Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 6
40-009 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 93 40

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Opinie i polemiki

Komu potrzebna jest Telewizja Katowice?

Opublikowano: 10-03-2010, 13:52| Autor: redakcja | Ostatnia modyfikacja: 14-06-2011, 08:15

Załoga “Titanica z Bytkowa” czeka w nerwach na burzę, która nadciąga z Warszawy. Ponieważ jest wielce prawdopodobne, że może to być ostatnia burza na Telewizyjnej 1, jest jeszcze czas na zadanie pytania: “Komu potrzebna jest Telewizja Katowice?”

Mam wrażenie, że gdyby któregoś dnia rzeczywiście katowicka telewizja została zamknięta albo przekształcona w ośrodek emisyjny, co i tak na jedno wychodzi, możliwe byłyby dwa scenariusze.

Już wyłączono prąd i ogrzewanie na trzecim piętrze gmachu Telewizji Katowice. Redakcyjne pokoje zaludniono do granic możliwości. Pozbyto się zbędnych mebli, telewizorów i innego sprzętu, a nawet kwiatów w doniczkach. Znika program za programem, milkną po kolei telefony i komputery. Redaktorzy, żeby przeżyć łapią każdą fuchę, a kierownictwo codziennie obmyśla z czego oraz z kogo można by tu jeszcze zrezygnować i co wyrzucić za burtę tego tonącego okrętu .

W takiej oto atmosferze, załoga “Titanica z Bytkowa” czeka w nerwach na burzę, która nadciąga z Warszawy. Ponieważ jest wielce prawdopodobne, że może to być ostatnia burza przy Telewizyjnej 1, jest jeszcze czas na zadanie pytania: “Komu potrzebna jest Telewizja Katowice?”

Mam wrażenie, że gdyby któregoś dnia rzeczywiście katowicka telewizja została zamknięta albo przekształcona w ośrodek emisyjny, co i tak na jedno wychodzi, możliwe byłyby dwa scenariusze:

W pierwszym przypadku, najpierw mogłyby stanąć na znak protestu katowickie tramwaje, ale one i tak już mało jeżdżą. Handlarze mogliby demonstracyjnie przestać handlować w centrum miasta, ale i tej akcji nikt by chyba nie odczuł szczególnie dotkliwie. Regionalni politycy mogliby skrzyknąć się do okrągłej sali przy ulicy Wojewódzkiej w Katowicach i zawyć z oburzenia, ale zagłuszyłby ich szum samochodów za oknami gmachu oraz gwar stołówki pełnej urzędników realizujących talony na tanie jedzenie. Na znak protestu wobec braku regionalnej telewizji oczywiście oburzyliby się na pewno jeszcze górnicy i hutnicy, ale byłby to słabiutki głos, bo nie dosyć, że jest ich już niewielu, to w dodatku zajęci są głównie tym, żeby przetrwać w kapitalizmie jeszcze jeden dzień. Mógłby jeszcze marszałek województwa Bogusław Śmigielski (PO), zerwać w Sejmiku koalicję z marszałkiem Zbyszkiem Zaborowskim (Lewica). Ale, ponieważ nie pokazano by tego w telewizji, no bo jak, skoro już by jej nie było, nikt poza byłym marszałkiem i prezesem Marianem Ormańcem (PSL) i tak by owego faktu nie odnotował. Posłowie, radni, kandydaci startujący w jednych i drugich wyborach? Ich ewentualny protest też byłby raczej niemrawy. TV Katowice od dawna już ich nie pokazuje, więc już jej nie potrzebują tak bardzo, jak kiedyś. A poza tym zawczasu zarezerwowali dla siebie swoje lokalne media, całkiem udanie aktywizujące się w środowiskach ich wyborców. Ogólnie rzecz biorąc, ulicznych zamieszek z powodu zamknięcia katowickiej telewizji, spodziewać się raczej nie należy.

W tej sytuacji, niestety coraz bardziej realny staje się ten drugi, czarny i smutny scenariusz wedle, którego w ogóle nikt nie zareaguje na wieść o śmierci katowickiej telewizji. Pewnie, w okrojonych do kilku minut ?Aktualnościach? dyżurować będzie do końca (aż zabraknie prądu) jeszcze kilku reporterów, którym nie udało się załapać do żadnej porządnej roboty. Pewnie ktoś tam utrzyma się u steru, tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś jednak zadzwonił z Warszawy. Pewnie ostatni kierowca w niesprzedanym, bo starym aucie, spać będzie na parkingu i – to wszystko. Przy ulicy Telewizyjnej 1 w Bytkowie powieje wiatr – najpierw ten historii, a potem ten prawdziwy, który rozwieje resztki śmieci. Ale tak naprawdę nic się nie stanie. Tak samo jak nic się nie stało, gdy zamykano kopalnie, huty i inne nienaruszalne, jak się wydawało, instytucje. Spełni się natomiast wizja jednego z internetowych komentatorów, który napisał, że skoro wyrok na katowicką telewizję i tak już wydano, chyba tylko masochista płaciłyby teraz abonament. Dziwne, ale ani takich głosów, ani publikacji zainspirowanych przez zaniepokojoną rozwojem sytuacji Radę Programową katowickiego ośrodka, nikt ze stolicy do dziś w żaden sposób nie skomentował. Może więc jeszcze nie wszystko stracone? Może Pan Bóg ocali jeszcze nasz ośrodek? Dlatego póki jeszcze nie czuć powiewu burzowego wiatru, jest jeszcze czas na stawianie najważniejszych pytań. Choćby takich jak te: “Po co nam regionalna telewizja?” . “Komu jest ona potrzebna i dlaczego?” Bo jeśli w końcu okaże się, że oglądają ją tylko pracujący w niej dziennikarze, może taniej wyjdzie jeśli każdy z nich kupi sobie lustro?

Piotr Biernat