Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 6
40-009 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 93 40

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

13-05-2012, 12:25

Niemcy: skandal na rozdaniu nagrody dziennikarskiej  »

Onet.pl
tagesschau.de/Małgorzata Matzke red.opd.: Agnieszka Rycicka
13-05-2012

Skandal na rozdaniu nagrody dziennikarskiej im. Henry’ego Nannena w Hamburgu – dziennikarze “Süddeutsche Zeitung” odmówili przyjęcia nagrody, ponieważ nie chcieli dzielić wyróżnienia z kolegami z bulwarowej “Bild”.

Tegoroczną nagrodę im. Henry’ego Nannena w kategorii dziennikarstwa śledczego przyznano dziennikarzom dwóch gazet: trojgu z “Sueddeutsche Zeitung” i dwóm reporterom tabloidu “Bild-Zeitung”. Nagrodę odebrał tylko ten drugi zespół. Dziennikarze monachijskiej “SZ” odmówili przyjęcia nagrody, ponieważ nie chcieli dzielić tego wyróżnienia z kolegami z bulwarowej “Bild”.

Nagrodę otrzymać mieli pracujący dla liberalno-lewicowej “SZ” Hans Leyendecker, Klaus Ott i Nicolas Richter za materiały demaskujące uwikłanie bawarskiego banku landowego Bayern LB w zawody Formuły 1. Postawiono ich na równi z dziennikarzami tabloidu Bild – Martinem Heidemannsem i Nikolausem Harbuschem, wyróżnionymi za publikacje o prywatnym kredycie prezydenta RFN Christiana Wulffa. Opublikowane przez nich informacje wywołały lawinę dalszych doniesień o niestosownym zachowaniu prezydenta, co w konsekwencji doprowadziło do jego rychłej dymisji.

Medium nie jest decydujące, ale…

- To jest ważna nagroda – powiedział Leyendecker – jeżeli jury uważa, że “Bild” na nią zasługuje, należy to respektować. On i jego koledzy nie chcą jednak dzielić tej nagrody z bulwarową gazetą.

Już na przedpolu uroczystości wręczenia nagród toczyła się debata, czy “Bild-Zeitung” otrzymać ma w ogóle nagrodę im. Henry’ego Nannena, uważaną za najważniejsze niemieckie wyróżnienie dla dziennikarzy. Jednak, jak zaznaczył jeden z jurorów, wydawca magazynu Focus Helmut Markwort uzasadniając decyzję, samo medium nie może być kryterium oceny śledczych dokonań dziennikarzy. Jury decyzja nie przyszła łatwo, bo głosowanie odbywało się trzykrotnie i w rezultacie zdecydowano się na przyznanie dwóch równorzędnych nagród.

Nagroda im. Henry’ego Nannena, zmarłego w 1996 r. wydawcy i długoletniego redaktora naczelnego magazynu Stern, przyznawana jest od 8 lat przez wydawnictwo Gruner+Jahr i magazyn Stern za wybitne dokonania dziennikarskie. Na gali w hamburskim teatrze Schauspielhaus wyróżnienia odbierali dziennikarze, których dokonania odznaczały się szczególną niezależnością, kompetencją, wiarygodnością i kreatywnością.

Nagroda dla najlepszych

Nagroda im. Henry’ego Nannena w roku 2012 została przyznana w kategoriach dziennikarstwa śledczego, reportażu (Nagroda im. Egona Kischa), dokumentu, fotoreportażu i eseju. W gatunku reportaż otrzymał ją redaktor tygodnika “Die Zeit” Stefan Willeke za artykuł “Der letzte Saurier” o szefie koncernu energetycznego RWE Juergenie Grossmanie. To wyróżnienie autor otrzymał już po raz trzeci. Za najlepszy materiał dokumentalny jury uznało publikację 12-osobowego zespołu z redakcji Spiegla o kryzysie euro pod tytułem “Eine Bombenidee”.

Nagrodę za najlepszy fotoreportaż otrzymał Kai Loeffelmann za materiał “Unser Muell fuer Afrika” opublikowany online na stronie stern.de. Za najlepszy esej uznano “Architekten, auf die Barrikaden!” Niklasa Maaka z Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung.

Specjalne wyróżnienia nadano brytyjskiemu dziennikarzowi Nickowi Daviesowi za jego zasługi dla wolności prasy i fotografowi Christianowi Gundlachowi za jego dorobek publicystyczny.

