W najbliższych numerach m.in. wywiady z Anne Applebaum i Marią Janion, teksty Zygmunta Baumana i Marci Shore, a także felietony Kingi Dunin, Cezarego Michalskiego, Michała Zadary. Dlaczego “Dziennik” nie wchodzi na wolny rynek, tylko działa jako projekt charytatywny – odpowiada Sławomir Sierakowski.
Aleksandra Szyłło: Dlaczego zdecydowaliście się wydawać dziennik jako projekt organizacji pozarządowej, nie na zasadach komercyjnych?
Sławomir Sierakowski, szef Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego: – Nasz pomysł na wydawanie gazety codziennej i nieniszowej finansowanej metodami trzeciego sektora wydaje nam się szansą na ocalenie poważnej publicystyki. Na rynku zawsze rozrywka będzie się bardziej opłacała niż dobra publicystyka. Ta tendencja wydaje się nieuchronna, także w internecie. Masowe czytelnictwo zapewnia się dzisiaj dwiema metodami: albo dostarczając lekkiej, łatwej i przyjemnej rozrywki albo hejtingu. Nie chcemy robić ani jednego ani drugiego. Chcemy udostępniać ludziom poważną publicystykę, bez noża na gardle, że musimy patologicznymi metodami walczyć o klikalność.
Skąd macie pieniądze na “Dziennik Opinii”?
- W tym wypadku głównymi grantodawcami są Open Society Fundations Georga Sorosa i Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe. Większość projektów Stowarzyszenia opiera się na fund-raisingu wśród przyznających granty innych organizacji pozarządów, a także biznesu zainteresowanego wspieraniem projektów kulturalnych i społecznych.
Jesteś pewien, że da się utrzymać niezależność będąc sponsorowanym przez fundacje i firmy, które też przecież mają swoje interesy?
- Przez cały okres funkcjonowania naszego Stowarzyszenia, nie spotkałem się z takim niebezpieczeństwem.
Czy jednym ze źródeł finansowania będą też reklamy?
- Reklam nie mamy. Mówiąc szczerze nie myśleliśmy o tym. Nie sądzę zresztą, żeby reklamy mogły być podstawą finansowania takiego przedsięwzięcia.
Tabloidy psują czytelników, czy to oni są leniwi i domagają się medialnej papki?
- To błędne koło. Rynek kreuje potrzeby, aby je następnie zaspokajać, sprzedając produkty. Kłopot polega na tym, że logika rynkowa obowiązuje nie tylko w gospodarce, ale także w sferze publicznej. Tylko państwo lub trzeci sektor mogą kierować się innymi priorytetami.
Przyszło mi do głowy, że wy chcecie być taką jakby telewizją publiczną. Choć oczywiście ani telewizją, bo stroną internetową, ani publiczną, bo pozarządową. Ale idea jest ta sama, która powinna przyświecać mediom publicznym. A może taką stronę powinno finansować państwo?
- Uważam doprowadzenie mediów publicznych w Polsce do obecnego stanu jest jedną z największych porażek polskich przemian. Bez państwa finansującego kulturę, kultury ani mediów publicznych nie będzie. Ale ponieważ nie bardzo wierzę, że to się szybko w Polsce odrodzi, szukamy także innych sposobów, które możemy sami zorganizować. Po stworzeniu szeregu całkiem prężnych instytucji takich jak wydawnictwo, świetlice, czy ostatnio również Instytut Studiów Zaawansowanych, dokładamy do tego teraz “Dziennik Opinii”.
Nie boisz się, że skoro ludzie chcą coraz krócej, to nikt was nie będzie czytał?
- Nie liczę na masowe czytelnictwo. Po to właśnie przyjęliśmy taką formułę działania i metody finansowania, żeby się nie bać i nie kierować wyłącznie liczbą kliknięć. Jest w tym przedsięwzięciu trochę nostalgii za czasami, gdy w polskiej prasie były mocne działy opinii, publikowano dużo ciekawej i ambitnej publicystyki. To się dzisiaj kończy i nic nie zapowiada, żeby się miało samo odrodzić.
