redakcji tego czasopisma, ale także polskiego dziennikarstwa. “Janka była nazywana czasami ironicznie, ona zresztą tak to traktowała, pierwszą damą polskiej publicystyki politycznej, niekiedy +żelazną damą+, ale niewątpliwie (…) Janka była kimś znacznie więcej, była jedną z najważniejszych postaci całego ćwierćwiecza wolnego polskiego dziennikarstwa, współtwórcą polskich mediów, ale co ważniejsze także sumieniem polskiego dziennikarstwa i także chyba sumieniem polskiej polityki” – ocenił.

Jak wspominał, dla Paradowskiej praca była czymś więcej niż tylko wykonywaniem wyuczonego zawodu, była to jej pasja, hobby, a także po śmierci Jerzego Zimowskiego – “ucieczka od życia”. „Janka, jak chyba mało kto, była do tej dzisiejszej chwili przygotowana – ona mówiła po śmierci Jurka, że właściwie żyje już tylko z przyzwyczajenia (…), Czekała na to spotkanie z Jurkiem, ponowne zejście się dwóch ludzi, którzy byli sobie sądzeni” – mówił. Jak wspominał nad grobem Tusk, był umówiony z Paradowską na najbliższy czwartek na wywiad. “Będziemy musieli teraz z Jurkiem (Baczyńskim – przyp. PAP) rozmawiać sami, ale szczerze powiedziawszy trochę to bez sensu” – mówił. Od pierwszego spotkania z Paradowską – zaznaczył Tusk – miał wrażenie, że spotyka „polską inteligentkę”. “Tak mi się wydaje, że w przyszłych czasach, jak nikt nie będzie wiedział, co znaczy słowo inteligent i inteligentka, to w Wikipedii pod tym hasłem będzie po prostu jej zdjęcie, w okularach, z przenikliwym wzrokiem, papierosem i kawą w ręku” – wspominał szef RE.

Według Tuska Paradowska zagrała wszystkie życiowe role, łącznie z tymi tragicznymi z “nadzwyczajnym wyczuciem, talentem i brawurą”. Ocenił, że jej stosunek do polityki i życia publicznego “był zupełnie wyjątkowy i na pewno coraz rzadszy i w Polsce i Europie”. “Nie znosiłaś przede wszystkim chamstwa, przemocy, brutalności, cynizmu” – wyliczał.

“Byłaś być może odchodzącym gatunkiem człowieka myślącego o polityce w taki sposób, że polityka może służyć czemuś dobremu, nie musi być tylko wyścigiem tych najbardziej brutalnych i najsilniejszych” – zaznaczył Tusk. “Jestem jednak głęboko przekonany, że w Polsce są tysiące i setki tysięcy ludzi, którzy są gotowi myśleć o Polsce, o Europie, o życiu publicznym dokładnie tak samo, jak ty (…), że racja nie musi przegrywać z siłą, że racja może być czymś, co w polityce najważniejsze” – dodał.

Janina Paradowska zmarła w nocy z wtorku na środę. Miała 74 lata.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44639,w-krakowie-pozegnano-janine-paradowska

02-07-2016, 18:25

Jeden rynek – dwie rady  »

Press
(KOZ)
02-07-2016

Czy Rada Mediów Narodowych oraz Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji będą ze sobą współpracować – czy będzie dochodzić do tarć między nimi? Ustawa o Radzie Mediów Narodowych otwiera do tego pole.

Kiedy w maju podczas wysłuchań publicznych dotyczących projektów tzw. dużej ustawy medialnej przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak chciał zaprotestować przeciwko słowom Ewy Stankiewicz – szefowa sejmowej komisji kultury Elżbieta Kruk wyłączyła mu mikrofon. Wielu odczytało to jako zapowiedź nowej pozycji KRRiT na rynku medialnym po powstaniu Rady Mediów Narodowych. Albowiem gdy Ustawa o Radzie Mediów Narodowych oraz o zmianie niektórych ustaw wejdzie w życie, na rynku będą dwa ciała zajmujące się mediami elektronicznymi. Przy czym KRRiT będzie mogła głównie zajmować się mediami komercyjnymi, a Rada Mediów Narodowych skupi się na mediach publicznych, w tym powoływaniu i odwoływaniu władz.

