Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Aktualności

“Prawda i g… prawda”

Opublikowano: 07-10-2010, 21:33| Autor: redakcja | Ostatnia modyfikacja: 26-07-2011, 11:58

Wydawca “Prawdy o Rudzie Śląskiej” został wezwany przez policję w charakterze podejrzanego o nielegalne wydawanie gazety… “Cała prawda o Rudzie Śląskiej”, która niedawno zadebiutowała na rudzkich ulicach. Ze strachu dzieją się z ludźmi różne rzeczy. Czasami nawet nie potrafią złożyć prawidłowego donosu.

Najmniej winni w tej bezsensownej zabawie są policjanci. Muszą reagować na każde zgłoszenie. Ale to wstyd i żenada, aby doświadczony oficer rudzkiej komendy policji, zamiast gonić bandziorów, musiał zajmować się wyjaśnianiem, która gazeta jest legalna, a która nędzną imitacją. Niedawno wydawca “Prawdy…” został wezwany na rudzką komendę policji w charakterze podejrzanego o nielegalne wydawanie “Całej prawdy…”. Takie wezwanie powinno wylądować w koszu, bo to są przecież dwa różne tytuły. Z szacunku dla policji wydawca stawił się jednak i przedstawił kwity na to, że “Prawda…” jest zarejestrowana – tak jak trzeba – w katowickim Sądzie Okręgowym. Dla wyjaśnienia warto dodać, że doniesienie na policję złożyła jedna z miejskich spółek. Ale na tym nie koniec sprawy. W kilka dni później zadebiutowała “Cała Prawda o Rudzie Śląskiej”, będąca laurką wobec obecnych władz miasta.

W związku z tym, jako wydawca i autor większości tekstów w “Prawdzie o Rudzie Śląskiej”, chciałbym się podzielić z Czytelnikami trzema refleksjami:

1) Nie mam natury i mentalności osób, które biegają za “Prawda…” jak kot z pęcherzem szukając jakiegoś haka. Nie zawracam policjantom głowy pierdołami i nie interesuje mnie konkurencja, przynajmniej nie na takim poziomie. Nie obchodzi mnie kto, po co i za czyje pieniądze wydał “Całą prawdę o Rudzie Śląskiej”. Gazetka ta nie wzbogaciła mnie duchowo, ani nawet nie dostarczyło czysto praktycznej satysfakcji, ponieważ jestem solidnie zaopatrzony w papier wiadomego użytku. Ale sam problem jest ciekawy: ktoś doniósł na policję, że “Cała prawda o Rudzie Śląskiej” jest wydawana bez wymaganej rejestracji.

2) Zupełnie niechcący zostało mi przypisane autorstwo gazetki “Cała prawda o Rudzie Śląskiej” i – przyznam szczerze – to mnie zabolało. Nie po to ponad 20 lat siedzę w tym zawodzie, aby na starość ktoś mi zarzucał, że już się do niczego nie nadaję.

3) Poinformowałem o zamieszaniu wokół “Prawdy” znajomych dziennikarzy z tabloidów, szefów organizacji dziennikarskich, do których należę, a także kilku posłów, którzy w Sejmie zajmują się sprawami samorządowymi. Nie zrobiłem tego po to, aby prosić ich o pomoc, ale żeby z troską pochylili się nad standardami życia publicznego w Rudzie Śląskiej.

Jerzy Filar

Przemysław Gluma, reporter “Super Expresu”:
- Wykorzystywanie przez władzę organów ścigania do walki z dziennikarzami godzi w wolność słowa gwarantowaną przez Konstytucję. To przykre, że w państwie prawa jesteśmy świadkami takich sytuacji. Są przecież inne metody dochodzenia swoich racji, także przez rodzime prawodawstwo gwarantowane. Można przecież wystąpić na drogę cywilną.

Igor Cieślicki, redaktor naczelny miesięcznika “Nasze Zabrze Samorządowe”:
- Trudno pochwalać takie zachowanie stosowane wobec dziennikarzy, tym bardziej, że wolność słowa jest wartością gwarantowaną przez zapisy konstytucyjne, a zawodową biblią każdego z nas jest Prawo Prasowe zgodnie, z którym mamy obowiązek postępować. Jeśli, któryś z jego punktów zostanie złamany, każdy może o swoje prawa walczyć w sądzie. Tak przynajmniej powinno dziać się w demokratycznych społecznościach, a przecież od sześciu lat Polska należy do europejskiej wspólnoty. Tymczasem media w naszym kraju, w wielu przypadkach traktuje się, jako zło konieczne.

Marcin Król, redaktor naczelny tygodnika społeczno-kulturalnego “Życie Mysłowic”:
- Nasyłanie organów ścigania na dziennikarza tylko po to, by zamknąć mu usta jest chwytem poniżej pasa. Ktoś chyba zapomniał, że media są właśnie po to, by patrzeć władzy na ręce. Kilkakrotnie doświadczyłem podobnych sytuacji w swojej karierze dziennikarskiej. Kilka lat temu, gdy pracowałem dla dziennika “Fakt” policjanci odwiedzili mnie późną nocą w mieszkaniu, aby…potwierdzić moją tożsamość i adres, bo z powodu jednej z publikacji otrzymali polecenie, aby mnie przesłuchać. Dostałem wezwanie na komisariat nazajutrz na godzinę 21. Doczekaliśmy czasów, kiedy dziennikarzy za to, że wykonują swój zawód ciąga się po prokuraturach, stawia im zarzuty, wytacza im się procesy, które ciągną się latami. W ten sposób próbuje się rujnować nasze kariery i życie rodzinne.