Całość: http://wiadomosci.onet.pl/raporty/deutsche-welle-w-onecie/niemcy-skandal-na-rozdaniu-nagrody- dziennikarskiej,1,5129270,wiadomosc.html

12-05-2012, 21:29

Liao Yiwu laureatem Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego  »

Press
12-05-2012

Liao Yiwu, autor książki “Prowadzący umarłych. Opowieści prawdziwe. Chiny z perspektywy nizin społecznych” został laureatem Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki.

Liao Yiwu - laureat Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego

Liao Yiwu odebrał nagrodę wczoraj podczas gali w warszawskim Teatrze Dramatycznym. Nagroda honoruje także tłumaczy książki: Wen Huanga, który przełożył ją z chińskiego na angielski, oraz Agnieszkę Pokojską, która przetłumaczyła ją z angielskiego na polski.

Autor zwycięskiej książki otrzymał 50 tys. zł, 15 tys. zł przypadło tłumaczom.

Liao Yiwu jest poetą, prozaikiem, dziennikarzem i muzykiem. Jego książki są w Chinach zakazane. Był wielokrotnie aresztowany. Otrzymał od Human Rights Watch stypendium dla pisarzy prześladowanych politycznie. W zeszłym roku uciekł z Chin, przebywa obecnie w Berlinie. 

“Prowadzący umarłych. Opowieści prawdziwe. Chiny z perspektywy nizin społecznych” wydane nakładem wydawnictwa Czarne to zbiór 28 wywiadów z przedstawicielami najniższych warstw chińskiego społeczeństwa, m.in. z handlarzem ludźmi, kierownikiem szaletu, trędowatym, zawodowym żałobnikiem. 

Jury pracowało w składzie: Małgorzata Szejnert (przewodnicząca), Joanna Bator, Anders Bodegard, Maciej J. Drygas i Piotr Mitzner. Najlepszą książkę reporterską wydaną w tym roku w Polsce wybierano spośród 72 tytułów. W finale znaleźli się Amerykanin Francisco Goldman za “Sztukę politycznego morderstwa, czyli kto zabił biskupa”; Palestyńczyk Raja Shehadeh za “Palestyńskie wędrówki”; Brytyjczyk Colin Thubron za książkę “Po Syberii” oraz Polak Filip Springer za “Miedziankę”.

Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego została ustanowiona przez miasto stołeczne Warszawa. W tym roku przyznano ją po raz trzeci. Współorganizatorem konkursu jest “Gazeta Wyborcza”, patronem honorowym – Alicja Kapuścińska.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/28931,Liao-Yiwu-laureatem-Nagroda-im_-Ryszarda- Kapuscinskiego

11-05-2012, 16:54

Radio Katowice uhonorowane przez strażaków  »

Polskie Radio Katowice
11-05-2012

Jacek Filus - szef Anteny katowickiej rozgłośni wśród wyróżnionych przez strażaków

Były medale, awanse i nagrody – tak w Katowicach obchodzono 20-lecie powołania Państwowej Straży Pożarnej. W gronie uhonorowanych okolicznościowymi medalami znalazły się śląskie media – wśród nich także Radio Katowice. Medal odebrał Szef Anteny, Jacek Filus. 

- Te odznaczenia to dowód dobrej współpracy między dziennikarzami, a strażą pożarną – powiedział Jacek Filus.

- Jubileusz 20-lecia to okazja, aby podziękować strażakom za ich codzienną pracę – powiedział Marek Rączka, komendant wojewódzki PSP.

W uroczystościach 20-lecia powołania straży pożarnej uczestniczyli przedstawiciele władz lokalnych i samorządowych, a także strażacy ze Słowacji, Czech i Ukrainy, na co dzień współpracujący ze śląskimi jednostkami PSP.

Całość: http://www.radio.katowice.pl/index.php?id=259&tx_ttnews[tt_news]=25177&tx_ttnews[backPid] =66&cHash=0d9fa458ab

11-05-2012, 12:07

Konferencja Prasowa Nowego Kwartalnika “Fabryka Silesia”  »

Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach
11-05-2012

“Fabryka Silesia” – Czterdziestu Wybrało Kanon!

