Zmarł Stanisław Podemski, wieloletni dziennikarz “Polityki”. Miał 82 lata.
Urodził się w 1929 roku w Wielkopolsce. Wojnę spędził w Warszawie, w wieku 15 lat brał udział w Powstaniu Warszawskim (najpierw w Szarych Szeregach, potem w batalionie “Iwo”). Potem wrócił do rodzinnej Wielkopolski, w Poznaniu zdał maturę i studiował prawo. Na początku lat 50. znowu był w Warszawie.
“Szyderczo ustosunkowany do obecnej rzeczywistości” – taka opinia Związku Młodzieży Polskiej z 1952 r. zamknęła przed Stanisławem Podemskim karierę sędziowską. Krótko był adwokatem, nie został też – a miał takie plany – politykiem. I bardzo dobrze. Przez lata dla rzeszy czytelników Podemski był przewodnikiem po świecie paragrafów prawa. Pamiętam, jak przed laty jako świeżo upieczony żurnalista zwróciłem się do niego per “profesorze” przekonany o jego tytule. Obruszył się ze śmiechem.
Pracę dziennikarską zaczął w 1965 roku – najpierw w “Gazecie Sądowej i Penitencjarnej”. Potem pracował w “Kurierze Polskim”, a w końcu w “Polityce”, z którą związany był przez ponad 30 lat. Na łamach “Gazety Wyborczej” publikował prawniczo-historyczne felietony.
W 2006 r. Podemski wydał tom “Pitawal PRL-u” – zbiór felietonów drukowanych w “Gazecie Świątecznej”. Miały naturę powiastek prawno-filozoficznych, jak np. zamykający tom esej o karze śmierci. Podemski zaczyna od wspomnienia świadka ok. 30 egzekucji, daje sylwetkę kata (na co dzień knajpianego szatniarza), przypomina haniebny wyrok w aferze mięsnej. Oddaje głos etykom i filozofom, by zaskoczyć: “Wielu nieprzejednanych przeciwników kary śmierci waha się dziś w swych poglądach. Wstydzę się, ale należę do nich i ja”. I spuentować: “Kat nie wróci, Europa nie chce już kata”.
W 1999 r. Stanisław Podemski przeszedł na emeryturę, ale cały czas pozostawał członkiem zespołu “Polityki”.
Jutro o godz. 14.30 odbędzie się pogrzeb Stanisława Podemskiego na warszawskich Powązkach.

