Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

10-09-2016, 10:26

Górnicy z kopalni Kazimierz-Juliusz bohaterami wystawy zdjęć fotoreportera DZ  »

Dziennik Zachodni
Tomasz Szymczyk
10-09-2016

Ogrodowa 1 – taki wciąż jest adres likwidowanej KWK Kazimierz-Juliusz w Sosnowcu. To również tytuł świetnej wystawy naszego fotoreportera.

Arkadiusz Gola - autor wystawy "Ogrodowa 1"

Oprócz artystycznego wymiaru tych fotografii jest to reportaż, który jest bardzo ważny dla tożsamości naszego miasta i regionu – zaznaczył podczas wernisażu wystawy “Ogrodowa 1” Paweł Dusza, dyrektor Pałacu Schoena – Muzeum w Sosnowcu. Bo Kazimierz-Juliusz, chcąc nie chcąc, stał się kopalnią symboliczną – ostatnią w Zagłębiu Dąbrowskim, regionie, który wyrósł na węglu.

- Ta kopalnia wyjątkowo mi się spodobała – była niewielka, a to było jej zaletą.

Wszyscy się tam znali, a stosunki międzyludzkie były niemalże rodzinne. To dało się zauważyć od razu. Czuło się, że to kopalnia, w której coś jest, i którą dobrze się fotografuje – tak o Kazimierzu-Juliuszu mówi Arkadiusz Gola, fotoreporter DZ i autor zdjęć prezentowanych na wystawie.

Bohaterką ekspozycji jest jednak nie tylko sama kopalnia, ale przede wszystkim jej pracownicy. Górnicy, ale też kobiety z markowni i lampiarni, łazienni, a także pies Gutek, którego niezwykłą historię opisywaliśmy na łamach DZ. Pracowników Kazimierza-Juliusza i mieszkańców dzielnicy na wernisażu oczywiście nie zabrakło.

- Kopalnia Kazimierz to miejsce szczególne dla wszystkich mieszkańców naszego regionu. To symbol zakończenia pewnej epoki związanej z górnictwem w Zagłębiu Dąbrowskim – powiedział Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

W organizacji wystawy pomógł również Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego.

- Gdy dowiedziałem się, że Arek Gola dokumentował ostatnie chwile kopalni Kazimierz-Juliusz i można to zobaczyć na jego zdjęciach, przepuszczonych przez jego niebywałą wrażliwość i umiejętności, pomyślałem, że jeżeli Muzeum w Sosnowcu chciałoby z tego materiału skorzystać, to obowiązkiem województwa jest to, żeby się w to włączyć. Tak naprawdę, wszyscy jesteśmy związani z jakimś przemysłem – mówił Przemysław Smyczek, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

Wystawie towarzyszyła promocja albumu “Ogrodowa 1”, w którym zobaczyć można prezentowane zdjęcia. Prócz fotografii w Pałacu Schoena można oglądać krótkie filmy z pracy w kopalni Agnieszki Goli oraz usłyszeć reportaż Moniki Krasińskiej w realizacji Jacka Kurkowskiego z Polskiego Radia Katowice.

Wystawa pod patronatem DZ będzie czynna do 16 października. Wizytę w Pałacu Schoena naszym Czytelnikom gorąco polecamy.

Całość: Czytaj więcej: http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/sosnowiec/a/gornicy-z-kopalni-kazimierzjuliusz-bohaterami-wystawy-zdjec-fotoreportera-dz,10611124/

10-09-2016, 09:11

Katarzyna Kolenda-Zaleska: reżyser “Smoleńska” mnie obraził, zmanipulował moje słowa  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
10-09-2016

Dziennikarka “Faktów” TVN Katarzyna Kolenda-Zaleska skrytykowała wypowiedź reżysera filmu “Smoleńsk” Antoniego Krauzego o jej słowach: “Prawda już została ustalona, żadne fakty jej nie zmienią”. Podkreśliła, że nie dotyczyły one przyczyn katastrofy smoleńskiej, tylko sporów naukowców na ten temat.

