Sąd Rejonowy w Zabrzu uniewinnił dziś redaktorkę portalu Zabrzanie.pl od zarzutu zniesławienia lokalnego dyrektora Domu Muzyki i Tańca. Ogłaszając ustne motywy wyroku, sąd stwierdził, że skazanie oskarżonej naruszałoby swobodę wypowiedzi, wolności prasy oraz standardy demokratycznego państwa prawnego (sygn. akt: II K 1253/10). Sąd nakazał ponadto oskarżycielowi prywatnemu częściowy zwrot kosztów procesu oskarżonej w kwocie 1296 zł.
Przypomnijmy, że w sprawie chodziło o wypowiedź redaktorki Gracjany Chojnackiej dla TV Silesia z 21 grudnia 2009 r., w której stwierdziła, że w 2007 r. w trakcie organizowanej w Zabrzu imprezy pod nazwą “Muzyczne lato” wyczuła od dyrektora W.Ś. alkohol, miała wrażenie, że był nietrzeźwy i dlatego zachował się w stosunku do niej i ekipy jej fotoreporterów nieprzyjemnie, agresywnie i ostatecznie wyprosił ich z “Muzycznego Lata”.
W. Ś. skierował przeciwko reporterce prywatny akt oskarżenia z art. 212 k.k .(więcej na temat stanu faktycznego i historii tego procesu można przeczytać w tekście “Dziennikarka wyczuła alkohol. Kolejny proces z 212 k.k. ”)
Wydając dzisiejszy wyrok, sędzia Adam Krukowski podkreślał, iż zgromadzony materiał dowodowy nie wskazuje na to, aby oskarżona działała z zamiarem znieważenia oskarżyciela prywatnego. Stwierdził także, że oskarżona wyraźnie zaznaczyła w swojej wypowiedzi, że przedstawia jedynie prywatny punkt widzenia, oparty na osobistych odczuciach. Pogląd sędziego z Zabrza jest w tym zakresie zgodny z wytycznymi orzecznictwa strasburskiego, które dopuszcza większą tolerancję w odniesieniu do wygłaszanych opinii, niż w stosunku do twierdzeń faktycznych. Jednocześnie ETPCz kładzie duży nacisk na odróżnianie w postępowaniu sądowym wypowiedzi o faktach od sądów ocennych, podkreślając, że opinie nie mogą podlegać dowodzeniu i badaniu pod kątem prawdy i fałszu (zob. np. Lingens przeciwko Austrii)
Z niecierpliwością oczekujemy na pisemne uzasadnienie dzisiejszego orzeczenia.
Proces z ramienia Obserwatorium monitorował Eryk Schuman, wolontariusz współpracujący z HFPC.