Dlatego zasadne jest pytanie, które zadają sobie dziś eksperci i nadawcy: czy Rada Mediów Narodowych i KRRiT będą ze sobą współpracować? Oraz czy do tych ewentualnych tarć nie dojdą nowe: między Radą Mediów Narodowych a władzami mediów publicznych. Obserwując dotychczasowe relacje między wiceministrem kultury Krzysztofem Czabańskim a prezesem TVP Jackiem Kurskim, można tak przypuszczać. – Będą napięcia także między obiema radami, to na pewno – sądzi prof. Stanisław Jędrzejewski z Akademii Leona Koźmińskiego, były członek KRRiT.

Posady dla parlamentarzystów

Pięciu członków obecnej KRRiT otrzymuje miesięcznie ok. 9 tys. zł wynagrodzenia, mają prawo do sekretariatu i samochodu z kierowcą. Sześć lat temu wybrał ich Sejm, Senat i prezydent. W 2015 roku działalność KRRiT kosztowała państwo 23,8 mln zł. Instytucja ta przez lata była krytykowana za upolitycznienie rynku mediów elektronicznych, decyzje narażające nadawców na utratę biznesu (m.in. odebranie rozszczepień RMF FM) czy nieopanowanie konsolidacji rynku radiowego. Ale Rada Mediów Narodowych sytuacji na rynku raczej nie poprawi – też będzie upolityczniona. Jej pięciu członków będzie wybieranych przez Sejm (wskaże trzech) oraz prezydenta (dwóch). Dwa miejsca otrzymają kluby opozycyjne, które wskażą swoich kandydatów – wybierze ich prezydent. W obecnym układzie większość będzie miał więc PiS, którego członkowie będą w stanie przegłosować wszystkie pomysły tych opozycyjnych. Według ustawy członkowie tej rady mają dostawać średnią krajową.

Witold Graboś, członek obecnej KRRiT, zauważa: – Rada Mediów Narodowych będzie się składała z ludzi, którzy mogą traktować powinności w tejże radzie jako dodatek do pensji. Domyślać się należy, że będą to parlamentarzyści. Inaczej trudno stworzyć profesjonalną, menedżerską radę, płacąc jej członkom średnią krajową. Obecny skład KRRiT jest uważany przez rząd za „opozycyjny”, ponieważ członkowie kojarzeni są z PO, SLD i PSL. Lecz akurat latem kończy się ich kadencja – nowych powoła zdominowany przez PiS Sejm i Senat oraz prezydent.

Po co więc tworzyć drugiego regulatora w postaci Rady Mediów Narodowych, skoro nowa KRRiT i tak będzie pisowska? – Być może odpowiedzi trzeba szukać w polityce PiS, którą jest paraliżowanie wszystkich organów zapisanych w Konstytucji RP – zastanawia się Robert Kwiatkowski, były prezes TVP i były członek KRRiT. – To będzie właściwie duplikacja, będą dwa organy w zasadzie regulacyjne – uważa prof. Stanisław Jędrzejewski.

Bo KRRiT być musi. Krajowa Rada ma swoje umocowanie w konstytucji – nie można jej ani zlikwidować, ani zmienić nazwy.

– PiS może spokojnie przejąć Krajową Radę i obsadzić ją swoimi ludźmi. Tylko że tam nie mogą zasiadać parlamentarzyści, a w Radzie Mediów Narodowych już tak. Nie sądzę, żeby pan Czabański czy pani Bubula chcieli rezygnować z funkcji parlamentarnych, stąd to drugie nowe ciało jest im bardziej na rękę – rozjaśnia nieco sytuację prof. Janusz Adamowski, dziekan Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim, były przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Radia. Czyli np. Krzysztof Czabański, będąc w nowej Radzie Mediów Narodowych, mógłby kontrolować media publiczne, zachowując mandat posła – podczas gdy np. w 2006 roku Elżbieta Kruk, powołana do KRRiT, musiała się go zrzec.

