Dziennikarze „Gazety Krakowskiej” Dawid Serafin i Piotr Rąpalski w kilku tekstach ujawnili kulisy zarządzania Kraków Areną przez prezesa Agencji Rozwoju Miasta (ARM) Zbigniewa Rapciaka. “Gazeta” opisała m.in., że prezes ARM chciał “pieniędzmi lub biletami na imprezy organizowane w hali zyskać przychylność strażaków dla niedopracowanego systemu oddymiania i regulacji ciśnień”. Ujawniła też kulisy wyboru sponsora obiektu: została nim firma Tauron Polska Energia, która przez trzy lata zapłaci miastu 6 mln zł. “Wybrano Tauron, mimo że halą zainteresowany był też potentat spożywczy Hochland – oferował 15 mln zł za pięć lat” – podała “Gazeta Krakowska”.
Okazało się jednak, że dla prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego problemem nie są ujawnione sprawy, lecz to, że informacje o nich trafiły do mediów. “Z mojej wiedzy na dziś wynika, że wszystkie działania ARM (…) były prawidłowe i zgodne z prawem” – napisał Jacek Majchrowski na swoim profilu w serwisie społecznościowym. “Uzgodniliśmy, że jeżeli sugestie, iż obiekt jest niebezpieczny, wbrew przekazywanym mediom przez ARM informacjom i faktom, spowodują szkodę związaną z działalnością obiektu, Agencja będzie dochodziła od redakcji roszczeń odszkodowawczych” – dodał. Wynajęta przez Agencję Rozwoju Miasta kancelaria już przekazała “Gazecie Krakowskiej” pismo w tej sprawie. – Dotyczy mojego pierwszego tekstu. Chcą, żebyśmy przestali o tym pisać – mówi Dawid Serafin (pierwszy artykuł ukazał się 17 marca br. i przedstawiał snute przez prezesa ARM plany zjednywania strażaków). – Mamy nie tylko nagrania, ale i dokumenty. To są twarde dowody – podkreśla Serafin. – Prezydent zarzuca nam działanie na szkodę miasta i Kraków Areny, podkreślając, że hala jest bezpieczna. A my nie pisaliśmy przecież, że Kraków Arena jest niebezpieczna, tylko wskazaliśmy, które systemy nie w pełni działają – dodaje. Zapowiada, że w przyszłym tygodniu “Krakowska” opublikuje kolejny tekst dotyczący ARM. – Nie mamy czego się bać, piszemy prawdę. Zdecydowaliśmy się na tę publikację, żeby pokazać, jak jest zarządzana jedna z największych inwestycji w Krakowie – mówi Dawid Serafin.
Po dotychczasowych artykułach prezydent Majchrowski zapowiedział już kontrolę w ARM. Nie będzie ona jednak sprawdzać działania spółki, lecz wyciek informacji.
- Liczę, że “Gazeta Krakowska” nie da się zaszantażować i nie przestanie dzielić się z czytelnikami wiedzą – mówi Michał Olszewski, redaktor naczelny “Gazety Wyborczej Kraków” (Agora). – Zachowanie prezydenta Majchrowskiego jest skandaliczne i niedopuszczalne. Zamiast zająć się ujawnioną sprawą, on oskarża dziennikarzy. Kowal zawinił, Cygana powiesili – komentuje Olszewski. Podkreśla, że nie ma tu znaczenia, czy sposób, w jaki gazeta pozyskała nagrania, był moralny. – Tego nie można ocenić, bo “Gazeta Krakowska” nie ujawniła nagrań – dodaje naczelny krakowskiej “GW”.
“Tauron Arena Kraków konkuruje nie na rynku krajowym, ale na rynku europejskim. To rynek trudny, a w tle mamy bardzo duże pieniądze. Wyrwane z kontekstu nagrania, które są publikowane, z pewnością nie służą interesowi krakowskiej inwestycji. Otwarte pozostaje pytanie, komu służą” – napisał prezydent Krakowa na Facebooku. A na konferencji prasowej zapowiedział podjęcie wobec redakcji kroków prawnych. Zwrócił się też bezpośrednio do dziennikarza “Gazety Krakowskiej” Piotra Rąpalskiego: “Kwestie wycieku informacji dotyczą pana i sądzę, że pan kiedyś za to odpowie”. – Wycieczka osobista wobec dziennikarza była niezręczna i niepotrzebna. Widocznie prezydentowi Majchrowskiemu puściły nerwy – mówi Przemysław Taranek, reporter Radia Zet, który był na tej konferencji. – Merytorycznie do sprawy ujawnionej w nagraniach prezydent się nie odniósł – dodaje. Czy w wykorzystaniu nagrań przez “Gazetę Krakowską” było coś nagannego? – W takich sytuacjach powinna decydować waga sprawy. Moim zdaniem tylko wtedy, gdy z nagrań wynika, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa, ich wykorzystanie jest uzasadnione – odpowiada Przemysław Taranek.