Czy będziecie konkurencyjnym pracodawcą dla dziennikarzy? Ile osób zatrudniacie? Dajecie etaty, macie głównie współpracowników?
- Zespół pracujący przy “Dzienniku Opinii” to kilkanaście osób zatrudnionych na miejscu plus spora liczba stałych autorów, piszących przynajmniej raz w tygodniu. Redaktorzy, czy administracja mają etaty, autorzy rozliczani są za napisane teksty. Trudno ściśle wyodrębnić zespół z całego Stowarzyszenia, które zatrudnia około 60 osób. Mamy wspólną z wydawnictwem, Instytutem i siecią świetlic i klubów administrację, dział projektowy i zarząd, które zajmują się finansami. W każdym razie bieżącą pracą “Dziennika Opinii” kieruje Julek Kutyła wspierany przez Magdę Błędowską, którzy na miejscu mają około 10 osób redagująco-piszących. Poza tym mamy około dwudziestu stałych autorów takich jak Zygmunt Bauman, Cezary Michalski, Kinga Dunin, Tomek Piątek, Agnieszka Graff, Maciek Nowak, Maciek Gdula, Michał Zadara, Kasia Szymielewicz, Romek Pawłowski, Jasiu Kapela. Będziemy też stale publikować teksty wielu autorów zagranicznych Roberta Reicha, Immanuela Wallersteina, Ivana Krasteva, Slavoja Żiżka. Teksty będziemy też zamawiać, a także wybierać najlepsze z tych, które przysyłane są do redakcji.
Dlaczego skupiacie się na komentarzach, a rezygnujecie w swoim dzienniku z obsługi newsów oraz np. z dziennikarstwa śledczego, które w najlepszej swojej wersji też jest przecież drogie, misyjne, trudne do udźwignięcia dla komercyjnych mediów?
- Newsy są dziś wszędzie. Niekoniecznie zresztą zawsze takie, które są warte uwagi. My skupimy się na opiniach, bo to nas najbardziej interesuje i na to nas stać. Reportaż czy dziennikarstwo śledcze są drogie i coraz trudniejsze w utrzymaniu, nawet przez najbardziej ambitne media. Na razie my także nie będziemy w stanie tego unieść. Jeśli uda nam się robić ambitną i ciekawą publicystykę, to i tak będzie dla nas spory sukces.
Czym zasadniczo strona “Dziennik Opinii” będzie różniła się od dotychczasowej strony Krytyki Politycznej (która jak rozumiem przestaje istnieć i będzie “Dziennikiem” zastąpiona), na której też byłu przecież komentarze?
- Dotychczasowa witryna Krytyki znika, a w jej miejsce pojawia się “Dziennik Opinii”, jako systematycznie wydawana gazeta codzienna. Zależało nam także na tym, żeby nie utożsamiać publikowanej u nas publicystyki od stanowiska samego Stowarzyszenia i jego zarządu. Czyli zbudować ów “chiński mur”, który obowiązuje w mediach. Poza tym, inny jest layout, który zrobiła grupa Noviki, inna jest technologia, a przede wszystkim powiększamy redakcję, grupę autorów, felietonistów i współpracowników. Jeśli Stowarzyszenie będzie się tak dobrze rozwijać jak dotychczas, będziemy mogli także rozwijać “Dziennik Opinii”.
Czy do “Dziennika Opinii” zaprosiliście szersze grono autorów niż nazwiska tradycyjnie związane z Krytyką Polityczną i jej linią światopoglądową?
Owszem, już jesteśmy umówieni na stałe komentarze z Aleksandrem Smolarem, Janem Krzysztofem Bieleckim, Piotrem Kuczyńskim, Rafałem Matyją, Piotrem Dudą, Anne Applebaum, Joanną Kluzik – Rostkowską, Leszkiem Millerem, Januszem Palikotem, Rafałem Grupińskim, Henrykiem Wujcem, Tadeuszem Bartosiem, Piotrem Mucharskim, Andrzejem Friszke czy Januszem Piechocińskim. Chcieliśmy mieć głos różnych partii, Kościoła, związków zawodowych, Kancelarii Prezydenta, publicystów konserwatywnych. Jesteśmy ciekawi różnych poglądów.