Bezpieczniki

– Rada Mediów Narodowych zostanie powołana tak na wszelki wypadek, by władza miała jakiś bezpiecznik – uważa z kolei Juliusz Braun, były prezes TVP i były przewodniczący KRRiT.

Przy czym obie rady mogą się stać bezpiecznikami: należy przewidywać, że Rada Mediów Narodowych w większości, a KRRiT w całości będą reprezentować interesy PiS.

Skoro więc obie rady będą zdominowane przez jedną opcję, czy będą sobie wchodzić w drogę, jeśli chodzi o kompetencje? – Choćby się tam znaleźli bracia bliźniacy, jeden w Radzie Mediów Narodowych, a drugi w Krajowej Radzie, różnica perspektywy i rozbieżne interesy spowodują, że tarcia będą nieuchronne – uważa Robert Kwiatkowski. – Choć poszczególne grupy interesów po prawej stronie sceny politycznej w jakiś sposób zostaną usatysfakcjonowane – tłumaczy Kwiatkowski i dodaje, że jedna dostanie media narodowe, czyli Radę Mediów Narodowych, a druga – Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

Eksperci nie mają wątpliwości, że po zmianach ważniejszym regulatorem będzie Rada Mediów Narodowych, która ma decydować o obsadzie władz mediów publicznych i docelowo zajmie się składką audiowizualną. Jednak zgodnie z nową ustawą nowa rada ma przedstawiać pisemną informację o swojej działalności również KRRiT – co też może prowadzić do tarć między regulatorami. Choć Krajowa Rada nie będzie miała specjalnego pola ruchu, bo projekt ustawy nie przewiduje, by mogła te sprawozdania Rady Mediów Narodowych odrzucić – ma mieć tylko możliwość zgłaszania uwag w formie uchwały.

Marginalizowanie KRRiT

Krajowa Rada już straciła ostatnie zdanie w wyborze zarządów Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i 17 rozgłośni regionalnych. Po wprowadzeniu tzw. małej nowelizacji ustawy o mediach narodowych te kompetencje przejął bowiem minister skarbu, a teraz przejmie Rada Mediów Narodowych.

– Utratę uprawnień Krajowej Rady do powoływania władz mediów publicznych akurat uważam za dobre wyjście. Choć rozwiązanie kiepskie zastępuje się rozwiązaniem fatalnym – uważa Juliusz Braun.

– Można było KRRiT zarzucać, że nie jest tylko niezależnym regulatorem, mającym pilnować równowagi i dbać o rynek, ale że jest też w pewnym sensie odpowiedzialna za media publiczne. Czyli że w przypadku pewnej części mediów jej władza jest większa – przyznaje Robert Kwiatkowski.

Teraz tę odpowiedzialność straciła. Rada Mediów Narodowych będzie miała wpływ także na obsadę dyrektorów oddziałów terenowych TVP (KRRiT nie miała takich uprawnień), bo zarząd telewizji będzie musiał się liczyć z jej zdaniem, a także na wybór rad programowych (wcześniej zajmowała się tym KRRiT).

Z drugiej strony, Krajowa Rada nie straci całkowitej kontroli nad TVP. – Gdyby się pojawił konflikt, Krajowa Rada ma narzędzia, by utrudniać życie mediom publicznym – przyznaje Juliusz Braun. KRRiT może np. skrupulatniej monitorować program mediów publicznych i nakładać kary na tych nadawców.

Koncesje a polityka

Część zadań Rady Mediów Narodowych i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji może się pokrywać. Według wcześniejszego projektu ustawy o mediach narodowych skargami dotyczącymi działalności mediów narodowych miałaby się zajmować Rada Mediów Narodowych – nowy projekt już tego nie precyzuje. KRRiT nie traci swoich uprawnień w tym zakresie. – Mogłoby dojść więc do takiej sytuacji, że dwa organy o różnych kompetencjach rozpatrywałyby skargi od widzów i słuchaczy – zauważa Witold Graboś. Z tym że Krajowa Rada może nałożyć na nadawców kary w wysokości 10 proc. ich przychodów.

