Gdyby Arkadiusz Gola nie pochodził z Rudy Śląskiej i nie mieszkał w Zabrzu, czy byłby takim samym fotografem? Z pewnością, byłby równie znakomitym artystą, jakim jest obecnie, ale zapewne innym. Bo Gola jest jak bohaterowie jego obrazów, jest częścią swoich czarno-białych fotoreportaży, jest “człowiekiem z węgla”. Świat Górnego Śląska jest od zawsze jego światem najbliższym, z którego uczynił wielki temat swojej twórczości. Kiedy pokazuje swoje fotografie, zawsze tworzące sugestywne cykle, prowadzi oglądającego za rękę: od sytuacji do sytuacji, od osobistej refleksji po zdystansowane obrazy. On jest w środku zdarzeń, ale nie w chwili największego dziania się, ale chwilę przed lub chwilę po. Bo tylko te sytuacje są źródłem jego fascynacji ludźmi. Nie ma w jego zdjęciach relacji, sensacji, dociekania i drążenia tematu. Będąc w środku zdarzenia aparat kieruje na okolice, pobocza, na epizody na pierwszy rzut oka mało istotne. Lecz kiedy to wszystko doda do siebie, jeśli poszczególne obrazy utworzą określoną sekwencję, powstaje całość, jakiej postronni obserwatorzy jego działania z pewnością by się nie spodziewali. Fotografując codzienność, zwykłość, nawet banalność, wyłuskuje z niej niebywały ładunek emocjonalny. Obrazy pozornie uspokojone, wyciszone, nierzadko ziejące pustką, opowiadają o człowieku – najczęściej o takim, którego nie zauważamy, obojętnie mijamy na ulicy czy patrzymy na niego z politowaniem.
Czytaj całość...