Zbiór prawie 20 tysięcy książek i 750 tomów czasopism przez ponad pół wieku gromadzonych przez środowisko dziennikarskie omal nie trafił na przemiał. W ostatniej chwili bibliotekę ocaliło miasto. Od wczoraj może z niej korzystać każdy.
Księgozbiór trafił do wyremontowanej czytelni naukowej przy ul. Bukietowej na Mokotowie. Urządzono ją w budynku po kotłowni osiedlowej. Biblioteka Dziennikarzy Polskich zajęła tu dużą salę podziemnego magazynu.
- Dziękuję dziennikarzom za zaufanie – mówiła wczoraj podczas symbolicznego przejęcia księgozbioru Grażyna Zgoła, dyrektor Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Mokotów.
Tak zakończyły się trwające kilka lat poszukiwania miejsca dla książek i czasopism. Zbiór tworzony był od 1948 r. w Domu Dziennikarza przy Foksal. W dużej mierze to literatura prasoznawcza, lecz nie tylko. Najstarszym tytułem jest starodruk z 1588 r. z wierszowanym tekstem Bartosza Paprockiego “Pamięć nierządu w Polszcze przez dwie fakcye uczinionego…” Najnowszym nabytkiem – “Ech ta młodość… O czym Zarzewie pisało?” z 2002 r. autorstwa Jana Łysiaka, Czesława Micuły i Elżbiety Wojtas-Ciborskiej. Na półkach stoją pozycje przedwojenne i powojenne, historyczne i czysto propagandowe. Natrafić można zarówno na angielską wersję “Mein Kamf” Hitlera, dzieła Lenina, Stalina czy Gomułki, jak i wydrukowane na powielaczu “Eseje” Leszka Kołakowskiego. Egzemplarze “Trybuny Ludu” sąsiadują z numerami paryskiej “Kultury”.
- Niektórych z tych wydawnictw nie ma nawet Biblioteka Narodowa. Część druków to prawdziwe unikaty, jak np. rozporządzenia władz niemieckich z czasów okupacji – mówiła Ewa Eysymontt ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP).
Podczas podziału dziennikarskiego majątku przy Foksal budynek przypadł SDP, a biblioteka konkurencyjnemu Stowarzyszeniu Dziennikarzy RP (SDRP). Większość księgozbioru przeniesiono do jednego z gimnazjów na Woli, gdzie książki i gazety niszczały w fatalnych warunkach, a SDRP musiało jeszcze za to słono płacić. Na papierze rozpanoszył się grzyb.
- Szukaliśmy instytucji, która przejęłaby od nas bibliotekę. Bez skutku, nikt jej nie chciał. Odmówiły nawet wyższe uczelnie – przyznał Henryk Zagańczyk z SDRP.
W poszukiwania nowego miejsca dla biblioteki włączyło się SDP. Obie organizacje połączył nagle wspólny cel. Delegacja dziennikarzy ze Stefanem Bratkowskim i Jackiem Żakowskim na czele udała się do wiceprezydenta Warszawy Włodzimierza Paszyńskiego. W efekcie znalazło się odpowiednie lokum w czytelni przy ul. Bukietowej 4a. Przed ustawieniem na półkach książki i gazety zostały odgrzybione.
- A niewiele brakowało, aby z powodu braku pieniędzy i lokalu wszystko pojechało na przemiał do papierni w Konstancinie – podsumował wczoraj prezes SDRP Jerzy Domański.