O tym jednak, czy obie rady będą raczej ze sobą współpracowały, czy też konkurowały o palmę pierwszeństwa, w dużej mierze decydować będą osoby stojące na czele obu rad. Ambicje będą tu grały rolę.

Jarosław Sellin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, były członek KRRiT, nie obawia się tarć między radami. – Współpraca wydaje się naturalna. Krajowa Rada zajmuje się mediami elektronicznymi: radiem i telewizją; Rada Mediów Narodowych też mediami elektronicznymi i PAP. Kontakt merytoryczny będzie naturalny i oczywisty – oświadcza.

KRRiT zachowa swoje główne zadanie: przyznawanie koncesji nadawcom radiowym i telewizyjnym – także np. Telewizji Polskiej chcącej uruchomić kolejny kanał kablowo-satelitarny.

Opłaty koncesyjne stanowią główne źródło dochodów regulatora. W 2015 roku z tego tytułu trafiło do KRRiT blisko 17,5 mln zł. Te kompetencje – przy zakładanej zmianie opcji politycznej KRRiT – budzą obawy nadawców komercyjnych.

– Dla mnie najgorsze jest to, że kompletnie nie wiemy, czego się spodziewać po nowej Krajowej Radzie. Niewiadoma nie jest niczym dobrym – mówi jeden z nadawców, prosząc o anonimowość. Otwartym pytaniem pozostaje, czy KRRiT zajmie się np. repolonizacją mediów. Dotychczasowa KRRiT w wielu przypadkach szła prywatnym radiom i telewizjom na rękę. W obawie przed nową KRRiT największe komercyjne rozgłośnie – RMF FM i Radio Zet – chciały, by ich 10-letnie koncesje przedłużył obecny skład regulatora i udało się to uzyskać przed końcem kadencji.

Na międzynarodowej konferencji branżowej w marcu w Paryżu redaktor naczelna Tok FM Kamila Ceran mówiła, że fakt, iż obecny rząd postrzega tę stację jako opozycję, stanowi zagrożenie dla koncesji Tok FM (koncesja Tok FM jest ważna do 2023 roku).

Całość: http://www.press.pl/tresc/44633,jeden-rynek---dwie-rady

02-07-2016, 17:03

Wolności mediów zagrażają nacjonalizm i populizm  »

Press
(IKO, JM)
02-07-2016

Nacjonalizm i populizm zagrażają dziennikarstwu i wolności słowa – podkreślali uczestnicy międzynarodowej konferencji “(R)evolution of Europe’s Press”, która odbyła się w piątek we Wrocławiu. Wzięli w niej udział m.in. przedstawiciele organizacji zrzeszających dziennikarzy i wydawców.

Dyskusja toczyła się wokół dwóch zagadnień: jak zmieniająca się w Europie sytuacja polityczna przekłada się na wolność mediów i jaki wpływ ma na nią rozwój technologii. – Istnieją partie i organizacje, które zagrażają wolności prasy w Europie i dziennikarstwu. Populiści skutecznie wykorzystują media społecznościowe, aby zmieniać obraz debaty publicznej. Kreują nas na elitarnych dziennikarzy, którzy nie słuchają ludzi. Powinniśmy się nad tym zastanowić, ponieważ, gdy przejmą władzę, konsekwencje będą ogromne – mówił Jean-Paul Marthoz z Committee for the Protection of Journalists. Zauważył też, że skrajna prawica zawłaszcza i wykorzystuje do swoich celów wolność wypowiedzi.

Na konferencji odczytano fragment listu Jerzego Baczyńskiego, redaktora naczelnego tygodnika “Polityka”, w którym zwrócił on uwagę, że nacjonalistyczni politycy w Polsce grożą właścicielom prywatnych mediów.

Na “rosnących w siłę nacjonalistów” zwrócił uwagę też Michał Boni, były minister administracji i cyfryzacji zaznaczając, że w obecnych czasach umacnia się populizm. Jego zdaniem zagrożenia dla niezależności mediów wynikające z politycznego nacisku lub narzucania warunków ekonomicznych, które ograniczają media, mają negatywny wpływ na demokrację i społeczeństwo obywatelskie.

