19-06-2016, 07:45
Karwat: O Wilhelmie Szewczyku i kajzerze Wilhelmie II »
Wili, Wilek, Wilk, Wiluś… Wilhelm. Tak się do niego zwracano lub tak o nim mówiono. Dziś to imię rzadkie, odczuwane jako nieco “dziwne”, “takie germańskie”. A jednak nikt mu go siłą nie zmienił ani za sanacji, ani za Stalina. Dlatego, że sam tego nie chciał? To by nie wystarczyło. Po prostu Wilhelm Szewczyk był kimś. Kolejne reżimy musiały się z nim liczyć. Inna rzecz, że on z nimi też…