Okładka 1 numeru nowego kwartalnika "Fabryka Silesia"

Zapraszamy wszystkich przedstawicieli mediów w  środę, 16 maja o godz. 12.00 na konferencję prasową nowego kwartalnika kulturalnego “Fabryka Silesia”, podczas której zaprezentujemy i przekażemy Państwu – jako pierwszym – jego pierwsze egzemplarze.

Podczas konferencji ogłosimy wyniki ankiety redakcyjnej, w której znane osobistości naszego życia naukowego, kulturalnego i społecznego wybrały Kanon Literatury Górnego Śląska!

Do Państwa dyspozycji będą: wydawca – dyrektor Regionalnego Ośrodka Kultury – Adam Pastuch, redaktor naczelny kwartalnika – Jan F. Lewandowski oraz członkowie Rady Redakcyjnej: Zbigniew Kadłubek, Krzysztof Karwat, Szczepan Twardoch.

Konferencja odbędzie się w siedzibie kwartalnika “Fabryka Silesia” i wydawcy – Regionalnego Ośrodka Kultury w Katowicach ul. PCK 19 (w sali konferencyjnej na parterze).

Całość: http://www.rok.katowice.pl/pl/artykul,konferencja-prasowa-nowego-kwartalnika-fabryka-silesia,751.html,38

11-05-2012, 11:37

Dziennik Zachodni: Codziennie, ale i co minutę  »

Dziennik Zachodni
Marek Twaróg
11-05-2012

Świat się zmienia i zmienia się również redakcja “Dziennika Zachodniego”. Od niedawna w DZ pracujemy w nowym – zintegrowanym newsroomie. Newsroom to kwatera główna redakcji, w której redaktorzy, przygotowujący kolejne wydania, podejmują decyzje na temat ich zawartości.

Nowoczesny newsroom Dziennika Zachodniego

Ale, ale… powiedzieliśmy, że świat się zmienia. Dziś zatem przygotowywanie codziennej płatnej gazety papierowej, 31 tygodników powiatowych i miejskich czy bezpłatnego “Echa Miasta” jest już tylko częścią naszej pracy. Bo dziś zajmujemy się również przygotowywaniem opiniotwórczego serwisu internetowego dziennikzachodni.pl oraz 31 serwisów lokalnych znanych pod marką naszemiasto.pl. Do tego u nas redagowany jest serwis ekstraklasa.net.

Teksty, zdjęcia, ale i filmy czy pliki dźwiękowe przygotowane przez naszych dziennikarzy znajdziecie również w waszych telefonach komórkowych i tabletach (w serwisach mobilnych oraz aplikacjach). Jak widać, nowe technologie dają nam dużo większe możliwości, by dotrzeć do Was z informacją.

Dotąd jednak nasze redakcje, zwane popularnie “papierową” i “internetową” – choć wspólnie planowały i wspólnie oceniały efekty – żyły każda w pewnym sensie swoim rytmem. Żeby usprawnić sposób pracy, wzorem największych redakcji na świecie, uruchomiliśmy newsroom zintegrowany.

Dziś w siedzibie naszej redakcji na wspólnej przestrzeni mamy więc jedno centralne stanowisko dowodzenia, które zarządza przepływem informacji do wszystkich kanałów: zarówno tych w papierze, jak i tych w internecie. W newsroomie są również stanowiska obsługi wydań, czyli miejsce dla fotoedytorów, którzy dbają o dobór i jakość zdjęć, stanowisko grafika, którzy przygotowuje infografiki dla gazet i portali internetowych, oraz stanowisko do montażu multimediów. W takim składzie redaktorom łatwiej jest szybko reagować i decydować o tym, w jakiej formie i w jakim czasie nasze informacje powinny trafić do portali internetowych, gazety codziennej, tygodnika powiatowego, piątkowego magazynu czy bezpłatnego “Echa Miasta”.

Ściana z ekranami telewizyjnymi pozwala wyświetlać nie tylko kanały stacji informacyjnych, ale również nasz stale aktualizowany redakcyjny grafik godzinowy z zadaniami na cały dzień. Widzimy na nich także efekty naszej pracy, czyli strony naszych portali, a także stan pracy nad aktualnymi wydaniami papierowymi.