Katarzyna Kolenda - Zaleska

Antoni Krauze w wywiadzie zamieszczonym w weekendowym “Dzienniku Gazecie Prawnej” stwierdził, że główna bohaterka “Smoleńska”, dziennikarka telewizji TWM grana przez Beatę Fido, jest wzorowana na Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej. Przypomniał też słowa dziennikarki “Faktów” TVN: “Prawda już została ustalona, żadne fakty jej nie zmienią”. – To, co wtedy powiedziała, jest szczytem podłości. Jak można było powiedzieć, że prawda została ustalona i żadne fakty tego nie zmienią? – powiedział Krauze.

Już w piątek rano Samuel Pereira z TVP Info zwrócił uwagę, że słowa Kolendy-Zaleskiej padły w innym kontekście niż zasugerował to reżyser “Smoleńska”. Wypowiedź dotyczyła sporów naukowców z różnych komisji badających katastrofę, dziennikarka porównała je do niekończących się dyskusji klimatologów.

W piątek wieczorem serwisy Dziennik.pl i Gazetaprawna.pl zamieściły oświadczenie Katarzyny Kolendy-Zaleskiej w tej sprawie. Dziennikarka podkreśliła, że zdanie “Prawda już została ustalona, żadne fakty jej nie zmienią” pochodzi z jej felietonu opublikowanego w “Gazecie Wyborczej” w kwietniu 2013 roku i dotyczy sporu naukowców na temat katastrofy smoleńskiej.

- Antoni Krauze wykorzystał ten cytat, by mnie zaatakować i obrazić. Celowo zmanipulował moją wypowiedź, by pasowała mu do tezy o podłych dziennikarzach – oceniła Kolenda-Zaleska. – Jestem zaskoczona, że człowiek, który tyle mówi o wrażliwości, jest zdolny do takiego cynizmu. I oczekuję, że wycofa się ze swoich słów, gdy postanowi na chwilę wrócić z “dna życia”. To bardzo wygodne, opluć innych i się ukryć – dodała.

Katarzyna Kolenda-Zaleska oceniła, że jeśli dla tak postrzegającego ją reżysera jest pierwowzorem głównej bohaterki “Smoleńska”, to stworzono tę postać na fałszywych podstawach, więc nie jest wiarygodna. Zaznaczyła, że nie obejrzała jeszcze filmu.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/katarzyna-kolenda-zaleska-rezyser-smolenska-mnie-obrazil-zmanipulowal-moje-slowa

10-09-2016, 08:04

Jacek Kurski wśród faworytów w konkursie na prezesa TVP  »

Press
(RUT)
10-09-2016

Faworytami w konkursie na prezesa Telewizji Polskiej są na nieoficjalnej giełdzie nazwisk obecny szef TVP Jacek Kurski, były członek zarządu telewizji Sławomir Siwek i prezes SDP Krzysztof Skowroński.

Jacek Kurski

Jacek Kurski od początku deklarował chęć ubiegania się o stanowisko, które obecnie zajmuje z mianowania ministra skarbu. – Według notowań na dziś ma duże szanse, żeby nadal kierować telewizją – mówi osoba znająca nastroje w PiS. Wyboru prezesa TVP dokona Rada Mediów Narodowych, w której większość stanowi trójka posłów Prawa i Sprawiedliwości. Jak jednak pokazała próba odwołania Kurskiego na początku sierpnia br., posłowie z RMN nie są w swoich decyzjach samodzielni.

Oprócz głosów przewidujących pozostanie Jacka Kurskiego w biurowcu TVP przy ul. Woronicza na nieoficjalnej giełdzie można też usłyszeć inne prognozy. Mówi się np. o powrocie do TVP Sławomira Siwka, który w latach 2006-2009 był członkiem zarządu telewizji (za prezesury Bronisława Wildsteina i Andrzeja Urbańskiego). Obecnie Siwek jest przewodniczącym Rady Fundacji “Solidarna Wieś”. W 1990 roku był współzałożycielem i wiceprezesem Porozumienia Centrum. Na razie nie chce deklarować, czy wystartuje w konkursie.

Jako osoba mająca szansę na wygranie konkursu jest też wymieniany Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz założyciel i szef internetowego Radia Wnet. Skowroński prowadzi też w TVP Info program “24 minuty”. Wczoraj nie odpowiedział nam na pytanie, czy będzie kandydował na prezesa telewizji.

