Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 6
40-009 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 93 40

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Aktualności

“Anitę Gargas niepokoją: Kublik, Lis i “Teraz My!”

Opublikowano: 18-01-2010, 13:49| Autor: redakcja | Ostatnia modyfikacja: 13-06-2011, 17:57

Twórczyni programu “Misja Specjalna” w TVP, obecna wicedyrektor TVP1 ds. publicystyki, przyjęła zaproszenie NZS-u i przyjechała na Uniwersytet Śląski, by opowiedzieć o dziennikarstwie śledczym. Słuchało jej osiem osób.

Anita Gargas odwiedziła Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Spotkanie zostało starannie przygotowane. Na wydziale działacze Niezależnego Zrzeszenia Studentów rozwiesili plakaty, a stosowny anons ukazał się także na stronie internetowej UŚ. Wizytę Gargas reklamowano jako okazję do poznania zawodu dziennikarza śledczego “od kuchni”. Ciekawych nie było jednak zbyt wielu. Na spotkanie z Gargas przyszło tylko osiem osób (razem z organizatorami, pracownikiem wydziału chemii i dziennikarzem Gazety Wyborczej).

Kto słuchał, ten dowiedział się np. że dziś w Polsce niewiele mediów chce albo może przekazywać prawdę. Jednak Gargas najbardziej szokuje to, że media stają się władzą absolutną, nad którą stoi tylko opinia publiczna. – A opinie publiczną można odpowiednio wyćwiczyć. Media potrafią okręcić sobie polityków wokół palca, to duża pokusa dla dziennikarzy – oceniła Gargas.

Nie obyło się bez krytyki kolegów po fachu. Dziennikarzom z programu “Teraz my!” (TVN) dostało się za to, że wykorzystali nagrania rozmów posłanki Samoobrony Renaty Beger z Adamem Lipińskim z PiS przeciwko – jak to określiła Gargas – “jakiejś partii” (nagrania kompromitowały polityków PiS-u – przyp. aut.). – Samoobrona wiedziała, że wszystko jest nagrywane – przypomniała Gargas. Niepokoi ją też Tomasz Lis, który kiedyś został wymieniony w prezydenckim sondażu. – Skąd mamy wiedzieć, że kiedyś nie wystartuje w wyborach? I jak mamy traktować jego programy? Czy to nie prekampania? – zastanawiała się autorka “Misji Specjalnej”. Nawiązała też do tekstu Agnieszki Kublik z “Gazety” na temat “Misji…”. Kublik przypomniała w swoim tekście, że “Misja Specjalna” lojalnie i z dużą determinacją wspierała PiS w budowie IV RP, a na dzień przed wtargnięciem agentów ABW do domu Barbary Blidy program pokazał reportaż o mafii węglowej. Gargas mówiła, że gdy pojawiły się takie zarzuty obdzwoniła dziennikarzy, którzy o tym pisali. – Żaden nie oglądał tego programu. Oni to przeczytali w “Gazecie Wyborczej” i to wystarczyło, żeby wylać na nas potoki oszczerstw – mówiła do słuchaczy Gargas. Przez kilka minut przekonywała, że program nie miał z Blidą nic wspólnego, bo był trzecim z kolei, który traktował o nieprawidłowościach w górnictwie, no i przecież w żadnym z nich nazwisko byłej posłanki nie padło. – W 2005 roku związki Blidy z Barbarą Kmiecik opisywał dziennikarz lokalnej “Gazety”. Wtedy można było pisać prawdę, a w 2007 roku już nie. Dziś w Siemianowicach Śląskich Blida ma już swoją tablicę – mówiła z nutą ironii Gargas.

(Ale Gargas się myli. “Gazeta” także po śmierci Blidy pisała o jej znajomości z Kmiecik i kulisach prowadzonego przeciwko niej śledztwa. Zeznania Kmiecik zapoczątkowały śledztwo przeciwko mafii węglowej, ale zakończyło się klapą. O korupcję oskarżono tylko cztery osoby, z czego jedna nie miała żadnych związków z górnictwem. Z braku dowodów zostało też umorzone śledztwo przeciwko prezesowi spółki węglowej, któremu rzekomo Blida miała przekazywać łapówkę od Kmiecik. Wcześniej na podstawie tej informacji prokuratura poleciła Blidę zatrzymać. Umorzono też wszystkie wątki dotyczące rzekomego korumpowania przez “Alexis” polityków lewicy.)

Anita Gargas chwaliła się też, że kiedyś ktoś związany z PiS-em próbował wstrzymać emisję reportażu na temat jednego z samorządowców. – Nie ulegliśmy, ale tego “Gazeta” nie napisała – mówiła prelegentka. “Gazecie” dostało też za to, że “choć ukazywała się ze znaczkiem Solidarności, to długo udawała niezależną”. (Jak było naprawdę, łatwo sprawdzić -red.) Stwierdziła, że media często powiązane są z jakąś opcją, tylko że widz lub czytelnik nie zawsze o tym wie. Nie wiadomo, czy miała na myśli obecną sytuację mediów publicznych, w tym zatrudniającej ją TVP, zarządzanej wspólnie przez PiS i SLD.

Na tym spotkanie się zakończyło. Osiem osób rozeszło się w spokoju.