Nie zmieniło i nie zmieni się tylko jedno: czy będziemy zwracać się do Państwa tradycyjnym “Szanowni Czytelnicy”, czy nowoczesnym “Szanowni Internauci” czy może, co jest niestety w modzie, “Szanowni Odbiorcy”, to i tak zawsze chcemy pisać “Szanowni Przyjaciele DZ”. To dla Was, Przyjaciele, poszerzamy zasięg DZ.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/572119,dziennik-zachodni-codziennie-ale-i-co-minute,id,t.html

11-05-2012, 09:37

Alfabet Andrzeja Zydorowicza: Ciszewski? Był najlepszy. Szpakowski? Dobrze blokuje konkurencję  »

Sport.pl
Piotr Zawadzki
11-05-2012

Popularny komentator sportowy, jedna z ikon katowickiej telewizji i samorządowiec, skończył 70 lat. Sam skromnie mówi, że pomogły mu sukcesy piłkarzy Górnika Zabrze.

Argentyna

Do katowickiego radia trafiłem niemal prosto z ulicy w 1967 roku. Najpierw dostałem dobrą szkołę w dziennikach i redakcji młodzieżowej. Kiedy sławny Jan Ciszewski odszedł do katowickiej telewizji, zająłem jego miejsce i przejąłem żużel, szermierkę, hokej, piłkę. Próbę przeszedłem podczas meczu Ruch Chorzów – Pogoń Szczecin. Słowa same układały się w zdania, bo chorzowianie grali jak w transie. Nic dziwnego, że próba została oceniona wysoko.

Na mistrzostwach świata w Argentynie w 1978 roku pierwszy mecz Polska – Niemcy relacjonowałem jeszcze na antenie radiowej, ale następne już tylko w telewizji. Radio i telewizja były wówczas jedną instytucją, personalnych roszad dokonywano z łatwością. Przeniesiono mnie do telewizji, bo jak orzekli szefowie, w TV Katowice musi być komentator piłkarski. Znowu zająłem miejsce po Ciszewskim, który rozpoczął królowanie w Warszawie.

Boniek Zbigniew

Znakomity piłkarz i zdolny biznesmen. Od początku wyróżniał się nie tylko grą, ale także sposobem bycia. Przed ligowymi meczami jego Widzewa na Śląsku pytał mnie: Pan komentuje mecz? O, to na pewno wygramy. Przy okazji słynnych pucharowych meczów Widzewa często używałem określenia “arytmia gry” Boniek ze Smolarkiem żartowali sobie, żebym o tym nie zapominał.

Ciszewski Jan

Najlepszy polski piłkarski komentator. Pochodził z Sosnowca. Starszy, świetny kolega. “Mój Boże, co ja mam państwu teraz powiedzieć” – mówił po meczu na Wembley w 1973 roku. Albo “Sprawiedliwości stało się zadość” – to po szczęśliwym dla Górnika losowaniu w Strasbourgu. Te zdania przeszły do komentatorskiej historii. Wielu usiłuje mu dorównać, zapominając, że kopie są zawsze gorsze od oryginału. Spędziliśmy razem dużo czasu podczas wspólnych służbowych podróży. Miał duszę hazardzisty. Przy okazji hokejowych MŚ w Bukareszcie zaciągnął mnie na wyścigi kłusaków. Straciliśmy połowę diet. Nie żałuję. Z głodu nie zginęliśmy, a przeżycia były niezapomniane. Więcej jednak na wyścigi koni już nie zajrzałem.

Debiut

Opowiem o takim nietypowym. Na Igrzyskach w Barcelonie 24 godziny przed meczem dowiedziałem się, że mam komentować finał turnieju piłki wodnej, gry dla mnie całkowicie egzotycznej. Przez kilkanaście godzin wisiałem na telefonie do Warszawy, żeby od sędziego międzynarodowego nauczyć się przepisów. Doradca ministra sportu Hiszpanii, Roman Paszczyk, przygotował mi sylwetki reprezentantów tego kraju. Sylwetki Jugosłowian zorganizowałem sobie sam. Nasza telewizja zaplanowała cały mecz na żywo, gardłowałem przez ponad dwie godziny, a na antenę poszło z odtworzenia jakieś 20 minut.

Euforia

Opanowała działaczy i piłkarzy GKS-u Katowice po wyeliminowaniu w europejskich pucharach Bordeaux. W francuskim zespole grały takie sławy jak Zidane, Lizarazu czy Dugarry. To była prawdziwa sensacja. Gościliśmy przy okazji meczu w winnicy, ucząc się smakowania słynnego bordeaux. Od tego czasu czerwone wytrawne wino stało się moim jedynym i ulubionym trunkiem.