Swój start w konkursie potwierdziła “Presserwisowi” Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor TV Biełsat. Wśród kandydujących wymieniany jest także Przemysław Tejkowski, prezes Radia Rzeszów i wiceprzewodniczący rady nadzorczej TVP, a w latach 2009-2011 członek zarządu TVP. – Nie potwierdzam, nie zaprzeczam – mówi Przemysław Tejkowski pytany o kandydowanie.

Decyzji o udziale w konkursie nie podjęła jeszcze Małgorzata Raczyńska, była dyrektor Jedynki, a obecnie doradca zarządu TVP. – Jeśli się zdecyduję, pierwszy dowie się o tym ode mnie prezes Jacek Kurski – mówi Raczyńska. Kiedy na początku sierpnia br. Rada Mediów Narodowych odwołała Kurskiego, to właśnie Raczyńską wymieniano jako jego następczynię.
Do niezdecydowanych należy także Maciej Stanecki, obecny członek zarządu TVP (po konkursie zarząd telewizji będzie jednoosobowy). – Jeszcze się zastanawiam – mówi o swoim udziale w konkursie Stanecki.

Całość: http://www.press.pl/tresc/45578,jacek-kurski-wsrod-faworytow-w-konkursie-na-prezesa-tvp?target=pressletter&uid=556

09-09-2016, 23:15

Smolorz o wojnie w mediach: “Nowe media”  »

Dziennik Zachodni
Paweł Smolorz
09-09-2016

Paweł Smolorz

Mamy w Polsce do czynienia z przybierającą na sile publicystyczną wojną hybrydową. Z jednej strony to skutek dramatycznego obniżenia poziomu ludzi pracujących w mediach, z drugiej – to odpowiedź na zapotrzebowanie rynku; jedno wiąże się z drugim. Media dostroiły się do ciemnej strony człowieka i jego intelektualnych braków.

Najważniejszy stał się nagłówek, bo zazwyczaj na nim kończy się lektura. Czasy, w których media kreowały opinie, a nie im ulegały, bezpowrotnie odeszły wraz z upadkiem misyjnych środków przekazu; pluralizm prywatnych redakcji wymógł rywalizację, w której ambicje zeszły na drugi plan. W cenie nie jest wiedza, w cenie jest sperma, pot, łzy i krew. W dobie rosnących w siłę mediów społecznościowych nie da się już tego zatrzymać.

Jak bardzo “ewolucja” mediów zjada własne dzieci, przekonał się Dariusz Dyrda, naczelny jednego z niszowych pism na Górnym Śląsku. W rocznicę wybuchu II wojny światowej opublikował tekst i opatrzył go tytułem “U nas witali radośnie”. Obok tekstu umieścił fotografię, na której część mieszkańców Katowic “heiluje” na widok Wehrmachtu. Sam tekst, jak i tytuł, pełen uproszczeń i uogólnień, nie wniósł nic odkrywczego do debaty o Górnym Śląsku. Wniósł za to niesmak i umocnił w Polsce stereotyp Ślązaka-polonofoba. Tradycyjnie większość przeczytała tylko tytuł, co wzmocniło negatywny przekaz.

Oczywiście, jest coś na obronę red. Dyrdy. Przede wszystkim to, że w brudnym dziennikarstwie nie jest w Polsce pionierem. Powielił jedynie metody publicystyczne prawicowych ultrasów, a delikatniej (jeszcze!) stosowane niestety (jeszcze niedawno) w ambitnych gazetach liberalnych, które odpierając ataki, zmuszone zostały do stosowania podobnych metod. Co istotne, to wojna głównie o ludzi, którzy nie przeczytali w życiu książki. Nie jestem (i nie będę) zwolennikiem dziennikarstwa, w którym wszystko wolno. Nie tylko dlatego, że to nieodpowiedzialne. To też nierozsądne. Red. Dyrda poległ od własnego miecza. Niestety, ciągnąc nas wszystkich za sobą.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/opinie/felietony/a/smolorz-o-wojnie-w-mediach-nowe-media,10605854/

09-09-2016, 22:15

Fotoreporter wojenny Krzysztof Miller zmarł tragicznie  »

Press
09-09-2016

W wieku 54 lat zmarł tragicznie Krzysztof Miller, fotoreporter wojenny. O jego śmierci poinformowała “Gazeta Wyborcza”, z którą był związany od 1989 roku.