W części poświęconej innowacjom technologicznym wystąpiła m.in. Holly Watt, wchodząca w skład zespołu śledczego brytyjskiego dziennika “The Guardian”, która przez osiem miesięcy pracowała nad ujawnieniem sprawy Panama Papers. – Był to projekt kompleksowy, obejmujący systemy finansowe różnych krajów. Bez wykorzystania technologii nie bylibyśmy w stanie tego zrobić – podkreśliła Watt.

W konferencji uczestniczyło blisko 60 dziennikarzy, polityków, start-upowców i ekspertów ds. mediów i technologii z 13 krajów. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. przedstawiciele Parlamentu Europejskiego, Ringier Axel Springer Media AG, International Press Institute, dzienników “The Guardian” i “Pravda”, a także redaktorzy naczelni polskich tytułów: Bogusław Chrabota (“Rzeczpospolita”), Michał Broniatowski (“Forbes”). Konferencja została zorganizowana przez organizacje zrzeszające wydawców i dziennikarzy: The Czech Publishers Association, The European Journalism Center, The European Federation of Journalists, The European Magazine Media Association, The European Newspaper Publishers’ Association, Fondation EurActiv, The Hungarian Publishers Association, The Polish Publishers Association, The Slovak Publishers” Association, the Worldwide Magazine Media Association, The World Association of Newspapers and News Publishers. Partnerami wydarzenia byli: Izba Wydawców Prasy, Wrocław 2016 Europejska Stolica Kultury, Presscom.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44638,wolnosci-mediow-zagrazaja-nacjonalizm-i-populizm

02-07-2016, 12:39

Powołano Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w Ameryce  »

Press
(PAP, KOZ)
02-07-2016

Integracja środowiska zawodowego ponad wszelkim podziałami to jeden z głównych celów nowo powstałego w Chicago Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Ameryce. To pierwsza od 50 lat taka organizacja zrzeszająca dziennikarzy, którzy pracują w polonijnych mediach.

“To inicjatywa chicagowska, organizacja niezależna, niezwiązana z żadnymi innymi stowarzyszeniami w Polsce czy gdzie indziej” – powiedział PAP prezes Stowarzyszenia Zbigniew Banaś, dziennikarz i krytyk filmowy, który od prawie 30 lat pracuje w USA. “Na razie naszym zamiarem jest funkcjonowanie w Chicago, a w przyszłości, jak mamy nadzieję, do członków stowarzyszenia należeć będą dziennikarze pracujący również w innych miastach Ameryki Północnej” – dodał.

Wybory zarządu nowo powołanej organizacji dziennikarskiej zostały przeprowadzone w zeszłym tygodniu. Trwają prace nad statutem.

Wśród celów Stowarzyszenia jest integracja środowiska zawodowego ponad politycznymi czy biznesowymi podziałami, rozwój i kształcenie zawodowe, kształcenie młodych dziennikarzy, współpraca z różnymi organizacjami medialnymi, akcje charytatywne i pomoc emerytowanym dziennikarzom.

“Najwyższy czas, by taka organizacja powstała, bo polonijne środowisko dziennikarskie w Chicago jest bardzo prężne. Działają tu cztery rozgłośnie radiowe, telewizja, prasa i portale internetowe” – powiedział Banaś. Jak dodał, przełożyło się to na około 40 członków-założycieli. “Liczba pracujących w Chicago polonijnych dziennikarzy jest dużo większa i liczymy na to, że liczba członków naszego stowarzyszenia z czasem również znacząco się powiększy” – podkreślił.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w Ameryce jest pierwszą taką organizacją od ponad 50 lat. W 1928 roku został powołany do życia Syndykat Dziennikarzy Polskich w Ameryce, który przestał istnieć w latach 50. ub. wieku – wynika z informacji archiwum chicagowskiego Muzeum Polskiego w Ameryce.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44635,powolano-stowarzyszenie-dziennikarzy-polskich-w-ameryce?target=pressletter&uid=556