Finał w Wiedniu

Jestem dumny z tego, że byłem radiowym sprawozdawcą na meczu Górnika z Manchesterem City w finale Pucharu Europy Zdobywców Pucharów. Nie miałem wtedy jeszcze trzydziestki. Z moim szefem z katowickiego radia Romanem Paszkowskim komentowaliśmy wspólnie pucharowe mecze Górnika na Stadionie Śląskim. Wyjazdowe gry obsługiwaliśmy na zmianę. On pojechał na barażowy mecz z Romą do Strasbourga, a mnie przypadł finał w Wiedniu. Pan Roman to uczciwy i solidny człowiek, więc nie zmienił tej zasady. Bardzo przeżyłem ten przegrany finał. W Wiedniu padał deszcz, stadion na Praterze był pustawy, a gra naszym wyraźnie się nie kleiła.

Górnik Zabrze

Andrzej Zydorowicz na stadionie Górnika Zabrze

W czasach największej świetności Górnika każdy komentator po cichu się modlił, żeby móc pracować na meczu tej drużyny. Sukcesy Górnika z przełomu lat 60. i 70. wypromowały wielu z nas. Ciszewski właśnie dzięki meczom Górnika stał się sławny. Piłkarze Górnika to w większości byli młodzi, niezmanierowani chłopcy. Pamiętam wizytę w mieszkaniu Ernesta Pohla, wiele lat po zakończeniu jego kariery. Jak zobaczyłem, w jak skromnych warunkach mieszka najlepszy strzelec polskiej ligi, po prostu zgłupiałem. Z jednej strony proste synki, jak Szołtysik czy Alfred Olek, z drugiej magister inżynier Hubert Kostka, czy zawsze elegancki Staszek Oślizło. Wszystkich ceniłem jednakowo, bo to byli niezwykli piłkarze.

Heysel

Nie pamiętam już dlaczego, ale ten tragiczny finał Pucharu Europy Juventus – Liverpool w 1985 roku komentowałem ze studia w Warszawie, wspierany przez nieżyjącego już Andrzeja Żmudę. W starciach kibiców na stadionie Heysel zginęło wtedy 39 osób. Nic nie wiedzieliśmy o dramacie do momentu, kiedy ukazał się obraz ze stadionu w Brukseli. Byliśmy odcięci od informacji, Ktoś w końcu przyniósł do studia radio, nerwowo szukano informacji agencyjnych, Sytuacja wszystkich przerosła, a my na wizji świeciliśmy twarzami snując domysły. Nie chciałbym przeżyć czegoś takiego jeszcze raz.

Iwanow Bożydar

Świetny komentator Polsatu. Zdolny, o wszechstronnych zainteresowaniach, poliglota. Zawsze podkreśla, że jest moim wychowankiem. Mam satysfakcję, że mnie nie zawiódł, że mam następcę. Długo się wahał, czy zostać dziennikarzem muzycznym, czy sportowym, Mam nadzieję że miałem wpływ na jego wybór.

Judo

W TVP brakowało chętnych do zajmowania się mało telewizyjnymi sportami, takimi jak np. judo. Stałem się więc jedynakiem z abonamentem na letnie olimpiady. Komentowałem olimpijskie złota Waldemara Legienia i Pawła Nastuli. Koledzy często mi zazdrościli tych sukcesów.

Komentatorskie stanowisko

Kiedyś w Mołdawii szyby kabiny były chyba niemyte od wmurowania kamienia węgielnego pod stadion, W Niemczech komentowałem siedząc wśród widzów, monitor stał pod moimi nogami. W Glasgow siedziałem za to pod samym dachem stadionu i mecz oglądałem z lotu ptaka. W tym zawodzie trzeba być przygotowanym na najgorsze i udawać, że jest OK.

Lubański Włodzimierz

Wielki piłkarz. Lubiliśmy się. Pewnie czuł się przed kamerą, czy mikrofonem. W wywiadach nie był gadułą. Mówił rzeczowo. I był uczynny. Kiedyś pojechałem do Brugii komentować mecz Ligi Mistrzów. Włodek przyjechał po mnie na lotnisko w Brukseli, przenocował u siebie w Lokeren, pomógł komentować mecz. Jeszcze zdążyliśmy zagrać w tenisa.

