Ostatnio w lokalnym tygodniku “Echo”, w artykule Redaktora Zdzisława Barszewicza (“Diabły nie pomogły” – Echo nr 8 z dn. 22.02.2012) roztrząsana była sprawa obecności wizerunku diabła czy też demona na koszulkach tyskich hokeistów, który to emblemat wg autora stał się wręcz “hokejowym symbolem Tychów”. Dlaczego Redaktorowi Echa przeszkadzają diabły? Ano dlatego, że klub od zeszłego roku należy w całości do spółki miejskiej. Co ma piernik do wiatraka? Autor argumentuje: “lansowanie demonów na symbol kojarzący się akurat z Tychami jest o tyle kuriozalne, że sesje Rady Miasta w Tychach otwiera się słowami: Szczęść Boże” i dalej “patronem grodu jest św. Krzysztof, a władze podczas świąt narodowych uczestniczą w mszach świętych’”. Gdyby przyjąć taki tok myślenia to czy (skoro klub należy do miasta a miasto propaguje określone wartości): również spiker miałby się witać z kibicami słowami Szczęść Boże, w czasie przerw w meczu należałoby puszczać chóry gregoriańskie zamiast muzyki rockowej czy metalowej a sami hokeiści mieliby grać z krzyżem na piersi (na plecach nie mogą bo musi być widoczny numer zawodnika)?
Czytaj całość...