Robert Mazurek wyśmiał sugestie, że RMF FM zaproponowało mu prowadzenie porannych rozmów w miejsce Konrada Piaseckiego, ponieważ ma poglądy zbliżone do obecnego obozu rządzącego. Dziennikarz ujawnił, że propozycję dostał w czerwcu, a w umowie ma zagwarantowaną pełną niezależność.

Robert Mazurek
We wtorek rano RMF FM poinformowało, że od początku września poranne rozmowy o tematyce politycznej będzie prowadził w stacji Robert Mazurek, publicysta związany z “W Sieci”, wPolityce.pl i “Rzeczpospolitą”. Od stycznia br. dziennikarz był też jednym z prowadzących porannego programu “#dziejesięnażywo” w Wirtualnej Polsce. Poinformował już, że w obecnej sytuacji zakończył współpracę z portalem.
W RMF FM Mazurek zastąpi Konrada Piaseckiego, który od początku września będzie prowadził poranne wywiady w Radiu ZET.
Zaangażowanie Roberta Mazurka do RMF FM szybko skomentowali niektórzy dziennikarze aktywni na Twitterze. – Inteligencja, humor i dociekliwość, zastąpią zblazowanie i polityczny serwilizm. Brawo! – pochwalił Wojciech Biedroń wPolityce.pl. – Wreszcie będzie coś rano do posłuchania – stwierdziła Kataryna, felietonistka “Do Rzeczy”. – Żywa antena i w radio i w TV to zadanie, na którym poległ niejeden twardy zawodnik z prasy – zwrócił uwagę Kamil Durczok.
Pojawiły się również krytyczne komentarze. – Gratulacje dla PIS-u. RMF odzyskane. Ale pan Mazurek z “W Sieci” w “niemieckiej stacji”? A fuj – napisał Tomasz Lis. – Robert Mazurek w RMF FM. Stał się więc – jak mawia Kaczyński – przedstawicielem niemieckich mediów. Oby nie wtrącał się do polskich spraw! – stwierdził Przemysław Szubartowicz. – Red. Mazurek, szydzący w kółko z “TVPiS”, idzie pracować do… RMF.. Czas siewu, czas zbiorów – napisał Krzysztof Feusette z “W Sieci”, nawiązując do prześmiewczych komentarzy o zmianach w Telewizji Polskiej, pisanych przez Roberta Mazurka i Igora Zalewskiego w ich rubryce w tym tygodniku.
W felietonie na wPolityce.pl Feusette stwierdził, że nawiązanie współpracy przez RMF z Mazurkiem oznacza jeden z dwóch wariantów: Mazurek się “uSalonowił” lub Salon “zMazurkował”. Publicysta zaznaczył, że bardziej prawdopodobny jest ten drugi. – Mazurek ma zbyt wiele do stracenia, by stać się nową Olejnik, a i platformersom zalazł za skórę wiele razy. Wniosek: to Salon próbuje przenieść ciężar narracji na nieco łagodniejsze dla obecnej władzy tory – ocenił Feusette. – Zaczęło się od uziemienia Jarosława Kuźniara, potem usunięto z Zetki sztandarową audycję Olejnik, teraz biorą Mazurka – zaznaczył.
Po tym jak pod koniec czerwca Radio ZET pożegnało się z Moniką Olejnik (dziennikarce zaproponowano dalsze prowadzenie tylko audycji “7 Dzień tygodnia”, ale nie zgodziła się na to), grupa ponad 20 dziennikarzy, głównie związanych z “Polityką”, “Newsweekiem”, TVN i “Gazetą Wyborczą” skierowała list otwarty do szefostwa rozgłośni. Poprosili o uzasadnienie zakończenia współpracy z Olejnik i ocenili, że “postawienie dziennikarki przed wcześniej podjętą decyzją oraz natychmiastowe ogłoszenie jej publicznie mogło wyglądać na demonstrację polityczną”. W odpowiedzi redaktor naczelny Radia ZET Jarosław Paszkowski stwierdził, że “medium komercyjne rządzi się jednak biznesowymi prawami, dlatego stacja, po dogłębnych badaniach porannych pasm, zdecydowała o transferze Konrada Piaseckiego z konkurencyjnej krakowskiej stacji”.
Robert Mazurek w komentarzu zamieszczonym na wPolityce.pl poinformował, że propozycję współpracy z RMF FM dostał w czerwcu. – Jestem dziennikarzem i jeśli mam coś w swym życiu zawodowym zmieniać – pomyślałem - to teraz. A skoro zgłasza się największe radio w Polsce, to nie da się wybrzydzać - napisał. - Zagwarantowałem sobie, także w kontrakcie, pełną niezależność i zgodziłem się. I tyle. Naprawdę nie ma tu nic więcej - podkreślił.
Mazurek przyznał, że zdaje sobie sprawę, że części komentujących nie przekonają takie wyjaśnienia, a w obiegu publicznym nadal będą sugestie o politycznym wpływie na podjęcie przez RMF FM współpracy z nim. Publicysta wyśmiał takie teorie, pisząc, że o wszystkim zdecydował Jarosław Kaczyński, który nakazał szefom stacji: “Poranne rozmowy ma prowadzić Mazurek”, mając na myśli Beatę Mazurek, rzeczniczkę prasową klubu parlamentarnego PiS, a menedżerowie stacji omyłkowo zaangażowali Roberta Mazurka.
Dziennikarz zwrócił uwagę, że w obecnej sytuacji jest krytykowany przez komentatorów z różnych stron sporu politycznego. – Tego wszystkiego, co powyżej dowiedziałem się od lemingów z mainstreamu. Niepokorni uznali z kolei, że zdradziłem i przeszedłem na niemiecki żołd – podsumował Mazurek. Zadeklarował, że dalej będzie współpracował zarówno z “Rzeczpospolitą”, jak też z “W Sieci” i wPolityce.pl.