Matysik Waldemar

Niezwykle pracowity i sympatyczny piłkarz. Po ligowym meczu Górnika przeprowadzałem z nim wywiad na żywo. Był to jego debiut przed kamerą. Waldek mówił, że już “za bajtla” marzył o grze w Zabrzu i “miał płaczki w oczach”. To szło na całą Polskę, musiałem więc tłumaczyć gwarę Waldka. Drżałem, że Matysik się rozkręci i usłyszę słowa, których znaczenia – jak na Ślązaka z wyboru przystało – nie rozszyfruję.

Nogi piłkarzy są ciężkie jak z waty

Nie mam pojęcia, dlaczego ten cytat jest przypisywany mnie. To akurat słowa Jana Tomaszewskiego z którym komentowałem mecz Polska – Grecja w Poznaniu. Znam swoje lapsusy językowe i się ich nie wstydzę, a nawet je polubiłem. Bez takich wpadek transmisje są nudne.

Ostatni skomentowany mecz

Nie pamiętam. Może ciągle jest przede mną?

Piechniczek Antoni

Starszy ode mnie zaledwie o kilka dni. Podziwiałem go jako piłkarza, a potem trenera. Świetnie się prezentował w naszych wspólnych programach telewizyjnych.

Rangersi

Jesienią 1969 roku poleciałem z Górnikiem do Glasgow na mecz z Rangersami. To był mój pierwszy służbowy wyjazd zagraniczny. Lecieliśmy czarterowym Iłem-18 z Pyrzowic. Nie było transmisji telewizyjnej, więc kibice w Polsce słuchali mojej relacji w radiu. Dostałem mikrofon ze sprężyną, którą należało przyciskać do ust. Chyba przesadziłem, bo wargę miałem potem spuchniętą przez tydzień.

Szpakowski Dariusz

Niezastąpiony. Dobrze blokuje konkurencję.

Telewizja Katowice

Port macierzysty. Częściej pracowałem w Warszawie i jeżdżąc po świecie, ale to właśnie w Katowicach przygotowywałem na ogólnopolską antenę “Klub Antoniego Piechniczka” i teleturniej “Wszystko o mundialach”. Mogłem się tu też wyżywać w niedzielnym “Studiu Gol”.

Uniwersytet Śląski

Moja uczelnia, z którą mam kontakty do dziś. Ostatnio namówiłem rektora Wiesława Banysia do upamiętnienia faktu, iż nowoczesna biblioteka uniwersytecka powstaje na terenie po sztucznym lodowisku Torkat. Co roku komentuję wymyślone przez Krystynę Bochenek piłkarskie mecze Senat Rzeczypospolitej kontra Senaty Wyższych Uczelni.

Wizytówki regionu

Te sportowe to Spodek i Stadion Śląski. Relacjonowałem otwarcie Spodka, spotkanie młodzieży z Fidelem Castro, a także sensacyjne zwycięstwo hokeistów nad Związkiem Radzieckim. Krzyczałem do mikrofonu “Polska wygrywa z ZSRR, aż strach pomyśleć co się będzie działo!” To brzmiało jak nawoływanie do rewolucji, ale przeżyłem.

Na Śląskim debiutowałem na antenie ogólnopolskiej Polskiego Radia meczem Polska – Turcja 8:0. Żyłem ze stadionu, relacjonując ciągłe remonty i wielkie mecze Polaków z Anglią, Holandią czy NRD. Ten stadion jest dla Śląska tym, czym dla Paryża wieża Eiffla. Nie wyobrażam sobie, by przestał istnieć.

Zapasy

Obok judo moja druga olimpijska dyscyplina. Medalowe żniwa zacząłem od złota Kazimierza Lipienia w Montrealu. W Moskwie nie schodziłem z anteny. W pierwszej części olimpiady wiodło się nam marnie, ale zapaśnicy Andrzej Supron, Jan Dołgowicz, Roman Bierla czy Adam Sandurski stawali na podium. To była fajna grupa młodych, inteligentnych ludzi. Nawet we wzmacnianiu dewizowego portfela działali zawsze zespołowo.

Całość: http://www.sport.pl/sport-slask/1,121857,11700452,Alfabet_Andrzeja_Zydorowicza__Ciszewski__Byl_najlepszy_.html