Krzysztof Miller

Krzysztof Miller robił zdjęcia m.in. w Afganistanie, Czeczenii, Gruzji, Bośni, podczas przewrotu w Rumunii i aksamitnej rewolucji w Czechosłowacji. Wydał książkę “13 wojen i jedna. Prawdziwa historia reportera wojennego”. Prezydent Bronisław Komorowski odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Za­nim tra­fi­ł do ”Ga­ze­ty Wy­bor­czej”, Miller współ­pra­co­wa­ł z pod­ziem­ny­mi pismami. Re­da­go­wa­ł ”Cen­trum In­for­ma­cji Aka­de­mic­kiej”, wy­da­wa­ny przez NZS na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim. Po­tem ro­bi­ł zdję­cia do pod­ziem­ne­go ”Prze­glą­du Wia­do­mo­ści Agen­cyj­nych”.

”Dla mnie Krzysztof Miller nie jest fotografem, a raczej kimś bardzo bliskim; niemal jak ktoś z rodziny” – wspomina zmarłego dziennikarz PAP Wojciech Jagielski, który przez wiele lat współpracował z Millerem. “Sprawiał wrażenie – i myślę, że tak zostanie zapamiętany przez większość ludzi, którzy go znali – człowieka zdecydowanego, twardego, silnego, niemal szorstkiego. Ja postrzegałem go jako kogoś niezwykle wrażliwego, kruchego, ciepłego i nieśmiałego. Ta jego szorstkość, surowa postawa, sprawdzała się w jego pracy, w warunkach bojowych, gdy trzeba było działać szybko i zdecydowanie. Natomiast swoją wrażliwością i otwartością zjednywał sobie ludzi. Potrafiłby dogadać się z Zulusem nie mówiąc słowa w języku Zulusów dlatego właśnie, że był tak serdeczny i ciepły. Według mnie to była jego prawdziwa natura” – powiedział PAP Jagielski.

”Dla mnie był przede wszystkim przyjacielem. Na wszystko – czyli dobre i złe. Nigdy nie zawodził, nigdy. A kiedy było trzeba, wystawiał własną dupę, chronił. Zawsze pomagał, śmiał się, gdy potrzebowałem śmiechu, i płakał, kiedy chciało mi się płakać. W Kosowie uratował mi życie, wciskając w fotel samochodu, bym nie pchał się w oczy facetom, którzy w pobliżu zabijali, bo mieli taki humor. W irackiej Samarze pozbierał mnie, gdy mało co nie zwariowałem, oglądając ranne dzieciaki w tamtejszym szpitalu. Krzyś wielokrotnie trzymał mnie za rękę, bo był po prostu dobry i dzielny” – napisał o Krzysztofie Millerze w serwisie Wyborcza.pl reporter ”Gazety Wyborczej” Paweł Smoleński.

”Uczyłem się od Krzyśka tego, jak zachować się w ekstremalnych sytuacjach. Krzysiek, fotograf, miał gorzej ode mnie. Ja mogłem napisać o czymś, co opowiedzieli mi świadkowie, on musiał tam być, zobaczyć to, żeby sfotografować. Jednak zawsze był opanowany, spokojny, kalkulujący. Kiedyś w Karabachu na froncie oglądaliśmy nocną walkę czołgów, chciałem podejść 20 m bliżej, Krzysiek złapał mnie za rękę: – Nie warto, Bartek, te 20 metrów nie są tego warte…” – napisał na Facebooku Bartosz Węglarczyk, dziś dyrektor programowy Onetu.

Nie ma róż­ni­cy mię­dzy fo­to­gra­fo­wa­niem w Afga­ni­sta­nie czy Cze­cze­nii i na war­szaw­skiej uli­cy. Z kon­fe­ren­cji pra­so­wej moż­na zro­bić stan­dar­do­wą fo­tę osób sie­dzą­cych za sto­łem “z lo­da­mi na twa­rzy” (twa­rze przy­sło­nię­te mi­kro­fo­na­mi re­por­te­rów) al­bo po­cze­kać, aż lu­dzie za­czną wcho­dzić lub wy­cho­dzić. Trud­niej jest zro­bić świet­ną fo­tę dziu­ry w jezd­ni. Po­nie­waż jed­nak każ­de zdję­cie jest pod­pi­sy­wa­ne mo­im na­zwi­skiem, sta­ram się, by by­ło do­bre – opowiadał Krzysztof Miller miesięcznikowi ”Press” w 2001 roku.

