Podczas gdy niemiecki “Bild” (Axel Springer SE) publikuje po arabsku dodatek dla uchodźców, polski tabloid “Super Express” (ZPR Media) bije na alarm, bo Arabowie zaleją Polskę. Zdaniem etyków ksenofobia w tabloidzie jest bardziej niebezpieczna niż publikowanie zdjęć ofiar mordu.
Wczorajszy “Super Express” z pierwszej strony krzyczał: “Alarm! 90 tysięcy Arabów zaleje Polskę”. W tle było zdjęcie uchodźców. Tekst podpisany “AN” dotyczył nacisków m.in. na Polskę szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera, aby przyjęły uchodźców z Syrii, Erytrei i Iraku. Na zdjęciach wewnątrz wydania pokazano starcia imigrantów z grecką policją, bezradność węgierskiej policji wobec tłumu uchodźców i “góry śmieci”, jakie pozostawiają oni po sobie.
Dziś tytuł “SE” z pierwszej strony to: “Terroryści mogą być wśród uchodźców”, a w środku jest tekst zatytułowany: “Przez Arabów rozleci się UE”.
- Ksenofobiczne bądź straszące ludzi interpretacje faktów są niebezpieczne. Informacja “SE” rodzi zagrożenie, że ludzie wystąpią przeciw jakiejś grupie społecznej – ocenia publikację prof. Wiktor Osiatyński, specjalizujący się w prawie konstytucyjnym i historii doktryn politycznych. Jego zdaniem wczorajsza okładka “SE” jest nawet niebezpieczniejsza od niedawnej pierwszej strony “Faktu” ze zdjęciem dziewczynki zaatakowanej siekierą w Kamiennej Górze (za zamieszczenie zdjęć redakcja przeprosiła czytelników). – Okładka “Faktu” była sensacyjna, lecz nie stanowiła takiego zagrożenia, jak publikacja “Super Expressu” – dodaje Osiatyński.
- Polskie tabloidy grają na uczuciach, wzbudzając lęk, aby następnie przedstawiać go jako prawdę. W ten sposób przerzucają odpowiedzialność za słowa na ludzi – mówi filozof i etyk prof. Jan Hartman. Zastanawia się, co by pisał “SE”, gdyby zagraniczne gazety w podobny sposób straszyły emigrantami z Polski.
- To są nieporównywalne sytuacje. Polacy nigdy z powodów religijnych nie ucinali głów ani nie katowali kobiet tylko dlatego, że np. założyły za krótką sukienkę – ripostuje Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny “Super Expressu”. – Wyraziliśmy panujące nastroje społeczeństwa – nie rozleniwionych elit politycznych, które utraciły kontakt z rzeczywistością, lecz zwykłych, ciężko pracujących ludzi, którzy obawiają się najazdu islamistów, którzy zawitają do Polski wraz z emigrantami. Okładka nie nawołuje do nietolerancji, lecz do tego, byśmy bronili własnych europejskich wartości. Islam w swoim radykalnym wydaniu nie ma nic wspólnego z tolerancją – przekonuje Sławomir Jastrzębowski.
We wczorajszym swoim komentarzu w “SE” cytował włoską dziennikarkę Orianę Fallaci piszącą o muzułmanach. Oto jeden z przytoczonych cytatów: “I żeby nas podbić, nie muszą obracać w perzynę naszych drapaczy chmur czy naszych zabytków. Wystarczy im nasza słabość i ich płodność…”. Na koniec Jastrzębowski pyta: “Drodzy Czytelnicy, mam pytanie, czy to tolerancja może nas uratować?”.
Zdaniem prof. Magdaleny Środy, publicystki i etyka, oba ogólnopolskie tabloidy opierają swoje przekazy na stereotypach i piętnowaniu. – Tabloidy coraz częściej zamieniają się w ściek obrzydliwości. Okładka “Faktu” była wstrętna moralnie, bo niszczyła tabu dotyczące świętości śmierci i dyskrecji, która zawsze ją otaczała i była wyznacznikiem naszego humanizmu. Natomiast w “SE” mamy do czynienia z ksenofobiczną propagandą, z sianiem lęków i nienawiści, które w XX wieku były fundamentem ludobójstwa. Trudno mi ocenić, która z tych okładek wyrządza więcej zła lub który z naczelnych jest bardziej gruboskórny. Obydwaj – komentuje Środa.
Dziś “Gazeta Wyborcza” (Agora SA) i 12 europejskich dzienników publikuje apel do przywódców Unii Europejskiej w sprawie kryzysu uchodźczego. Redaktorzy naczelni gazet chcą, by politycy “stawili czoła humanitarnej tragedii i zapobiegli śmierci kolejnych rzesz ludzi”.