Całość: http://www.press.pl/tresc/45577,fotoreporter-krzysztof-miller-zmarl-tragicznie

09-09-2016, 14:44

Magdalena Rigamonti o zarzucie braku autoryzacji wywiadu z reżyserem “Smoleńska”: naniosłam poprawki, to rzetelny zapis rozmowy  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
09-09-2016

Reżyser filmu “Smoleńsk” Antoni Krauze zarzucił Magdalenie Rigamonti, że nie pozwoliła mu zautoryzować wywiadu opublikowanego w weekendowym “Dzienniku Gazecie Prawnej”. Dziennikarka zapewniła, że wysłała mu tekst do autoryzacji i naniosła wskazane poprawki. – Ten wywiad to bardzo rzetelny zapis naszej rozmowy – podkreśliła.

Antoni Krauze

Zamieszczony w weekendowym wydaniu “Dziennika Gazety Prawnej” (trafiło do sprzedaży w piątek) wywiad Magdaleny Rigamonti z Antonim Krauze dotyczy przede wszystkim okoliczności przygotowywania filmu “Smoleńsk”, który właśnie wchodzi na ekrany kin. Reżyser wyraża przekonanie, że rozbicie prezydenckiego samolotu było skutkiem zamachu. Dodaje, że podczas tworzenia filmu musiał pójść na wiele ustępstw, a pracami tak naprawdę zarządzał producent Maciej Pawlicki. Natomiast główna bohaterka produkcji, dziennikarka grana przez Beatę Fido, jest wzorowana na Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej, której wypowiedź o katastrofie „Prawda już została ustalona, żadne fakty jej nie zmienią” została zacytowana w filmie.

W piątek rano Antoni Krauze w rozmowie na antenie Polskiego Radia 24 powiedział, że nie autoryzował wywiadu. – Miałem zbyt mało czasu na autoryzację, dopiero wczoraj otrzymałem tekst. Rozważam wstąpienie na drogę sądową – stwierdził.

Do jego słów szybko odniosła się Magdalena Rigamonti. Na swoim profilu facebookowym stwierdziła, że dzięki pomocy Michała Karnowskiego z “W Sieci” mogła obejrzeć “Smoleńsk” podczas poniedziałkowej premiery, a z Antonim Krauze rozmawiała w środę. Reżyser na koniec spotkania powiedział jej: “Niech pani zrobi z tym, co pani uważa, oczywiście chętnie przeczytam”.

- W czwartek tekst w formie elektronicznej i papierowej trafił do Pana Krauze. “Tekst bardzo mi się podoba, ale wymaga poprawek.” Załączył jedną poprawkę, potem drugą. Obydwie merytoryczne. Naniosłam. Sama znalazłam potem jeszcze jedną nieścisłość. Poprawiłam. Tekst był już po pierwszej redakcji – opisała dziennikarka. – W międzyczasie p. Antoni zmienił front i napisał, że przyślę poprawiony tekst w piątek rano (zaznaczam, że informowałam o tym, że w czwartek gazeta idzie do drukarni) I w takiej formie, jeszcze po dwóch korektach tekst ukazał się dziś w “Dzienniku Gazecie Prawnej” – dodała.

- Teraz słyszę, że Pan Krauze rozważa wejście na drogę sądową, że nie autoryzował wywiadu. Tak się kończy: Niech pani zrobi z tym, co pani uważa. Zrobiłam. Ten wywiad to bardzo rzetelny zapis naszej rozmowy. Za którą jeszcze raz dziękuję – podkreśliła Magdalena Rigamonti.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/magdalena-rigamonti-o-zarzucie-braku-autoryzacji-wywiadu-z-rezyserem-smolenska-nanioslam-poprawki-to-rzetelny-zapis-rozmowy